| LUTY 2026 ROZWÓJ OSOBISTY | 63 Ale relacja może wyglądać inaczej. Może być bliskością, która nie wymaga zniknięcia. Połączeniem, które nie kasuje granic. Relacją, w której dwie osoby dają i biorą – i jednocześnie pozostają sobą. To nie jest mniej piękna więź. To jest więź dojrzalsza, trwalsza, bardziej autentyczna. I możesz się jej nauczyć. DLACZEGO TAK ŁATWO „ZNIKAMY SIEBIE”? Osoby wysoko wrażliwe mają bardzo aktywne neurony lustrzane – to jest ten typ komórek mózgowych, które pozwalają nam poczuć emocje innych ludzi, jak byśmy byli lustrzanym odbiciem. Neurony lustrzane są nam bardzo potrzebne, bo to dzięki nim między innymi uczymy się poprzez obserwację i naśladownictwo. I też dzięki nim potrafimy rozpoznawać cudze intencje i emocje. Ale u osób wysoko wrażliwych ich aktywność jest zauważalnie wyższa i dlatego, gdy ktoś, kto jest dla Ciebie ważny, jest smutny – Ty czujesz ten smutek niemal fizycznie. Gdy jest szczęśliwy – Ty też. Ta głęboka empatia sprawia, że jesteś cudownym partnerem, przyjaciółką, kolegą, towarzyszką. Rozumiejącym, wspierającym, obecnym. Ale bez odpowiedniego rozpoznania i dbania o siebie ta cecha może też pokazać swoją ciemną stronę. Bo gdy za bardzo wczujesz się w drugą osobę, możesz stracić kontakt z własnymi uczuciami. Gdy koncentrujesz się na tym, co czuje partner, możesz zapomnieć zapytać siebie: „A co ja czuję?”. I nagle okazuje się, że całe Twoje samopoczucie zależy od samopoczucia drugiej strony. Gdy ona jest zadowolona – Ty możesz oddychać. Gdy ona jest niezadowolona – Ty doświadczasz lęku. To emocjonalna współzależność. I to wyczerpujące. Chcesz być jak najlepszym przyjacielem, więc gdy czujesz smutek przyjaciółki, to mimo zmęczenia rezygnujesz ze swoich potrzeb i biegniesz ze wsparciem. Chcesz być dobrym kolegą czy koleżanką w pracy, więc gdy widzisz rozczarowanie na twarzach współpracowników, zmieniasz zdanie i idziesz na imprezę, choć marzysz o ciszy w domu. Gdy Twój szef wchodzi do biura w gradowym nastroju, Ty odczuwasz napięcie w całym ciele i od razu analizujesz, co możesz zrobić, żeby go „uspokoić”. Z czasem przestajesz sprawdzać, czego Ty właściwie potrzebujesz w danej sytuacji – ważniejsze staje się to, by nikt dookoła nie był zawiedziony, zły ani smutny. GRANICA MIĘDZY RELACJĄ A ZALEŻNOŚCIĄ Zdrowa relacja to wymiana. To możliwość dzielenia się swoimi myślami, emocjami z kimś, kto je zobaczy, zrozumie, przyjmie. To równowaga emocjonalna, fizyczna, intelektualna. To poczucie, że nie jesteś sam, że ktoś jest z Tobą na tej drodze. Że możesz być sobą, realizować się, odpoczywać, spełniać swoje potrzeby, mówić wprost bez obaw. Zdrowa więź daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności. Zależność to coś innego. To sytuacja, gdy Twoje poczucie wartości, Twoje samopoczucie, Twoja tożsamość – zależą od drugiej osoby. Gdy nie możesz być szczęśliwy, jeśli ona nie jest szczęśliwa. Gdy nie możesz być sobą, jeśli to nie spełnia ich oczekiwań. Gdy Twoje granice się rozpuszczają, bo boisz się konfliktu, odrzucenia, samotności. Zależność nie daje bezpieczeństwa – karmi się lękiem. Bo ciągle musisz sprawdzać, czy wszystko jest „okej”. Czy on nadal Cię kocha, czy oni nadal Cię lubią. Czy szef nadal Cię szanuje. Czy nie zrobiłeś czegoś źle. To emocjonalny rollercoaster. Jak rozpoznać, gdzie jesteś? Zadaj sobie kilka pytań: • Czy wiesz, czego potrzebujesz – i czy potrafisz o to poprosić? • Czy masz własne pasje, inne przyjaźnie, znajomych? Przestrzeń, która jest tylko Twoja? • Czy potrafisz być szczęśliwy, gdy partner ma zły dzień – czy Twój nastrój automatycznie spada razem z jego? • Czy czujesz się sobą w tej relacji – czy raczej odgrywasz rolę: idealnej przyjaciółki, partnera, pracownika? • Czy w pracy czujesz się swobodnie, czy musisz dopasowywać się do grupy wbrew sobie? Jeśli odkrywasz, że znikasz w relacji, to znaczy, że czas na zmianę. Nie, nie oznacza to wycofania się z tej relacji. Oznacza to, że czas nauczyć się nowego wzorca. Powoli, łagodnie, krok po kroku. Możesz tworzyć relacje na każdej płaszczyźnie, z tymi samymi osobami, ale tym razem pozostając sobą. I owszem, może się okazać, że druga strona zechce się wycofać, ale to już jest jej wybór i najprawdopodobniej pokaże Ci, jak wiele brała bez dawania. JAK WRÓCIĆ DO SIEBIE W RELACJI? Pierwszy krok to zauważenie. Po prostu obserwacja, bez osądu. Kiedy tracisz kontakt ze sobą? W jakich sytuacjach automatycznie przestawiasz się w tryb „dostosowania”? Może gdy partner jest smutny – natychmiast próbujesz go rozweselić, zamiast po prostu być przy nim. Może gdy koleżanka z pracy wyraża niezadowolenie – od razu czujesz, jakby to była Twoja wina i szukasz, co możesz naprawić. Może rezygnujesz z planów, bo szef potrzebuje Twojej obecności w pracy – i robisz to automatycznie, bez zastanowienia, czy to rzeczywiście jest dla Ciebie w porządku. Obserwuj. Bez osądzania siebie. „Aha, znowu to robię. Ciekawe”. To wszystko. Nie musisz od razu niczego zmieniać. Wystarczy, że zauważysz. Bo świadomość to pierwszy krok do wolności. Drugi krok to odzyskanie kontaktu ze swoimi potrzebami. Osoby, które długo żyły w trybie dostosowania,
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz