Lider Biznesu 1/2024

26 Nr 1/2024 Jest więc popyt na sprzęt spalinowy w regionie. A co z maszynami elektrycznymi – akumulatorowymi? Czy zauważacie zainteresowanie takimi narzędziami? B.K.: Tak, jest coraz więcej zapytań o tego typu urządzenia. Odnotowujemy systematyczny wzrost świadomości proekologicznej, dlatego jest coraz więcej zapytań o niskoemisyjny sprzęt koszący, najlepiej z wbudowanym systemem mulczowania. Dlatego od dawna mamy w ofercie pełen wachlarz elektronarzędzi do ogrodu, obejścia i warsztatu – poruszanych jednolitym systemem akumulatorów. Maszyny cieszą się dużym zainteresowaniem, a kupujących bardzo uspokaja fakt, że zajmujemy się ich serwisem. Z tym, że przyjmujemy zlecania na naprawę, ale wysyłamy je do serwisów centralnych. Zainteresowanie wzrosło wraz ze wzbogaceniem oferty sprzedaży o atrakcyjne sposoby finansowania i całą obsługę posprzedażową. Jak motywuje Pani pracowników, aby chciało się im autentycznie pomagać klientom i skutecznie sprzedawać towar? B.K.: Gdy przed laty tworzyliśmy firmę z mężem, powiedzieliśmy sobie, że nasi pracownicy nie będą przychodzić do „roboty” po to, by zarabiać tylko na życie. Chcieliśmy od samego początku tworzyć zespół na miarę rodziny i w fajnej atmosferze realizować swoje pasje. To ma oczywiście swoje plusy i minusy, dochodzi – jak to w życiu – do spięć i starć. Mam wówczas pretensje do siebie,że zbytnio jestem koleżanką, a nie szefem – i nie mogę wymagać tak kategorycznie od pracowników, jak to robią przełożeni w dużych firmach. Ale skoro ludzie spędzają u nas zawodowo po 10-15 lat, to chyba nasze podejście się sprawdziło. Może dlatego, że pracownicy widzą, że i właściciele cały czas pracują na markę i dobro firmy. Bardzo dużą uwagę przywiązujemy do tego, aby dzień pracy przebiegał w atmosferze spokoju i zrozumienia. Aby tak się zadziało, staramy się organizować spotkania poza pracą. Wszelakiego rodzaju wyjścia na kręgle, grzybobranie lub dwudniowe wyjazdy integracyjne zacieśniają relację całej załogi, pozwalają zrozumieć wiele zachowań i reakcji. Pracownicy zawsze chętnie odpowiadają na takie pomysły. Wiem, że mogę im zaufać i powierzyć firmę na czas mojej absencji. Wiem, że kiedy przyjeżdża do nas kontrahent i przywozi towar – to nawet gdy mnie nie ma na miejscu – jest on momentalnie obsłużony. Nie ma sytuacji, że pracownicy umywają ręce i odsyłają go z kwitkiem. Podobnie, gdy pojawia się nawet bardzo wymagający klient, jesteśmy do jego dyspozycji. Tak buduje się więź pomiędzy naszymi odbiorcami a nami, tak też budują się fajne więzi pomiędzy załogą. Niedługo będziemy mieli 20-lecie naszego centrum. Mamy grono wiernych i stałych klientów, wielu z nich zwraca się do nas po imieniu. Potrafią przychodzić ze swoimi ogrodniczymi dylematami do nas, a my je rozwiązujemy – to buduje zaufanie. Klienci żywo też reagują na informacje, które zamieszczamy w mediach społecznościowych. Zapytajmy więc o marketing. W jaki sposób promujecie firmę? B.K.: Sposób reklamowania bardzo mocno zmienił się na przestrzeni lat. Kiedyś wykupywaliśmy powierzchnię w gazetkach kolportowanych przez Dziennik Bałtycki czy Gazetę Tczewską. Odzew był świetny, klienci przychodzili BLIŻEJ BRANŻY

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz