| STYCZEŃ 2026 ROZWÓJ OSOBISTY | 61 przecież wszystkim nam właśnie tego zwyczajnie brakuje. „Życzę Ci zatrzymania się” – prawda, że niecodziennie to brzmi? I to takiego świadomego, a nie wymuszonego przez życie, kiedy pędzimy przez nie na pełnym gazie. WRZUCIĆ NA LUZ Żyjemy na co dzień pod dużą presją różnych oczekiwań rodzinnych i zawodowych, social media nie śpią, a tylko promują i podkręcają non stop narrację zdobywania, bycia ze wszystkim na bieżąco, wyrabiania się na zakrętach życia i stawiania sobie jednocześnie ambitnych wyzwań, bo inaczej „nie zależy Ci albo słaby/a jesteś”. A jednak mimo tego wszystkiego, dokładamy sobie jeszcze presji, stawiając przed sobą wygórowane oczekiwania kolejnych „osiągów”, podczas gdy wszystko, o czym w głębi serca marzymy, to „zaciągnąć ręczny i wrzucić na luz”. Łatwo powiedzieć, trudniej wdrożyć w życie. Wiadomo. Jak zatem możemy o to zadbać? Na początek, wariant rewolucyjny i radykalny. Spróbujmy po prostu sobie odpuścić. Niech celem w Nowym Roku stanie się zero postanowień i presji. Brak fundowania sobie poczucia winy. Pozwólmy życiu się wydarzać. I zobaczyć, co się stanie. Możemy poczuć na początku dziwny niepokój, a nawet panikę: „Jak to tak? Tak mało ambitnie? Po prostu nic?”. A potem może przyjść nieoczekiwanie miłe zaskoczenie, że tak można i ulga, że nic nie musimy, wszystko możemy. Czy to nie cudowne uczucie? Sprawdźmy na sobie. Aby ośmielić się do takiego doświadczenia, weźmy pod uwagę, że… niczym nie ryzykujemy. Zawsze możemy przecież wrócić z powrotem do swoich wyśrubowanych celów. Tylko, że wtedy… paradoksalnie, presja się nie zmieni. Warto wiedzieć, że w wariancie radykalnym nie chodzi bynajmniej o brak ambicji i niedziałanie, ale świadomy wybór innego podejścia niż dotąd, doświadczenie ulgi z „niech się dzieje” i „co ma być, to będzie”, nie po to, żeby pozbyć się sprawczości, ale dać sobie czas na połączenie ze sobą i bardziej świadomy wybór tego, co nam naprawdę służy i na czym nam naprawdę zależy. Wybór tego, co jest faktycznie dla nas realne do osiągnięcia, w miejsce presji przepisywanej listy celów z poprzedniego roku i tych zupełnie nowych oczekiwań, tupiących niecierpliwie w progu nowego roku. Wariant ewolucyjny „wrzucenia na luz”, to taki, żeby zmienić skalę działania. Przejść z makro oczekiwań na mikro cele i budować nowe przyzwyczajenia oraz małe, codzienne nawyki i rytuały, które przynoszą szybkie efekty i satysfakcję. Takie małe, stabilne kroki, dopasowane do osobistych możliwości czasu, energii i siły. Czy nie brzmi wspaniale? Układ nerwowy dostaje wtedy uspokajające sygnały o braku pośpiechu, że nie musimy zdążyć ze wszystkim naraz, ciśnienie nie skacze, a serce bije dużo spokojniej. I jeszcze jedno: uśmiechają się wtedy nasze oczy. Więc warto. Tym bardziej, że jak zaczynamy się uśmiechać i jesteśmy bardziej wyluzowani, to inni też to czują i odpowiadają uśmiechem. A może jeszcze zapytają z ciekawością: „a co Ty taki/a wyluzowany/a?” I wtedy będziecie mógli ich też trochę zainspirować, jak można inaczej żyć. Jak mogłyby wyglądać takie mikro cele? Na przykład zamiast presji: chcę schudnąć 10 kg, więc 3–4 razy w tygodniu bieganie, siłka, basen itp. to w zamian: • chcę się ruszać, więc robię sobie spacer 15–30 minut, np. przy okazji powrotu z pracy • rano albo wieczorem znajduję 10 minut na ćwiczenia w domu na dowolne partie ciała • eliminuję jedzenie, zwłaszcza niezdrowych przekąsek, po g. 20:00 • chodzę 15 minut wcześniej spać niż zwykle • robię co rano, regularnie 10 przysiadów i… już • dbam po siedzącej pracy, o 2–3 ćwiczenia na rozciąganie • chodzę raz w miesiącu na masaż odchudzający • tańczę 3 minuty do swojej ulubionej piosenki • praktykuję 3 minuty świadomego oddechu. Możecie w tym miejscu prychnąć sceptycznie na głos: „też mi cele!”, ale zanim skrytykujecie tę inspirację, pomyślcie, jak szybko porzucacie swoje cele, jakimi wymówkami zaczynacie się karmić, gdy wam się zwyczajnie nie chce i odpuszczacie swoje plany treningowe z taką łatwością, jakby nigdy nie były ważne. Zobaczcie jednak korzyści: możecie zaoszczędzić na potencjalnym karnecie, pozbyć się frustracji, „że znów zapłaciliście, a nie chodzicie”, a poza tym Chwilowa mobilizacja i zryw energii, a potem zupełnie odpuszczenie i zniechęcenie każe nam często myśleć o naszych celach w kategorii sukcesu lub porażki, a to nie wspiera dobrego samopoczucia, automotywacji ani zdrowia psychicznego.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz