SUKCES PO POZNAŃSKU 2/2026

| LUTY 2026 WARTE POZNANIA | 23 SECESJA, KTÓRA UWODZI DETALEM Mijając nowoczesne biurowce, warto czasem podnieść wzrok ponad witryny znanych sieciówek. Pod numerem 69 znajdziemy absolutne arcydzieło – secesyjną kamienicę projektu Oskara Hoffmanna. Jej fasada kipi od organicznych form, płynnych linii i roślinnych ornamentów. To tutaj mieściła się niegdyś redakcja poczytnej gazety, a sama architektura śmiało konkurowała kunsztem z najlepszymi realizacjami w Wiedniu czy Paryżu. Święty Marcin skrywa mnóstwo takich mikro-historii. Pod numerem 28 urządzono w 1931 roku pierwszy w mieście schron gazowy. Pod numerem 32 działał kiedyś nowoczesny salon samochodowy, z którego wyjechały pierwsze w Poznaniu lakierowane na czerwono taksówki, budząc sensację wśród przechodniów. Każda brama, każde podwórko to oddzielny rozdział o poznańskiej rzetelności, fantazji i wielkim świecie, który tu zawsze zaglądał. TAM, GDZIE CZAS ZASTYGA: KOŚCIÓŁ ŚW. MARCINA Wschodnia część ulicy staje się węższa, bardziej intymna. To tutaj bije najstarsze, średniowieczne serce tej okolicy. Kościół pw. św. Marcina to budowla, od której wszystko się zaczęło. Historia osady wokół niego sięga XII wieku, a sama nazwa ulicy (pamiętajcie: to Święty Marcin, nie Świętego Marcina!) wywodzi się bezpośrednio od nazwy dawnego przedmieścia. Koniecznie wejdźcie do środka. Ten gotycki kościół to azyl spokoju. Choć mocno ucierpiał w 1945 roku, został odbudowany z wielką pieczołowitością. W trakcie prac remontowych prowadzonych w ostatnich latach został odkryty grobowiec z roku 1870. Wiemy, że jest w nim pochowany ksiądz dziekan Maksymilian Kamieński, proboszcz św. Marcina w latach 1834–1870. Stan grobowca zachowany jest dość dobrze, nie uległ zniszczeniu w czasie bombardowania w roku 1945, kiedy kościół zburzono w ponad 90%. Trumna, w której leży zmarły proboszcz, jest z cyny angielskiej i szkła źródlanego (informacja z testamentu zmarłego). Trwają prace inwentaryzacyjne grobowca. Ksiądz Kamieński uchronił kościół przed przejęciem przez władze pruskie, wspomagał chorych na epidemię cholery, poświęcił wiele środków na remont świątyni. W czasie jego duszpasterzowania w Kościele św. Marcina sprawowana była pierwsza msza św. za śp. Adama Mickiewicza (15.01.1856 r.) w Polsce, a w 1859 r. postawiono przy kościele pierwszy pomnik Mickiewicza na ziemiach polskich. 11 LISTOPADA: DZIEŃ, W KTÓRYM POZNAŃ PACHNIE LUKREM Nie można w pełni zrozumieć fenomenu tej ulicy, nie odwiedzając jej 11 listopada. Podczas gdy w reszcie kraju obchody Święta Niepodległości mają charakter podniosły i uroczysty, Poznań wybiera radosną eksplozję kolorów i smaków. To wtedy odbywają się legendarne Imieniny Ulicy Święty Marcin. Przez całą długość traktu ciągnie barwny korowód szczudlarzy, artystów i mechanicznych instalacji. Na białym koniu, w stroju rzymskiego legionisty, jedzie sam święty Marcin. Przed Zamkiem prezydent miasta przekazuje mu klucze do bram – to symboliczny moment, w którym władzę nad Poznaniem przejmuje dobra zabawa i wspólnota. To wtedy ulica pachnie najbardziej specyficznie na świecie – mieszanką białego maku, orzechów, wanilii i lukru. Rogale Świętomarcińskie to kaloryczna bomba, której nie da się (i nie wolno!) się oprzeć. Legenda mówi o piekarzu, który zainspirowany postawą patrona dzielącego się płaszczem z biednym, postanowił upiec coś wyjątkowego dla potrzebujących. Kształt podkowy, którą zgubił koń świętego, stał się formą dla słodkiego przysmaku. Dziś rogal jest chroniony unijnym certyfikatem, a w dniu imienin Poznaniacy zjadają ich kilkaset ton. To bez wątpienia najsmaczniejszy przejaw patriotyzmu w Europie. ULICA, KTÓRA NIGDY NIE ZASYPIA Święty Marcin to Poznań w pigułce. Jest tu wszystko: od gotyckich murów, przez pruski rygor i modernistyczny rozmach, aż po współczesną energię. Ta ulica skrywa jeszcze wiele mniejszych tajemnic, jak podwórka -studnie czy zapomniane detale na klatkach schodowych. Po niedawnej generalnej rewitalizacji ulica stała się prawdziwym „salonem miasta”. Zniknęły barierki, pojawiło się mnóstwo nowo posadzonych drzew, wygodnych ławek i szerokich chodników. Dziś Święty Marcin to miejsce spotkań pokoleń. Można tu pójść do kultowego Kina Muza (działającego nieprzerwanie od 1908 roku!), zjeść doskonałą kolację w jednej z modnych restauracji serwujących dania z całego świata, czy po prostu przysiąść na schodkach Zamku i poczuć puls metropolii. To ulica, która udowadnia, że miasto to żywy organizm – zmienia się, ewoluuje, miewa trudniejsze momenty, ale zawsze odradza się piękniejsza. Jeśli chcecie zrozumieć duszę Poznania, musicie spędzić weekend właśnie tutaj. I koniecznie zjedzcie rogala – bo bez niego wizyta na Świętym Marcinie po prostu się nie liczy. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz