z sukcesem | 79 | luty 2025 z kulturą Jestem po lekturze „Równonocy”, jedenastej napisanej przez Panią książki. Ewa Przydryga: I jak się podobała? Bardzo. Głęboko wchodzi Pani w psychikę ludzką. To prawda, ale w dużej mierze to związane jest z moją naturą i pewnymi predyspozycjami charakterologicznymi. Z wykształcenia jestem filologiem angielskim, jednak od dawna moim marzeniem było zostanie psychologiem. Jako osiemnastolatka, kiedy to marzenie się we mnie dopiero formowało, ze względu na ogromne oblężenie kierunku, jakim była psychologia, zaniechałam tej próby. Na tamtym etapie kierunkiem bardziej praktycznym i realnym, w kontekście osiągnięcia powodzenia, wydawała mi się filologia angielska. I z nią związałam przez wiele lat swoją karierę zawodową. Jednak psychologia i potrzeba rozumienia drugiego człowieka zawsze była we mnie i głośno wołała o uwagę. Stąd wziął się pomysł, by w twórczej pracy przemycać także psychologię. Gatunek, w jakim się poruszam, – thrillery psychologiczne – wydał się więc naturalnym wyborem. Czytając Pani książkę, pomyślałam, że ma Pani ogromną wyobraźnię. Tak, rzeczywiście. Już we wczesnym dzieciństwie była ona moim drugim, tajemnym światem, pełnym kolorów, postaci, wydarzeń. A przede wszystkim światem pełnym emocji. Kiedy kładłam się spać, zawsze robiłam sobie projekcje. Szczegółowo wyobrażałam sobie bohaterów, którzy mogliby być uczestnikami poszczególnych wydarzeń. Tylko w takich warunkach zasypiałam. Byłam wtedy pewna, że każdy, aby odpłynąć do krainy snu, wymyśla sobie takie rzeczy. Jednak, kiedy skonfrontowałam swój nocny rytuał z innymi ludźmi, okazało się, że jestem w tym odosobniona. Generalnie introwertycy, a właśnie taką osobą jestem, mają bardzo bogaty, mocno rozbudowany świat wewnętrzny. Ekstrawertycy ten świat sobie budują na zewnątrz. Mnie zawsze łatwiej było wchodzić do jego środka i tam zgłębiać, niż badać wyłącznie to, co jest na zewnątrz. Oczywiście taki rodzaj postrzegania też jest ważny. Żeby móc dobrze i wiarygodnie sportretować danego bohatera, to trzeba być też trafnym obserwatorem tego, co się dzieje na świecie. Na jego zewnętrznej powłoce. Najlepiej, kiedy te dwie sprawności się równoważą. Taki balans staram się wypracowywać także jako twórca. To widać w książce, że ma Pani bardzo szeroko otwarte oczy na to, co się dzieje dookoła. Staram się takim podejściem w życiu kierować. Powiem szczerze, że po przeczytaniu „Równonocy”, a było to pierwsze moje spotkanie z Pani twórczością, tak mnie zainteresowała, że już mam wypisane kolejne Pani książki do czytania. Bardzo się cieszę. W lutym ukaże się powieść pt.: „Perseidy”. Jest ona kontynuacją „Równonocy”. Właściwie można uznać, że „Perseidy” są jej prequelem. Dużo miejsca poświęcę w tej opowieści Milenie, która była siostrą Florki vel Justyny. Już z otwierającego „Równonoc” prologu wiemy, że Milena umrze w tragicznych, wydawałoby się, okolicznościach. Na etapie „Równoncy” jej historia nie jest wyjaśniona. Czułam więc wewnętrzną potrzebę, by dopowiedzieć ją do końca i pozwolić jej wybrzmieć tak, jak na to zasługiwała. Pociągnęłam więc za jedną jedyną nić, która stała się pomostem między „Równonocą” a „Perseidami”. Nić szybko się rozwinęła i zaprowadziła mnie do... Tu zostawiam Państwa z niedopowiedzeniem i z tajemnicą, do której samodzielnie musicie dotrzeć. Historia Mileny obfitować będzie w różne emocje. Kręta droga, podobna do tej, jaką sama pokonałam, by stworzyć tę opowieść, stanie się też drogą do jej zrozumienia. Praca twórcza nigdy nie jest dla mnie procesem, w którym widzę jakiś produkt końcowy. Na żadnym etapie pisania nie poddaję fabuły przez filtr żadnej matematycznej formuły. Z wyjątkiem pewnej precyzji, która oczywiście musi się pojawiać, by historia obfitowała w plot twisty czy cliffhangery. Każdy rozdział powinien popychać akcję do przodu albo przynajmniej umożliwić czytelnikowi dedukowanie. Głównym tworzywem w mojej pracy są emocję. Piszę emocjami. Czuję je. W lutym ukaże się powieść pt.: „Perseidy”. Jest ona kontynuacją „Równonocy”. Właściwie można uznać, że „Perseidy” są jej prequelem. Dużo miejsca poświęcę w tej opowieści Milenie, która była siostrą Florki vel Justyny
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz