Lider Biznesu 3/2023
16 Nr 3/2023 Dalej zaczyna się część parkowa – gdzie w cieniu kil - kudziesięcioletnich drzew stoją na matach doniczkowe rośliny cieniolubne. Kolejna to kwatera dużych drzew, szkółkowanych, w pojemnikach. To już nie miejsce na zakupy impulsowe, ale bite alejki zawiodą tam ciekawskiego klienta, aby mógł sobie podzi - wiać i wybrać upatrzony egzemplarz. Przy tym wszystkim towarzyszy całoroczna kolekcja donic i pojemników. Czy taki układ to działanie celowe od początku, czy stop- niowe doskonalenie? M.J.: Raczej to drugie. Wszystkiego uczyliśmy się na żywej materii, w praktyce. Podglądaliśmy centra ogrodnicze w Polsce i Europie. Dopiero później pozyskiwaliśmy wie - dzę ze szkoleń i z literatury. To stopniowe dochodzenie do wiedzy to nasza bolączka. Mogę mówić o nas, ale wiem, że podobny problem ma wiele centrów ogrodniczych. Dotarliśmy do pewnej bariery–trudno jest nam zbudować sprawnie funkcjonującą organizację, która z jednej strony pozwalałaby nadal postrzegać naszą firmę jako rodzinną w zakresie kontaktu z klientem, a jednocześnie skutecz - nie budować zespół ze strukturami managementu. Nie da się rozwinąć firmy, trzymając wszystkie decyzje w jednym ręku. Trzeba tę odpowiedzialność przekazywać dalej. Dlatego korporacje rządzą światem, bo potrafią stworzyć takie struktury w zakresie zarządzania! Proszę nie przeceniać roli korporacji, bo często to one zapominają o ludziach, którzy je tworzą. M.J.: Nie chcemy zbudować sieci stu centrów ogrodni - czych. Zresztą, ciągle ktoś nam proponuje, byśmy otwierali tu i tam – kolejne filie. Wolę z bratem zarządzać jednym centrum, które jest dopieszczone i jest źródłem naszej satysfakcji, niż zarządzać korporacją „centrów Zawady by Janku” razy sto! Ale z drugiej strony – przy całej naszej pasji do ogrod - nictwa i pracy z roślinami i klientami – chcielibyśmy, by ta firma wymagała nieco mniej zaangażowania. Jak to zrobić? Nadzieja w młodym pokoleniu. Moja córka jest obec - nie studentką Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i ma ambicję jeszcze postudiować w zakresie zarządza - nia. Niech więc młode pokolenie popchnie naszą firmę w przysłowiowy XXI wiek, choć na emeryturę się jeszcze nie wybieram! Jak dwaj bracia dogadują się na wspólnym ogrodniczym podwórku? M.J.: Działamy jak dwie odrębne firmy. Brat prowadzi całą działkę roślinną, a ja – przemysłową i sklep internetowy. Naszą wspólną marką jest „Centrum Ogrodnicze Zawady”, bo mieścimy się na ulicy Zawady. A że jest ona dość krótka, jest małe prawdopodobieństwo, że powstanie konkuren - cja z podobną nazwą. Dodam, że i tę nazwę wraz z rozwojem social marketingu zmodyfikowaliśmy na „Ogród Zawady 19” Centrum Ogrod - nicze i taką nazwę można usłyszeć we wszystkich naszych reklamach. Czego szuka współczesny klient i jak to realizujecie? M.J.: Klient w sklepie specjalistycznym szuka sprawdzo - nych produktów i dobrego doradztwa na sensownym poziomie. Do działu roślinnego kupujemy jakościową młodzież i podpędzamy rośliny do rozmiarów handlowych, stawia - jąc na maksymalnie szeroki asortyment. Podobnie w przy - padku donic, wybór ma oszałamiać. A przemysłówka – lepiej mniej, ale też dobre i sprawdzone. BLIŻEJ BR ANŻY Rośliny jednoroczne, w tym sadzonki warzyw, na pierwszej linii frontu do klienta
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz