SUKCES PO POZNAŃSKU 2/2026

| LUTY 2026 16 | NA OKŁADCE krajoznawcze, to inny rodzaj biegania, ale atmosfera była kapitalna, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Pasję do rywalizacji sportowej udało mi się zaszczepić nie tylko starszym synom, Michałowi i Mateuszowi, lecz także najmłodszemu, Antkowi, siedmiolatkowi, który już 3 lata temu po raz pierwszy uczestniczył w biegu na dystansie 1 km, który zakończył w świetnej kondycji i z medalem. Bieganie jest dla mnie nie tylko sportem, ale też stylem życia, sposobem dbania o kondycję fizyczną i psychiczną poprzez regularne treningi. Cofnijmy się jednak do początków. Jakie były Pana pierwsze kroki w branży turystycznej i co sprawiło, że zdecydował się Pan związać swoją karierę właśnie z tą dziedziną? To już rodzinna tradycja, którą zresztą kontynuują moi synowie. Mój ojciec był dyrektorem Gorzowskiego Przedsiębiorstwa Turystycznego Warta-Tourist i zajmował się hotelami, zajazdami i ośrodkami turystycznymi w dawnym województwie gorzowskim. Zaraz po studiach ekonomicznych pracowałem w WPT Przemysław w Poznaniu, byłem kierownikiem Centralnego Biura Obsługi Turystycznej. W tym czasie wspólnie z kolegami z hotelu Rzymskiego w Poznaniu założyłem firmę PTU Roma Tour. Woziliśmy turystów do Austrii, Czech, na Węgry, organizowałem obozy młodzieżowe, wyjazdy sportowe, wyjazdy po samochody do Holandii. Sam byłem wtedy pilotem, co pozwoliło mi ma wyjazdy zagraniczne. W tamtych czasach zagraniczne podróże, a nawet posiadanie paszportu, to była inna rzeczywistość. Dzięki pracy udawało mi się realizować sporo ciekawych podróży. Wtedy też nawiązaliśmy współpracę z ITAKĄ, firmą z Opola, działającą na początku w Polsce południowej, która potrzebowała klientów z północy kraju. To był początek mojego „rejsu” z ITAKĄ, który trwa już ponad 30 lat. Czy z perspektywy czasu był jakiś moment przełomowy, który szczególnie wpłynął na Pana dalszą drogę zawodową? Na pewno było to spotkanie z Mariuszem Jańczukiem i Leszkiem Szagdajem, początek współpracy z ITAKĄ, a następnie decyzja o dołączeniu do zarządu firmy. Panowie Jańczuk i Szagdaj zajmowali się organizowaniem wyjazdów, a ja odpowiadałem za budowanie sieci sprzedaży w całym kraju i marketing. Szybko otwieraliśmy biura w największych miastach, Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie. Na początku lat 90. byliśmy już postrzegani jako firma ogólnopolska. Mieliśmy propozycje, by główną siedzibę przenieść do Wrocławia czy Warszawy, ale nie pozwolił na to patriotyzm lokalny. To oraz fakt, że większość osób, które budowały firmę, pochodziła z Opola, sprawiło, że ITAKA wciąż jest firmą opolską. W 2006 roku do Zarządu ITAKI dołączył jeszcze dyrektor finansowy Michał Wróbel i w tym niezmiennym składzie zarząd funkcjonuje do dzisiaj. Wielokrotnie zdobywał Pan tytuł najbardziej wpływowego człowieka w polskiej turystyce, do tego nagrody Orzeł Turystyki i Wybitna Osobowość Polskiej Turystyki. Co takie wyróżnienia znaczą dla Pana osobiście? To dla mnie zaszczyt i docenienie mojej pracy na rzecz turystyki, zarówno patrząc przez pryzmat pracy w ITACE, jak i działalności w przestrzeni publicznej. Zawsze uważałem, że warto wychodzić dalej, poza obowiązki zawodowe, nawet jeśli się to dzieje kosztem prywatnego czasu. Stąd moje zaangażowanie w prace Rady Turystyki przy Ministerstwie Sportu i Turystyki, czy funkcja wiceprezesa Polskiej Izby Turystyki. Nagrody są dla mnie sygnałem, że moje działania i decyzje są wysoko oceniane przez środowisko turystyczne. Chociaż trafiają do mnie, w praktyce przekładają się także na wizerunek ITAKI jako firmy nowoczesnej, dobrze zarządzanej i mającej silne przywództwo. Absolutnie nie stanowią dla mnie celu samego w sobie, lecz stają się narzędziem ułatwiającym dalsze projekty, dialog z partnerami czy instytucjami. Czy po tylu latach w branży można powiedzieć, że o turystyce wie Pan już wszystko, czy nadal coś potrafi Pana zaskoczyć? I tak, i nie. Turystyka jest branżą niezwykle powiązaną z geopolityką, makroekonomią i wszelkimi zjawiskami społecznymi, socjologicznymi. I teoretycznie wszyscy w branży zdają sobie z tego sprawę. Tym, co nie miało precedensu w historii współczesnej turystyki, była pandemia. Bardzo szybko branża przeszła na zarządzanie kryzysowe, jednak pierwszy miesiąc od wprowadzenia restrykcji był dla nas szokiem. Pandemia była momentem testu zarządzania firmą, czasem, kiedy zmienił się sposób komunikacji z klientem i początkiem odejścia od traktowania turystyki wyłącznie jako sprzePeru

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz