SUKCES PO POZNAŃSKU 1/2026

| STYCZEŃ 2026 10 | ZAPOWIEDZI 4223 premiera w Teatrze Polskim Już 23 stycznia o godz. 19.00 w malarni Teatru Polskiego w Poznaniu odbędzie się premiera nr 4223 – „Dom lalek” wg Henrika Ibsena w reż. Tadeusza Pyrczaka. Trójka dorosłych dzieci Nory i Torvalda wraca po latach do rodzinnego mieszkania – do świata własnego dzieciństwa, w którym doszło do rozpadu rodziny. To próba przeprowadzenia sądu nad przedawnionymi winami i złożenia pamięci z rozproszonych odłamków. Zatarte słowa, obrazy, dźwięki i zapachy powracają uporczywie, choć nie sposób przywołać ich w całości. Henrik Ibsen pytał o moralność i o kłamstwo jarzące się jako codzienny nawyk. Co dzieje się z domem, gdy jego fundamentem staje się pozór? W XXI-wiecznej Polsce co roku zapada ponad 50 tysięcy wyroków rozwodowych, a dziesiątki tysięcy małoletnich zostają objęte ich konsekwencjami. Ośmieszyliśmy już XIX- i XX-wieczną obyczajowość, ale czym realnie ją zastąpiliśmy? Indywidualizmem pozbawionym języka wspólnoty, wolnością bez odpowiedzialności, przejrzystością bez zaufania? Granice Ibsenowskiej moralności nie tyle się oddaliły, ile przesunęły – a jego diagnoza zakłamania powraca dziś jak echo w statystykach. „Dom lalki” przypomina, że każdy porządek – stary czy nowy – pęka najpierw w języku i w domu. Pytanie nie brzmi więc: „kto zawinił?”, lecz: co dziś kładziemy pod fundament, by dom się nie rozpadł? Inscenizacja przesuwa punkt ciężkości z decyzji bohaterki na ich konsekwencje. Dzieci dorastały w cieniu sporów, których nie rozumiały; zapamiętały napięcia, gesty, niedopowiedzenia. Goście w tym domu pozostają równie niejednoznaczni – ich wybory ranią, a jednocześnie podtrzymują czyjeś życie. Nie chodzi o wyrok, lecz o rozpoznanie układu sił, w którym nikt nie jest w pełni winny ani całkiem niewinny. „Dom lalki” staje się tu opowieścią o poszukiwaniu sensu po rozpadzie i o nieskończonym pragnieniu miłości. Kierkegaardowska pustka istnienia nie jest tezą filozoficzną, lecz stanem codzienności – niedoborem znaczeń domagającym się nazwania. Przeszłość została zamknięta w sprzecznych wspomnieniach świadków, z których każdy walczył o siebie. Co się dzieje, gdy wersje historii są tak odległe, że żaden wyrok nie może być sprawiedliwy? Historia Nory pozostaje osią tej opowieści, ale jej nie domyka. Jest ramą dla pytań: czy dzieci mają prawo winić matkę za walkę o własne szczęście? Czy wolno oczekiwać bezwarunkowej miłości? Jak złożyć dom, gdy wszystkie elementy są na miejscu, a żadnego nie da się dopasować do pierwotnego rysunku? I czy potrafimy zaakceptować brak odpowiedzi na najbardziej bolesne pytania?

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz