| LUTY 2026 ROZWÓJ OSOBISTY | 65 Pamiętaj też, że przestrzeń dla siebie to nie nagroda za „dobre zachowanie”. To nie jest coś, na co musisz zasłużyć. To jest Twoje fundamentalne prawo. I w zdrowej relacji druga strona to rozumie. Bo ona też ma swoje potrzeby. I nawzajem je szanujecie. GDY KONFLIKT STAJE SIĘ BLISKOŚCIĄ Dla wrażliwych osób konflikty w relacjach mogą być przerażające. Bo czujesz napięcie tak intensywnie. Bo widzisz ból, smutek albo złość w oczach drugiej strony. Bo boisz się, że niezgoda oznacza odrzucenie, koniec relacji. Dlatego często wolisz unikać konfliktu. Zgadzasz się, ustępujesz, wygładzasz. Byleby tylko było spokojnie. Problem w tym, że unikanie konfliktu to nie jest utrzymywanie spokoju. To jest gromadzenie niewypowiedzianych emocji, stłumionych potrzeb, ukrytych żalów. I pewnego dnia to wszystko wybuchnie – albo w postaci wielkiej kłótni, albo w postaci wycofania, oddalenia, chłodu. Bo nie da się nieskończenie długo żyć w niezgodzie z sobą. To najtrudniejsza część zwłaszcza w relacjach romantycznych. Zdrowy konflikt to nie jest kłótnia. To nie jest atak ani obrona. To jest otwarta rozmowa o tym, że widzicie coś inaczej. Że macie różne potrzeby. I próbujecie znaleźć sposób, żeby obie te potrzeby mogły zaistnieć. Nie chodzi o to, kto wygra. Chodzi o to, żeby obie strony mogły być sobą – i nadal być razem. Możesz nauczyć się mówić o swoich potrzebach bez oskarżania. „Czuję się samotny, gdy spędzasz tyle czasu w pracy” – to nie to samo co „Ty nigdy nie masz dla mnie czasu”. Pierwsze zdanie mówi o Tobie i zaprasza do rozmowy. Drugie atakuje. Gdy mówisz o swoich uczuciach, partner nie musi się bronić. Może po prostu usłyszeć. I wtedy możecie razem pomyśleć, co z tym zrobić. Konflikt może być momentem, w którym się oddalicie – albo momentem, w którym się zbliżycie. To zależy od tego, jak go poprowadzicie. Jeśli będziecie uczciwi, otwarci, gotowi słuchać – konflikt może stać się mostem. Bo pokazujecie sobie swoje prawdziwe wnętrza. Nie te idealne, zawsze zgodne – ale te rzeczywiste, pełne różnych potrzeb, uczuć, pragnień. I gdy mimo tych różnic decydujecie się zostać razem, znaleźć rozwiązanie – to właśnie jest miłość. Nie ta z bajek. Ale ta prawdziwa. Ale konflikty też zdarzają się między przyjaciółmi, w relacjach z innymi członkami rodziny czy w pracy. Wszędzie jednak zasady są takie same: rozwiązaniem jest dialog, spokojne wyrażanie swoich uczuć i potrzeb. Jeśli druga strona podchodzi tak samo, rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Jeśli jednak nie, warto się zastanowić, czy nadal chcesz w tej relacji, w tej pracy i w takiej formie być. KIEDY MIŁOŚĆ WYMAGA ODEJŚCIA Czasem największym aktem miłości wobec siebie jest odejście. Odejście ze związku, odejście z pracy, z przyjaźni, odcięcie się albo ograniczenie kontaktów z bliskimi. To trudna prawda, szczególnie dla osób wrażliwych, które tak bardzo chcą, żeby wszystko było zawsze dobrze. Które wierzą, że jeśli tylko będą bardziej wyrozumiałe, bardziej cierpliwe, bardziej troskliwe – wszystko się ułoży. Ale są relacje, w których bez względu na Twój wysiłek, nie możesz być sobą. Bo druga osoba tego nie akceptuje. Bo manipuluje, kontroluje, rani. Bo zaangażowanie, przyjaźń, miłość, które dajesz, są wykorzystywane, traktowana jako oczywistość i bez wzajemności. Nie mówię tu o trudnych momentach, które zdarzają się w każdej relacji. Mówię o stałym schemacie, w którym Twoje potrzeby, uczucia, granice – są ignorowane. Gdzie nie ma miejsca na Ciebie. Gdzie musisz się kurczyć, żeby się zmieścić. Jeśli zauważasz, że mimo prób komunikacji, mimo stawiania granic, mimo pracy nad sobą – nic się nie zmienia, to może być znak. Znak, że ta relacja nie jest dla Ciebie. Że ten związek nie będzie trwały. Że ta praca nie wypali. Nie dlatego, że jesteś za wymagający. Dlatego, że zasługujesz na coś, w czym możesz oddychać. Być sobą. Rosnąć. I jeśli obecna relacja tego nie daje – odejście nie jest porażką. To jest wybór siebie. To wyraz szacunku wobec własnej wartości. Dla osób wysoko wrażliwych odejście może być szczególnie trudne. Bo czujesz ból drugiej osoby. Bo zastanawiasz się, czy wina nie jest po Twojej stronie. Czy to nie Ty jesteś rozczarowaniem. Ale pamiętaj: samotność, w której jesteś sobą, jest lepsza niż towarzystwo, w którym musisz udawać kogoś, kim nie jesteś. A czasem dopiero gdy zamkniesz drzwi, które prowadzą donikąd, możesz otworzyć te, które prowadzą do prawdziwego życia. Luty jest pełen walentynkowego szumu. Ale może w tym roku zamiast skupiać się na zewnętrznych symbolach miłości, zaczniesz od najważniejszej – miłości do siebie. Od łagodnego spojrzenia w lustro i powiedzenia: „Jestem wystarczający. Nie muszę się rozpływać, żeby być kochanym. Mogę być sobą. I to wystarczy”. Bo wszystko tak naprawdę zaczyna się od miłości do siebie. I to jest pierwsza relacja, którą potrzebujesz stworzyć, by móc potem tworzyć inne zdrowe relacje. Tylko wtedy możesz kochać innych z pełni, nie z pustki. Z mocy, nie ze słabości. Z wyboru, nie z lęku. I taka miłość – autentyczna, świadoma, szanująca granice – jest najpiękniejsza ze wszystkich. z
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz