| STYCZEŃ 2026 ROZWÓJ OSOBISTY | 59 odpowiednie środowisko. Karteczka na lodówce z jednym słowem – Twoim zamiarem. Alarm w telefonie z delikatną notką do siebie. Rytuał poranny, który naturalnie prowadzi do tego małego kroku. Nie chodzi o klasycznie postrzeganą dyscyplinę. Chodzi o łagodne prowadzenie siebie z powrotem na ścieżkę, gdy z niej zejdziesz. I będziesz schodzić. To normalne. Życie się dzieje. Chorujesz, masz kryzys w pracy, przydarza się coś niespodziewanego, co pochłania całą Twoją uwagę. W takich momentach małe kroki mogą być jeszcze mniejsze. Albo w ogóle zniknąć na jakiś czas. I to też jest w porządku. Bo nie chodzi o perfekcyjne wykonanie. Chodzi o kierunek. A kierunek możesz odnaleźć w każdej chwili. Wystarczy, że znowu go wybierzesz. RELACJE ZAMIAST WALKI Może najważniejszą rzeczą w całym tym procesie jest zmiana sposobu myślenia o sobie. Wielkie postanowienia często bazują na założeniu: „Jestem niewystarczający taki, jaki jestem. Muszę się zmienić”. To podejście pełne przemocy wobec siebie. Pełne odrzucenia tego, kim jesteś teraz. Małe kroki opierają się na czymś innym: „Jestem w porządku taki, jaki jestem. I mogę się rozwijać”. To nie jest zmiana przez odrzucenie – to zmiana przez akceptację. Nie próbujesz być kimś innym. Próbujesz być bardziej sobą. Bardziej w zgodzie ze swoimi prawdziwymi potrzebami, wartościami, pragnieniami. To szczególnie ważne dla wrażliwców, którzy często dorastali w przekonaniu, że coś z nimi jest „nie tak”. Że powinni być mniej wrażliwi, bardziej odporni, twardsi. Małe kroki pozwalają Ci zbudować inne przekonanie: że Twoja wrażliwość to nie problem do rozwiązania, ale część Twojej natury do pielęgnowania. Że możesz tworzyć życie przyjazne tej naturze, zamiast walczyć z nią każdego dnia. Gdy zamiast „muszę schudnąć, bo jestem za gruby”myślisz „chcę dobrze traktować swoje ciało, bo je kocham” – wszystko się zmienia. Wybory stają się łatwiejsze. Spacer przestaje być karą, a staje się prezentem dla siebie. Zdrowe jedzenie to nie wyrzeczenie, ale forma szacunku. I nagle nie jest już tak ciężko. Bo nie idziesz pod prąd. Idziesz z prądem – prądem miłości do siebie. Bo w końcu nie chodzi o to, żeby być najlepszą wersją siebie. Chodzi o to, żeby być najbardziej autentyczną wersjąsiebie.Ataodkrywasięwłaśniewmałych,codziennych wyborach. W drobnych gestach dobroci wobec siebie. W łagodnych krokach w kierunku tego, co naprawdę ma dla Ciebie znaczenie. A w lutym porozmawiamy o miłości i relacjach – o tym, jak wrażliwe serce może kochać bez rozpłynięcia się w drugim człowieku, jak budować bliskość zachowując siebie. Bo to też można, a nawet najlepiej jest budować z uważnością i delikatnością. Krok po kroku. z fot. Adobe Stock
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz