| STYCZEŃ 2026 SPORT | 75 Wynik w tenisie nie jest dla mnie najważniejszy. Zdałam sobie sprawę, że kiedyś odejdziemy z tego świata, więc trzeba brać z niego, co się da. Mam szczęście, że jesteśmy w czasach FaceTime, więc obojętnie gdzie jestem, mam łączność wideo z rodziną. Jeżdżę na turnieje, bo kocham tenis, ale mogę natychmiast dzielić zwycięstwa z moimi bliskimi. Jest to dla mnie bardzo ważne, że oni są i że wspierają mnie w tej mojej drodze. Czyli znalazła Pani balans? Tak. Jest to trudne w tenisie, bo ma on to do siebie, że wciąga jak wir. Kiedy się tylko pojedzie na kilka turniejów z rzędu, wpada się w mały świat tenisowy. Też kiedyś byłam w tej bańce, nie mając świadomości, że tak naprawdę jest inny świat poza tym sportowym. Jest się w tej wirówce aż do momentu, kiedy stanie się coś w życiu istotnego… Nagle tenis traci na ważności i na wartości. Dobrze więc jest znaleźć ten balans samemu. Ja go znalazłam i codziennie pracuję, żeby pozostał. Tenis jest wciąż ważny, ale nie wypełnia każdej chwili mojego życia. Jestem spełniona i mam wielkie szczęście, że zostałam profesjonalną tenisistką z pomocą rodziny i sponsora, bo rodziców nie było stać, żebym jeździła za granicę na turnieje. Opłacił moją karierę. Miałam szansę spełnić marzenia. Nie każdy ma taką okazję. Wielu psychologów sportowych i ludzi śledzących tenis zwraca uwagę, że właściwie tenisiści są notorycznie przegranymi zawodnikami. Tylko jeden wygrywa turniej. Jeżeli nie wygra, to znowu jest przegrany. Kolejny turniej, przegrana. Czy można czerpać z tego radość? Szczerze?Tak! Wynik jest ważny. Kłamałabym, że nie karmimy się sukcesami. Ważne jednak, żeby rzeczy, które robimy codziennie, pchały nas do przodu i żeby ta droga dawała nam radość. Musimy mieć świadomość, podejmując się jakiegokolwiek wyzwania, że nigdy nie mamy gwarancji sukcesu, wygranej. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ja to robię. Czy wyłącznie dla pieniędzy, sławy, wyniku? Czy po prostu... kocham granie w tenis. Jeżeli można to połączyć, to wstawanie codziennie rano, tak jak się idzie do pracy, nie jest uciążliwe. Fajnie, kiedy praca jest naszą pasją i to lubimy, wtedy to już nie jest takie trudne. Jeżeli otaczamy się w tym wszystkim osobami, które są tak naprawdę naszą drużyną, osobami, rodziną, której możemy zaufać, to wtedy dążąc do wyniku końcowego, droga ma sens i może nas cieszyć. Ważne, żeby ta droga dawała radość. Tylko my możemy to osiągnąć. Koncentrowanie się wyłącznie na wyniku absolutnie nie daje szczęścia, bo jest czymś, czego nie możemy kontrolować. Możemy kontrolować to, kiedy wstaniemy rano, co zrobimy, co zjemy, ile damy z siebie, jak dbamy o naszą regenerację. Można zrobić wszystko dobrze, ale wyjść i przegrać. I jeżeli ten wynik góruje nad naszą tożsamością i żyjemy tylko po to, żeby wygrywać, to wtedy tak naprawdę bardzo trudno jest być szczęśliwym człowiekiem. Mówiąc o starych czasach, że było trudno, mówię tak, bo wtedy wynik był dla mnie najważniejszy. On jest nadal dla mnie bardzo istotny i nie lubię przegrywać, ale niezależnie od niego jestem wartościową osobą, bo sam wynik już nie wpływa na moje poczucie własnej wartości. Teraz wiem, kim jestem i dlatego potrafię zachować balans i mogę przegrać, dalej będąc szczęśliwym człowiekiem. Piękne słowa. Przed nami ostatni gem naszej rozmowy – Katarzyna Piter, 2026. Gram w styczniu w Australian Open i rozmawiam też z różnymi dziewczynami o partnerstwie, bo chciałabym mieć stałą partnerkę. Udało mi się w tym roku doświadczyć innej strony tenisa, byłam komentatorką i ekspertką w Canal Plus podczas Masters. Może uda się to powtórzyć. Jestem otwarta na nowości. Zobaczymy, jak moja kariera się potoczy, bo mam już swoje 34 lata. Pewny jest wyjazd do Australii, a wszystko inne jest przede mną. z
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz