| STYCZEŃ 2026 58 | ROZWÓJ OSOBISTY Nie musisz być perfekcyjny w realizacji zamiaru. Nie musisz „trafić w cel”. Po prostu idziesz w określonym kierunku, w swoim tempie, na swój sposób. I to wystarczy. JAK ROZPOZNAĆ SWOJE PRAWDZIWE PRAGNIENIA? Zanim w ogóle zaczniesz myśleć o jakichkolwiek zmianach, warto się zatrzymać i zapytać: czego naprawdę chcę? Nie czego „powinienem” czy „powinnam” chcieć. Nie czego chcą ode mnie inni. Nie co wygląda dobrze w socialmediach. Ale czego chce moje serce, moje ciało, moja dusza? To nie jest łatwe pytanie. Zwłaszcza jeśli przez lata żyłeś według cudzych oczekiwań, dopasowując się, spełniając, starając się być „jak najlepszym”. Może nawet nie pamiętasz, czego naprawdę chcesz. Ale to pragnienie jest w Tobie. Trzeba tylko stworzyć mu przestrzeń, żeby się ujawniło. Spróbuj usiąść w ciszy. Bez telefonu, bez rozpraszaczy, bez list zadań. Po prostu Ty i Twoje wnętrze. Weź kilka głębokich oddechów i zapytaj siebie: „Czego potrzebuję? Co sprawiłoby, że poczułbym się bardziej... sobą?”. Nie szukaj wielkiej odpowiedzi. Nie oczekuj objawienia. Po prostu słuchaj. Może pojawi się obraz, uczucie, słowo. Może usłyszysz cichą myśl: „Chciałbym więcej spokoju”. Albo „Chciałabym się bawić”. Albo „Potrzebuję więcej natury”. To jest Twój kierunek. Twój zamiar. Uważaj też na pragnienia, które brzmią jak powinności w przebraniu. „Chcę być bardziej produktywny” – czy to naprawdę Twoje pragnienie, czy może zinternalizowana presja społeczna? „Chcę więcej zarabiać” – czy chodzi o pieniądze same w sobie, czy może o poczucie bezpieczeństwa, które za nimi stoi? Gdy dotrzesz do głębszego poziomu – do prawdziwej potrzeby – łatwiej Ci będzie znaleźć sposób jej zaspokojenia. I będzie to sposób autentyczny, Twój, a nie skopiowany z cudzego życia. SZTUKA MAŁYCH KROKÓW W PRAKTYCE Powiedzmy, że odkryłeś swój zamiar. „Chcę więcej spokoju w życiu”. Pięknie. Ale co teraz? Jak zamienić to pragnienie w codzienną rzeczywistość? Zacznij od pytania: co jest najmniejszą rzeczą, jaką mogę zrobić w tym kierunku? Nie największą. Najmniejszą. Tak małą, że będzie wydawała Ci się prawie nieistotna. Może to będzie pięć minut porannej ciszy, zanim włączysz telefon. Może jeden głęboki oddech przed każdym zadaniem w pracy. Może wyłączenie powiadomień na czas obiadu. To wszystko brzmi jak drobiazg, prawda? I to właśnie jest piękne. Bo drobiazg możesz zrobić. Drobiazg nie wymaga heroizmu. Drobiazg po prostu... robisz. I robisz go każdego dnia. Nie po to, żeby osiągnąć wielki cel. Po to, żeby być w zgodzie ze swoim zamiarem. Te pięć minut ciszy to nie krok w stronę „bycia spokojnym” – to już jest spokój. Już teraz. W tej chwili. Nie musisz czekać, aż będziesz „lepszy”. Już jesteś na swojej drodze. Po tygodniu, dwóch, miesiącu – zauważysz, że ten mały krok stał się częścią Ciebie. Nie zastanawiasz się już, czy go zrobić. Po prostu robisz. I wtedy możesz dodać kolejny mały krok. Może wieczorny rytuał wyłączania ekranów na pół godziny przed snem. Może sobotni spacer w parku. Nie musisz planować tego na rok do przodu. Wystarczy, że będziesz uważny na to, czego potrzebujesz teraz. I pozwolisz sobie na kolejny drobny ruch w kierunku spokoju. Kluczem jest łagodność. Jeśli któregoś dnia nie zrobisz swojego małego kroku – nic się nie stało. To nie porażka. To po prostu dzień, w którym było inaczej. Jutro możesz wrócić. Bez poczucia winy, bez „nadrabiania”, bez karania się. Po prostu wracasz. I to wystarczy. KIEDY MAŁY KROK TO ZA MAŁO? Czasami może Cię kusić myśl: „Ale to takie drobne. Czy to w ogóle ma sens? Może powinienem jednak coś większego, bardziej ambitnego?”. To głos perfekcjonisty w Tobie. Głos, który wierzy, że tylko wielkie zmiany mają wartość. Że jeśli nie robisz czegoś imponującego, to w ogóle nie ma sensu próbować. To nieprawda. Małe kroki mają ogromną moc. Nie natychmiastową, nie spektakularną – ale głęboką i trwałą. Wielkie postanowienia mogą dać Ci chwilę euforii na początku stycznia. Małe kroki dają ci życie, które za rok będziewyglądałoinaczej–transformację.Niedlatego,żeprzeszedłeś rewolucję. Dlatego, że każdego dnia robiłeś drobny wybór w kierunku tego, kim chcesz być. Pięknie pokazuje to japońska filozofia – kaizen. Oznacza ciągłe, stopniowe doskonalenie. Poprawę o 1% każdego dnia. Brzmi niewiele, prawda? Ale jeśli codziennie jesteś lepszy o 1%, to po roku jesteś 365 razy lepszy niż na początku. A to już jest coś. Takie podejście respektuje wrażliwy system nerwowy, Twoją potrzebę bezpieczeństwa, Twoje tempo. Pozwala Ci zmieniać się bez przemocy wobec siebie. CO Z MOTYWACJĄ, GDY ENTUZJAZM MIJA? W styczniu, gdy wszyscy wokół zaczynają swoje postanowienia, łatwo płynąć z falą ogólnego entuzjazmu. Ale co będzie w lutym? W marcu? Gdy świeżość nowego roku przeminie, gdy życie znowu stanie się zwyczajne, codzienne, pełne tych samych wyzwań co rok temu? To pytanie o motywację. I tu znowu małe kroki mają przewagę. Bo nie wymagają motywacji. Przynajmniej nie takiej, jak ją zwykle rozumiemy – jako paliwo, które napędza Cię do heroicznych wysiłków. Małe kroki wymagają czegoś prostszego: przypomnienia. Po prostu przypominasz sobie o swoim zamiarze i zrobieniu tego jednego, małego kroku. Dziś. Teraz. Możesz sobie pomóc, tworząc
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz