| LUTY 2026 POZIOM WYŻEJ | 53 Olu, zastanawiałam się, jak Cię przedstawić i przyznaję, że trudno mi wybrać określenia: kobieta nietuzinkowa, petarda, odważna, wciąż poszukująca nowych przygód, szalona marzycielka, mama, babcia, żona, pisarka, @ola_pogodynka, aktorka, bajarka, joginka, społeczniczka, prawniczka… pewnie jeszcze o czymś zapomniałam albo czegoś nie wiem. Jak Ty sama byś się nam przedstawiła? Aleksandra Grabowska-Szych: To modne teraz we wszystkich podcastach czy wywiadach – takie mnóstwo przymiotników – właściwie każde określenie pasuje do mnie, ale sumą wszystkich określeń jest po prostu Ola. Trzeba pamiętać, że w zeszłym roku skończyłam 70 lat, więc wiele sposobów na ujęcie mnie w słowa mam już za sobą. Takie np. jak radczyni prawna. Pracowałam przez 37 lat głównie na etacie w dużych poznańskich spółkach – pisałam pisma procesowe, wydawałam opinie, odpowiadałam na pytania prawne, występowałam na rozprawach, prowadziłam szkolenia i nagle… z dniem przejścia na emeryturę zakończyłam bycie w tym zawodzie. Bo to był zawód, a nie osoba. Teraz nie nazywam siebie radczynią prawną, chociaż w dokumentach to chyba tytuł „dożywotni”. Każdy zadaje sobie pytanie: kim jestem, co robię tu na tym świecie? Udało mi się z tym rozprawić w mojej powieści „Słoneczna strona księżyca”. Tam opisałam 66 lat bohaterki w trzydziestu historyjkach – etapach życia. Nadałam im nazwę, kolor i pytanie, na które próbuję znaleźć odpowiedź, choćby na podstawie anegdot - – zdarzeń, które spotykają bohaterkę. Jak w „Kandydzie” 30 opowiastek filozoficznych. Zadawanie sobie pytań uważam za bardzo ważne w życiu. Jest w tym tzw. dziecięca ciekawość życia. I ta umiejętność zadawania sobie pytań jest nieraz ważniejsza niż same odpowiedzi. Różnorodność określeń dla mojej osoby wzrasta wraz z czasem, bo ja dopiero się rozkręcam. Choćby ostatnio prowadziłam dla seniorek spotkanie o spełnianiu marzeń w ramach Projektu Wolnica Kobiet. A więc można by było dołożyć w przedstawieniu mnie – „ekspertka od spełniania marzeń”. Zauważyłam, że kiedy ludzie mówią o swoich marzeniach, jakoś od razu się autocenzurują, jakby w marzeniu była jakaś niestosowność, jakieś rozczarowanie w stosunku do własnego życia. U mnie jest przeciwnie – w marzeniach, w planach nie mam w sobie żadnej cenzury – idę na całość. Specjalnie nie wspomniałam o tym na początku, ale nie pierwszy raz gościsz na naszych łamach, bo w 2024 roku zostałaś laureatką trzeciej edycji akcji „Poznanianki”. Jest to akcja społeczna, która honoruje kobiety, doceniając je za indywidualne działania. Przybliż nam swoją działalność, bo jest ona świetnym przykładem tego, że nie musimy się ograniczać do jednego pomysłu na siebie. To był fantastyczny moment w moim życiu, kiedy odebrałam telefon i dowiedziałam się, że zostałam Poznanianką Roku. Jak bym dostała Nagrodę Nobla albo Oskara. Wielka radość i zaskoczenie. Nie zadawałam sobie nigdy pytania „za co?”. Od razu przyjęłam, że kapituła sprawę mojej kandydatury przeanalizowała dogłębnie, znajdując w moim działaniu różnorodność inicjatyw, które inspirują i ośmielają do działania inne kobiety. Przyjęłam więc tytuł z wdzięcznością i radością, nie zastanawiając się nad szczegółowym uzasadnieniem. Ale myślę, że całym swoim życiem pokazałam, że jestem Poznanianką z krwi i kości, że idziemy razem z Poznaniem przez ostatnie 70 lat, trzymając się za rękę jak dwie przyjaciółki. Ja, Poznanianka: roczna Ola w wózku pomiędzy demonstrantami Czerwca 1956 r.; Ola z kluczem na szyi wędrująca po klatkach schodowych, strychach i podwórkach Wildy, biegająca po wagonach na Wolnych Torach i po krzakach Dębiny; studentka w bibliotekach, klubach studenckich i kabaretach; Ola dojeżdżająca godzinami w trzęsącym się tramwaju linii 8 do pracy – z Rynku Jeżyckiego na Warszawską; Ola prowadząca dzieci do żłobka, przedszkola, szkoły; Ola bawiąca się i pracująca; Ola w magmie stanu wojennego; Ola walcząca o interesy firm, które reprezentowała; Ola przemawiająca do tysięcy w obronie praw kobiet na czarnych protestach; Ola zbierająca „grosiki” na WOŚP-ie; Ola tworząca z mężem Teatr Ogródkowy Oli i Artura na Osiedlu Greckim w Poznaniu i grająca w dziesiątkach spektakli dla dzieci; Ola prowadząca własną szkołę jogi; Ola opowiadająca o Nowym Jorku na Festiwalu Podróżniczym Na Szagę; @ola_pogodynka od blisko czterech lat codziennie z uśmiechem opowiadająca o pogodzie; Ola pisząca książkę; Ola przewodniczka i opiekunka wnucząt… i tak mogłabym prawie bez końca. I zawsze z Poznaniem w tle, który dał mi przez te wszyst-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz