| STYCZEŃ 2026 Z KULTURĄ | 77 Warto tu bywać nie tylko po to, by zdobyć autograf na świeżo wydanym tomie, ale by zrozumieć, że za każdą wielką opowieścią stoi człowiek: jego obsesje, zarwane noce, setki godzin spędzonych w ciemnych archiwach i nieustanna walka z własną weną. Ostatnie wieczory autorskie w Bibliotece stały się pretekstem do niezwykłej podróży przez różne style pracy i gatunki literackie. Swoimi tajemnicami podzielili się Ałbena Grabowska, Rafał Grupiński oraz Maciej Siembieda. Choć piszą o różnych światach, ich wypowiedzi układają się w fascynujący obraz współczesnego rzemiosła literackiego. NOCNE WARTY I DETEKTYWISTYCZNY NOS: RAFAŁ GRUPIŃSKI Pisanie powieści w świecie zdominowanym przez politykę i obowiązki publiczne wydaje się zadaniem karkołomnym. Rafał Grupiński, autor „Żubury”, udowadnia jednak, że potrzeba opowiedzenia historii jest silniejsza niż zmęczenie. Jego książka, choć osadzona w sztafażu kryminału, jest w rzeczywistości głębokim studium wielkopolskiej tożsamości. – Zastanawiam się czasem, co spowodowało, że ta książka tak długo we mnie dojrzewała. Chyba po prostu świadomość, że człowiek nie jest nieśmiertelny i trzeba w końcu pewne rzeczy wypracować – mówi Rafał Grupiński. – Oczywiście przeszkadzała mi w tym polityka, praca w Sejmie i Senacie. Dlatego „Żubura” powstawała przez pięć, sześć lat, głównie nocami – między północą a trzecią nad ranem. Czułem pewien niedosyt, jeśli chodzi o naszą obecną świadomość kultury Wielkopolski. Chciałem zagłębić się w historię, by znaleźć „szerszy oddech”. Zależało mi, żeby to nie był tylko sprawnie skonstruowany kryminał, ale opowieść pokazująca świat na poziomie zmagań dobra ze złem.Dla Grupińskiego Poznań i Wielkopolska to nie tylko tło, ale pełnoprawni bohaterowie. Autor z niemal chirurgiczną precyzją odtwarza topografię miasta sprzed lat, dbając o każdy szczegół, który mógłby umknąć mniej uważnemu badaczowi. – To wymagało skrupulatnej pracy archiwalnej. Sprawdzałem na przykład, czy linia kolejowa na Kresach, którą podróżuje jeden z bohaterów wracający z frontu, była już w 1917 roku czynna, czy dopiero w budowie. Z drugiej strony korzystałem z pamięci rodzinnej. Wiedziałem na przykład, w których lokalach bywał mój dziadek, więc miałem pewność, że dana kawiarnia faktycznie istniała. W Poznaniu opisuję m.in. słynną kawiarnię „Akropol” naprzeciwko kina. W zapiskach dziadka z I wojny światowej znalazłem informację, że w armii niemieckiej żołnierze nie obierali już ziemniaków ręcznie – mieli do tego specjalne maszyny. Takie detale budują wiarygodność tego świata, przywracają zapomniane nazwy przedmiotów naszej świadomości językowej. Można by stworzyć z nich osobny katalog codzienności. PIÓRO ZAMIAST KLAWIATURY: MACIEJ SIEMBIEDA Zupełnie inny rytm pracy wyznaje Maciej Siembieda, mistrz thrillera historycznego, który w swojej twórczości łączy warsztat rzetelnego reportera z lekkością beletrysty. Dla niego proces zbierania materiałów jest równie ekscytujący, co samo przelewanie myśli na papier. – Research jest pamiątką z mojego wieloletniego dziennikarstwa, bo piszę książki oparte wyłącznie na prawdziwych historiach. Fikcja od prawdy jest zawsze bardzo wyraźnie oddzielona i wyjaśniona w posłowiu. Zbieranie materiałów bardzo mi się podoba i nigdy bym tego nie oddał nikomu innemu. W ten sposób pozbawiłbym siebie przygody, jaką jest odkrywanie nieznanego. Wtedy zawsze czuję się jak za dawnych, reporterskich lat. Jak sam opowiada, gdy zaczyna go coś nurtować, gdy pojawia się pytanie dotyczące jakiegoś szczegółu, o którym chce napisać, nie potrafi odpuścić. Tak długo pyta i szuka, aż znajdzie odpowiedź i dowód, że tak było rzeczywiście. – To taka gra z czytelnikami – mówi. – Oni próbują mnie złapać na błędzie, a ja staram się, żeby ich nie było i żeby nie mieli tej satysfakcji. Często zdarza się, że to właśnie te najmniej prawdopodobne detale w moich książkach okazują się w stu procentach prawdziwe. Ciekawostką jest fakt, że Siembieda – w dobie powszechnej cyfryzacji – pozostaje wierny tradycyjnym metodom pracy. Wierzy, że kontakt ręki z papierem ma niemal magiczny wpływ na strukturę powieści. – Uwielbiam pisać. Podobno łatwość pisania mają tylko grafomani, więc jeśli tak, to jestem grafomanem. Piszę piórem i na brudno, skreślam, szukam lepszych słów, korzystam ze słownika synonimów. Pisanie ręcz-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz