| STYCZEŃ 2026 62 | ROZWÓJ OSOBISTY kwadrans zawsze znajdziecie, bo i tak często czas przecieka nam przez palce, np. podczas scrollowania telefonu, prawda? Tymczasem taka mała inwestycja czasu, na pierwszy rzut oka, niepozorna, może przynieść, dzięki swojej powtarzalności, zdumiewając efekty na poziomie samopoczucia i satysfakcji z osobistej sprawczości. A co dopiero połączenie tych inspiracji w jeden nowy rytuał! Więc warto? Warto. Wybierzcie dla siebie, co będzie wam służyć i da motywację i frajdę z działania. Wariant „zen” to osobista praca na przekonaniach i przyzwyczajeniach. Spróbujcie myśleć intencjami, zamiast celami, czyli czego chcecie w życiu więcej, a czego mniej? To pomoże znaleźć połączenie z wewnętrznym kompasem, który będzie stał na straży kierunku, w którym chcecie podążać w nowym roku, a nawet w całym życiu. Taka intencja mogłaby brzmieć: „chcę bardziej dbać o swój dobrostan, energię, ciało, spokój”, a potem szukacie dla siebie odpowiedzi na pytanie, po czym poznać, że tak się dzieje i jakie efekty chcecie uzyskać. Następnie umawiacie się ze sobą na jedno działanie, rytuał, nawyk, który Cię przybliży do spełnienia tej intencji. Zauważcie, jak brzmi intencja, jak się z nią czujecie. Sformułowana w przyjazny, łagodny i życzliwy wobec sposób, bez porównań do innych oraz ze świadomą zamianą „muszę” na „chcę”, będzie na pewno bardziej motywująca, bez stresującej presji dat czy liczb. Co więcej, możecie umówić się ze sobą na eksperyment, że w każdym miesiącu zadbacie o inny, prosty nawyk, który poprowadzi do lepszej wersji Twojego życia i samopoczucia, bez pokusy rzucania się w realizację wszystkiego naraz. Dajecie sobie w ten sposób czas na sprawdzenie, co i jak działa oraz utrwalenie nowego sposobu postępowania. I przede wszystkim macie dzięki temu szansę poczuć spokój i nadać swojej zmianie tempo i rytm dopasowane do preferencji i stylu życia. Wariant „zen” wnosi zdecydowanie mniej presji na osiąganie celów, a bardziej koncentruje się na procesie dojścia do nich i radości z doceniania drogi, a nie tylko samej mety. Taka strategia daje też dostęp do bardziej świadomej refleksji nad postępami, zauważaniem ich i docenianiem swoich, nawet tych najmniejszych, sukcesów. ŚWIEŻY START KAŻDEGO DNIA Krążą żarty o postanowieniach noworocznych, że mają bardzo intensywny start, ale z reguły bardzo krótkie życie. Można to często zaobserwować na przykładzie centrów fitness: na początku stycznia są oblegane, ale pod koniec miesiąca widać, że już kurzą się karnety. Chwilowa mobilizacja i zryw energii, a potem zupełnie odpuszczenie i zniechęcenie każe nam często myśleć o naszych celach w kategorii sukcesu lub porażki, a to nie wspiera dobrego samopoczucia, automotywacji ani zdrowia psychicznego. Dlatego zamiast wielkich deklaracji od razu na cały rok, lepsze są małe, ale stabilne kroki, bo prowadzą do realnej zmiany zachowań, na których nam tak zależy. Testowanie i eksperymentowanie z tym, co nam służy, uwalnia nie tylko od stresującej presji i oczekiwań wobec siebie (często nierealnych), ale pozwala znaleźć frajdę, lekkość i satysfakcję. Bardzo uwalniające może być więc praktykowanie po prostu „świeżego startu” każdego dnia. Daje to poczucie wpływu, uczy celebrowania codzienności, a jednocześnie wnosi w życie stabilność i poczucie kontroli. Kilka minut oddechu, medytacji, rozciągania się, ulubiona kawa, herbata, woda z cytryną i miodem w ulubionym kubku, 3 strony książki przeczytane przed wyjściem czy ulubiony podcast lub puszczona muzyka podczas szykowania śniadania, od razu „robi” dzień na starcie. A wieczorem? Zamiast wypisywania całej strony z powodami do wdzięczno-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz