| STYCZEŃ 2026 DOM I OGRÓD | 37 Mikroogród to nie tylko uprawa roślin w małej przestrzeni. To cała filozofia podejścia do zieleni w domu, która mówi: nie potrzebujesz hektarów ziemi, by poczuć się ogrodnikiem. Wystarczy parapet, kilka pojemników i odrobina zaangażowania. Mikroogród to odpowiedź na tęsknotę za naturą w środku zimy, ale też sposób na wprowadzenie do domu świeżych witamin, aromatów i po prostu życia. W mikroogrodzie liczy się każdy centymetr. Hodujemy rośliny, które rosną szybko, zajmują mało miejsca i dają natychmiastową satysfakcję. Nie czekamy miesięcy na plony – tu pierwszy efekt pojawia się już po kilku dniach. To ogrodnictwo dla niecierpliwych, dla zabieganych, dla tych, którzy mieszkają w blokach bez balkonów i dla wszystkich, którzy po prostu chcą mieć kawałek natury w zasięgu ręki. Mikroogród to także ekologia w praktyce. Hodując własne kiełki czy mikrozioła, redukujemy opakowania, transport, chemię. Wiemy, co jemy, skąd pochodzi i jak zostało wyhodowane. To najkrótsza możliwa droga od nasionka do talerza. KIEŁKI – NAJPROSTSZY START Z MIKROOGRODEM Od czego zacząć, gdy nie wiesz? Od kiełków. To najprostszy, najtańszy i najszybszy sposób na domowy mikroogród. Kiełki to młode roślinki, które zbieramy zaledwie kilka dni po skiełkowaniu nasion i zjadamy razem z korzonkami. Są pełne witamin i wartości odżywczych – to prawdziwe bomby zdrowia. Do kiełkowania nadają się dziesiątki gatunków: brokuł, rzodkiewka, lucerna, soczewica, fasola mung, słonecznik, ciecierzyca, groch i wiele innych. Każde z tych nasion daje kiełki o innym smaku – od łagodnych i słodkawych po ostre i pikantne. Możesz eksperymentować z zestawami i tworzyć własne mieszanki. Co będzie potrzebne? W zasadzie nic. Możesz kupić specjalny kiełkownik – szklany słoik z sitkiem i pokrywką – ale równie dobrze wystarczy zwykły słoik i kawałek gazy. Niektórzy kiełkują na wilgotnej bibule, inni używają sit czy mis. Zasada jest prosta: nasiona muszą mieć dostęp do tlenu, wilgoci i światła. Troszkę trzeba przy nich spędzić czasu, bo potrzebują namaczania, płukania, podlewania, ale przecież w tym jest cała ogrodnicza zabawa. A jaka satysfakcja, gdy widzisz, jak z tych wszystkich nasionek zaczyna coś wyrastać. Po trzech do siedmiu dni masz gotowe kiełki do jedzenia. To wszystko. Żadnych nawozów, żadnej ziemi, żadnych komplikacji. Dlaczego kiełki są takie zdrowe? W procesie kiełkowania nasiono budzi się do życia – aktywują się enzymy, rozpuszczają się trudno strawne związki, wzrasta zawartość witamin. Kiełki brokułu są bogate w sulforafan, związek o działaniu przeciwnowotworowym. Kiełki lucerny dostarczają białka i chlorofilu. Kiełki rzodkiewki mają ostry smak i pobudzają trawienie. To żywa żywność w najbardziej dosłownym znaczeniu. MIKROZIOŁA – OGRÓDEK NA TACY Jeśli kiełki to pierwszy poziom wtajemniczenia, mikrozioła to poziom drugi – nieco bardziej zaawansowany, ale wciąż prosty. Mikrozioła to młode roślinki zbierane, gdy mają już pierwsze prawdziwe listki – zazwyczaj po siedmiu do czternastu dniach od wysiewu. W przeciwieństwie do kiełków, mikrozioła rosną w ziemi lub na innym podłożu (włókno kokosowe, maty). Mają więcej składników odżywczych i intensywniejszy smak niż kiełki. Do uprawy mikroziół nadają się: rukola, bazylia, kolendra, gorczyca, burak, szpinak, kapusta, groszek, rzodkiewka, słonecznik i wiele innych. Każde z nich ma charakterystyczny, intensywny smak – świeższy i lżejszy niż dorosła roślina. Mikrobazylia to wybuch aromatu, mikroburak smakuje jak esencja buraka, a mikrogroszek ma słodką, świeżą nutę. I do tego są chrupiące! Uprawa mikroziół wymaga już odrobiny więcej zaangażowania niż kiełki, ale wciąż jest to proces prosty. Potrzebujesz płaskiego pojemnika – najlepsza będzie plastikowa tacka – na to podłoże i nasiona. Siejesz gęsto, ustawiasz na parapecie, regularnie podlewasz i czekasz. Po tygodniu, dwóch, ścinasz mikrozioła nożyczkami tuż nad powierzchnią ziemi. Jedną z przyjemności uprawy mikroziół jest możliwość ciągłego zbierania plonów. Możesz co tydzień wysiewać nową tackę, tworząc rotację, dzięki czemu zawsze masz świeże ziółka pod ręką. To system, który sprawdza się szczególnie dobrze w zimie, gdy w sklepach świeże zioła są drogie i nie zawsze najlepszej jakości. Mikrozioła to nie tylko dodatek do sałatek. Możesz nimi dekorować zupę, kanapki, pasty, jajecznicę, smoothie. Możesz je mieszać, łączyć, eksperymentować ze smakami. Mikroogród na parapecie to cały świat kulinarnych możliwości w jednym miejscu.Często spotykamy się też z nazwą „mikrowarzywa”. Czym różnią się od mikroziół? Tak właściwie to niczym. Różnice w nazewnictwie wynikają głównie z marketingu: „mikrowarzywa” podkreślają pochodzenie od warzyw, a „mikrozioła” – od ziół. A JA WOLĘ PO PROSTU ZIOŁA Nie ma problemu. Zioła to takie rośliny, że generalnie możesz je uprawiać w donicy przez cały rok. W gruncie rosną
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz