| LUTY 2026 Z SUKCESEM | 29 doświadczeniem. Myślę, że ten zawód nie zginie – trzeba tylko dobrze przygotować kolejne pokolenia. Wiele mówi się dziś o tym, że sztuczna inteligencja „zabierze” pracę księgowym. Absolutnie się z tym nie zgadzam. AI nas wspiera, ale nie zastępuje. Oczywiście, mamy dziś systemy, mechanizmy i inne procesy, które przyspieszają pracę – wiele rzeczy dzieje się szybciej i sprawniej. Ale to wciąż narzędzie, a nie ktoś, kto myśli za nas. A jak na pracę biur rachunkowych wpłynie KSeF? To już za moment. Tak, już za chwilę. I myślę, że przedsiębiorcy bardzo się tego boją. Sam system nie jest skomplikowany. Największą niewiadomą jest to, jak poradzą sobie serwery. Od lutego do systemu wejdzie tysiące dużych firm. A od kwietnia – praktycznie wszyscy, poza firmami wykluczonymi cyfrowo. Skala danych będzie ogromna i nikt dziś nie jest w stanie powiedzieć, jak to faktycznie zadziała w praktyce. Dla biur rachunkowych to też duża zmiana. Musimy nauczyć się nowego sposobu wysyłania i pobierania dokumentów. Dziś wciąż nie możemy w pełni przetestować certyfikatów, tokenów czy upoważnień, bo system tak naprawdę jeszcze nie działa. Jesteśmy na etapie przedprodukcyjnym, bez realnego „rozbiegu”. Czyli księgowość nie jest nudnym zawodem. Zdecydowanie nie! Jak tylko trochę ucichnie temat Polskiego Ładu, pojawia się coś nowego. Jedno się kończy, drugie zaczyna. Teraz znowu będzie przez rok „gorąco”, a potem… pewnie kolejna zmiana. A czy to może oznaczać więcej klientów dla biur rachunkowych? Jest na to spora szansa. Księgowość już praktycznie w całości przeniosła się do świata elektronicznego – nie tylko pełna księgowość, ale też ryczałty czy książka przychodów i rozchodów. Papier znika, a systemy elektroniczne stają się obowiązkowe. Dla wielu osób to może być moment, w którym stwierdzą: „jednak wolę mieć księgową”. Pani biuro działa w modelu ryczałtowym? Tak. Staram się obsługiwać klientów trochę inaczej niż wiele biur na rynku. Umawiam się z klientem na stałą kwotę miesięczną. Nie ma sytuacji, że w jednym miesiącu faktura jest wyższa, bo doszły dwa PIT-y, wniosek o niezaleganie, dokumenty do leasingu czy sprawozdanie do GUS-u. U mnie jest ryczałt – wyższy, ale klienci wiedzą, że mają pełną obsługę. Mogą zadzwonić, napisać, poprosić o wniosek, dokument, zaświadczenie. Ja to po prostu robię i nie doliczam każdej drobnej usługi osobno. I takie rozwiązanie u mnie naprawdę się sprawdza. Klienci są zadowoleni, bo wiedzą, że płacą więcej, ale nie muszą się martwić. Zawsze mówię: cena jest VIP-owska, ale obsługa też jest VIP-owska. Jednak praca to nie jedyna Pani pasja, druga to pieski. Jakie ma Pani czworonogi? Mam charty rosyjskie (Borzoj). To duże psy, z długim pyskiem, bardzo eleganckie, o smukłej sylwetce i długimi nogami. Dawniej używane do polowań, stworzone jednocześnie do biegania i wylegiwania się na miękkich posłaniach. W tej chwili został nam tylko jeden. Przez wiele lat mieliśmy dwa, ale w czerwcu pożegnaliśmy naszą dziewczynkę. Został nam samiec. Myślimy o kolejnym, bo jeden to jednak trochę samotnik. Jeśli drugi, to na pewno też chart rosyjski. Ta rasa już na zawsze zostanie w naszych sercach. Czyli to psy rasowe, wystawowe. Tak. Nasz samiec ma już tytuł Młodzieżowego Championa, a w lutym planujemy skończyć dorosłego Championa Polski. Bardzo się z tego cieszę, bo jest naprawdę wyjątkowy. Sprowadziliśmy go z Włoch, więc trochę się wyróżnia na polskich ringach. Sędziowie bardzo dobrze go oceniają – ma świetne predyspozycje. A my z mężem po prostu kochamy charty. Przygotowanie psa do wystawy wymaga zaangażowania. Pies musi mieć odpowiednią szatę, zachowywać się właściwie na ringu i być skoncentrowany. To oznacza trening – nie tylko dla psa, ale też dla opiekuna. Na początku mieliśmy profesjonalną handlerkę, ale teraz sama go wystawiam. Nauczyłam się tego i jesteśmy bardzo dobrym teamem. Co jest najtrudniejsze na ringu? Pies musi pozwolić się dotknąć, pokazać zęby, dać się obejrzeć sędziemu – także pod kątem budowy. To wymaga przyzwyczajenia do obcych rąk, zapachów i sytuacji stresowych. Dlatego uczymy tego psa od szczeniaka. Nasz obecny samiec wchodzi na ring i mówi: „Uwaga, jestem. Patrzcie na mnie”. On to po prostu lubi i to widać, dlatego to kontynuujemy. Myślę jeszcze o interchampionacie, czyli wystawach w kilku krajach, niedaleko Polski. Zobaczymy. To Pani sposób na relaks? Zdecydowanie. Psy bardzo mnie uspokajają, zabierają stres i całą toksyczność dnia codziennego. No i mobilizują do ruchu – codzienne spacery nie pozwalają zasiedzieć się na kanapie. Ale spacer z psem wśród przyrody, wyciszenie, oddech, spokojna kontemplacja to już najlepsze moje kombo. z
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz