SUKCES PO POZNAŃSKU 2/2026

| LUTY 2026 POZIOM WYŻEJ | 45 nym parom. Został za to uwięziony i skazany na śmierć, ale zanim wykonano wyrok, zdążył wysłać list do córki strażnika, podpisując go „Od Twojego Walentego”. Tak narodziła się pierwsza walentynka – nie jako gadżet, ale jako akt najwyższej odwagi i poświęcenia. POLSKIE SERCA Z PIERNIKA: KAZIUKI I INNE ALTERNATYWY Jeśli luty wydaje nam się zbyt obcy kulturowo, warto pamiętać, że polska tradycja ma własne, niezwykle barwne sposoby na wyznawanie uczuć. Doskonałym przykładem są Kaziuki – odpustowy jarmark ku czci św. Kazimierza, który od wieków rozgrzewa serca mieszkańców Wilna, a od dekad jest celebrowany w wielu polskich miastach, od Poznania po Białystok. Na Kaziukach miłość nie ma koloru plastiku, ma zapach miodu, mąki i korzennych przypraw. To tutaj wręcza się słynne „kaziukowe serca” z piernika. Takie serce, wypiekane według tradycyjnych receptur i bogato zdobione lukrem, było czymś więcej niż słodyczą. Było deklaracją trwałości i cierpliwości – wszak dobry piernik musi dojrzewać, tak jak dojrzałe musi być uczucie. Każde z nich było unikatowe, wyszło spod ręki konkretnego rzemieślnika, co nadawało prezentowi wymiar osobisty i duchowy. A dla tych, którzy nie lubią zimowej aury, alternatywą jest nasza rodzima Noc Kupały. Przypadająca na letnie przesilenie, jest świętem ognia, wody i absolutnej wolności. To czas, kiedy miłość nie jest zamknięta w sztywnych ramach konwenansów, ale pulsuje w rytmie przyrody. Puszczanie wianków na wodzie czy nocne poszukiwania kwiatu paproci to metafory poszukiwania drugiej połówki, które niosą w sobie znacznie więcej magii niż jakakolwiek aplikacja randkowa. To dowód na to, że celebrowanie bliskości mamy wpisane w nasze DNA od stuleci, tylko czasami o tym zapominamy, wybierając gotowe rozwiązania z supermarketu. MIŁOŚĆ ZAKLĘTA W SZEPTACH: CZY MAGIA UCZUĆ WCIĄŻ DZIAŁA? Od wieków, gdy medycyna i logika zawodziły, zakochani zwracali się ku siłom nadprzyrodzonym. Magia miłosna to jeden z najstarszych rozdziałów ludowej tradycji, obecny w każdej kulturze – od antycznych greckich tabliczek z klątwami, przez słowiańskie szeptuchy, aż po dzisiejsze „manifestowanie” idealnego partnera na TikToku. Ale czy w świecie zdominowanym przez naukę i sceptycyzm wciąż wierzymy w moc zaklęć? Dawniej miłosna magia była nierozerwalnie związana z naturą. Nasi przodkowie wierzyli, że odpowiednio dobrane zioła, zebrane o świcie przy akompaniamencie rosy, mają moc przyciągania spojrzeń. Lubczyk, dziewanna czy rozmaryn nie trafiały do kociołków przypadkiem – miały rozpalać zmysły i zapewniać wierność. Najsilniejszymi zaklęciami były te rzucane podczas Nocy Kupały, kiedy to granica między światami była najcieńsza, a każde wypowiedziane nad ogniem życzenie nabierało niemal fizycznej mocy. Czym jednak są zaklęcia w XXI wieku? Psycholodzy sugerują, że dawne rytuały były formą dzisiejszej wizualizacji i pracy z intencją. Kiedy szeptucha paliła zioła, a zakochana dziewczyna zaplatała wianek, obie koncentrowały całą swoją energię na jednym celu: otwarciu się na bliskość. To nic innego jak proces psychologiczny, który dziś nazywamy „gotowością na relację”. Współczesna magia miłosna nie potrzebuje już żabich udek ani skomplikowanych mikstur. Dziś największym zaklęciem jest uważność. Prawdziwa magia dzieje się tam, gdzie dwie osoby potrafią stworzyć wspólną przestrzeń bez zakłóceń cyfrowego świata. Jak mówią współczesne swatki: „Najsilniejszym rytuałem przyciągania jest bycie najlepszą wersją samego siebie i autentyczne otwarcie serca”. Może więc zamiast szukać zapomnianych formuł w starych księgach, warto rzucić na kogoś urok najprostszy z możliwych: szczery uśmiech i niepodzielną uwagę? Bo w ostatecznym rozrachunku najpotężniejszym zaklęciem miłosnym, jakie kiedykolwiek wymyślił człowiek, jest po prostu prawdziwa rozmowa. KRAJOBRAZ SAMOTNOŚCI: SIEDEM MILIONÓW WYSP NA MAPIE POLSKI Mimo że billboardy w lutym starają się nas przekonać, że świat składa się wyłącznie z radosnych par, rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Polska to kraj z ponad siedmioma milionami singli – co trzecia osoba w Polsce mieszka samotnie. To olbrzymia i sfrustrowana grupa czytelników, która wciąż zadaje sobie pytanie: dlaczego, mimo dostępu do miliardów ludzi online, miłość jest trudniejsza niż kiedykolwiek? To pytanie nie jest bezzasadne. Żyjemy w czasach cyfrowego przesytu, gdzie znalezienie kogoś powinno być kwestią kilku minut spędzonych przed ekranem. A jednak, rzeczywistość bywa bolesna. W erze, w której aplikacje randkowe miały być kluczem do nieskończonych możliwości kontaktu, budowania prawdziwych relacji z realnymi ludźmi, poczucie samotności okazuje się silniejsze niż kiedykolwiek. Do tego coraz częściej słyszymy głos zmęczenia. „Próbowałam wszystkich aplikacji randkowych i mimo wielkiej wiary w miłość – że wśród miliarda ludzi na świecie na pewno jest ten jedyny – czuję wielkie rozczarowanie. Z jednej strony pragnę głębokiej relacji, z drugiej – czuję się niekompletna, wybrakowana, a często oszukana, wprowadzona w błąd, mamiona. Wirtualny świat randek pełen jest pustych znajomości, opartych na chwilowym uniesieniu” – przyznaje czterdziestoletnia Magda z Poznania.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz