| luty 2025 60 | poziom wyżej Kto najczęściej zostaje domem tymczasowym dla PsiTulasowych szczeniaczków? Jak tłumaczy moja rozmówczyni, przekrój osób jest bardzo szeroki i różnorodny – są to zarówno ludzie pracujący na co dzień na home office, jak i pary, studenci czy współlokatorzy, którzy są w stanie w ciągu dnia wymieniać się opieką nad pieskiem. Często domem tymczasowym zostają rodziny z dziećmi, które rotują tak, by w domu zawsze ktoś był, zdarza się także, że opieki nad szczeniakami podejmują się emeryci. Mój Ci on! Osoby, które chciałyby spróbować tymczasowania szczeniaków, często obawiają się tego, że… tak bardzo przywiążą się do swojego psiego podopiecznego, że finalnie nie będą chciały oddać go do adopcji. – Dość często zdarza się, że nasze domy tymczasowe adoptują nasze psiaki, to takie szczęście w nieszczęściu – śmieje się Zosia, która sama 2,5 roku temu wraz ze swoim chłopakiem została rodziną adopcyjną dla Kury – suczki będącej pod opieką PsiTulasa. – Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że podczas tymczasowania szczeniaczków trzeba złapać dystans, bo każdy psiak, który do nas trafi, będzie miał przepiękne maślane oczka, puchate łapki, pękaty brzuszek i będzie absolutnie najsłodszy na świecie. Trzeba jednak zadać sobie pytanie, czy to aby na pewno dobry moment na podjęcie decyzji o adopcji i czy ten konkretny psiak pasuje do naszego trybu życia – tłumaczy moja rozmówczyni. Jej historia jest na to najlepszym dowodem, bo suczka Kura, która podczas naszej rozmowy spokojnie leży na kocyku pod kawiarnianym stolikiem i zajada przysmak, jest jej siódmym tymczasowiczem. – Ja tak naprawdę wszystkie te sześć piesków, które miałam, adoptowałabym od razu. Na szczęście głosem rozsądku był mój chłopak, który podchodził do tematu ciut mniej emocjonalnie. Kiedy jednak trafiła do nas Kura, zgodnie stwierdziliśmy, że ona z nami zostaje, bo jesteśmy dla siebie stworzeni – opowiada z uśmiechem Zosia. Na próbę? Jak przekonuje wolontariuszka PsiTulasa – bycie domem tymczasowym jest świetnym rozwiązaniem dla osób niezdecydowanych, które nie do końca są przekonane do adopcji psa. – To superopcja do sprawdzenia, czy temu podołamy, bo posiadanie psa bywa wyzwaniem, pojawiają się przeróżne problemy. Oczywiście nie chcę tego demonizować, bo nie o to chodzi, ale każdy powinien zdawać sobie sprawę z tego, z czym wiąże się posiadanie zwierzęcia. Jasne, to masa radości i miłości, ale to także duża odpowiedzialność i spore koszty – wyjaśnia Zosia i przyznaje, że w swoim otoczeniu ma kilka historii, w których tymczasowanie szczeniaka zweryfikowało plany adopcji. – Kilku osobom parę tygodni z psim maluchem skutecznie wybiło z głowy pomysł o adopcji. I żeby było jasne – te osoby fantastycznie dbały o psy, zapewniały im świetne warunki, ale po wszystkim były tak zmęczone psychicznie, miały ochotę wyjść do kina, wyjechać na wakacje. Tymczasowanie szczeniaka ich zweryfikowało i myślę, że jest to przepis na odpowiedzialną decyzję, a ona w przypadku zwierząt, które są żywymi istotami, które mają uczucia, jest kluczowa. W końcu nie każdy, kto kocha psy, musi się nimi na co dzień opiekować – podsumowuje. Na słodkie oczka? Lwią część podopiecznych PsiTulasa stanowią szczenięta. Urocze małe pieski ufnymi oczkami spoglądają ze zdjęć, które stanowią dodatek do ogłoszenia adopcyjnego wstawianego na social mediach fundacji. I choć szczeniaczki cieszą się dużym zainteresowaniem (dużo Beza do adopcji Miri do adopcji Fineasz adoptowany w 2024
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz