| LUTY 2026 SPORT | 75 Formoza Challenge to jedna z najbardziej rozpoznawalnych imprez biegowo-przeszkodowych w naszym kraju, to projekt, który wyrósł z fascynacji treningami jednostek specjalnych i chęci przeniesienia fragmentu ich świata do cywilnej rzeczywistości. To właśnie ich duch, ich niezłomność i ich specyficzne metody przygotowania stały się fundamentem rywalizacji, która dziś przyciąga zarówno profesjonalistów, jak i amatorów szukających w życiu czegoś więcej niż tylko spalonych kalorii. Wszystko zaczęło się od wizji stworzenia czegoś, co wykracza poza ramy zwykłego sportu. Dyrektor zawodów, Szymon Sobczak, wspomina początki z nieskrywaną dumą, zauważając, że od samego początku organizatorzy wiedzieli, iż tworzą coś absolutnie wyjątkowego: – Kiedy ruszaliśmy z pierwszymi edycjami FCH, wiedzieliśmy, że tworzymy coś wyjątkowego. Dziś Formoza Challenge to kompletna opowieść o pokonywaniu własnych słabości, która rozciąga się od wielkopolskich lasów aż po bałtyckie plaże. Jesteśmy dumni, że nasz bieg wpisał się na stałe w kalendarz sportowy Polski. W stworzonym projekcie nie chodziło tylko o postawienie przeszkód, ale o tchnięcie w zawody wojskowego klimatu, który czuć w każdym detalu – od projektów tras po same medale. Uczestnicy nie przyjeżdżają tu tylko po to, by zmierzyć się z czasem. Przyjeżdżają, by poczuć adrenalinę, której nie da się odnaleźć w sterylnych warunkach miejskich siłowni. To powrót do korzeni, do pierwotnej walki z naturą i własnym ciałem. Dla wielu to powrót po latach, jak dla jednego z uczestników, który z dumą wyznaje: „wróciłem na trasę po sześciu latach przerwy”. Choć po ukończeniu biegu czuł się całkowicie stargany, to jednocześnie był niesamowicie zadowolony i bez wahania polecał start innym, deklarując swoją obecność na kolejnych startach. Ten specyficzny rodzaj satysfakcji, płynący z totalnego wycieńczenia, jest paliwem, które napędza całą społeczność skupioną wokół hasła „Nigdy nie zostawiamy swoich”. KODEKS WYRYTY W ŁOCIE To, co najbardziej fascynuje w Formoza Challenge i wyróżnia ten bieg na tle innych imprez przeszkodowych, to etos współpracy, który jest niemal namacalny od momentu przekroczenia linii startu. Podczas gdy wiele biegów stawia na indywidualny sukces i bicie rekordów, tutaj centralnym punktem jest partnerstwo i wzajemna pomoc. Hasło „Nigdy nie zostawiamy swoich” nie jest tylko pustym sloganem marketingowym wyciętym z amerykańskiego filmu – to żelazna zasada, którą uczestnicy wprowadzają w życie na każdej przeszkodzie, przy każdym morderczym podbiegu i w każdej lodowatej kąpieli. Szymon Sobczak podkreśla z mocą: – Formoza Challenge to coś znacznie więcej niż zwykła rywalizacja o jak najlepszy czas. To unikalna okazja, by sprawdzić samego siebie w niesamowicie wyzywających warunkach, poczuć uderzenie czystej adrenaliny i jednocześnie doświadczyć niezwykłego wsparcia od innych ludzi, często zupełnie obcych, których połączył ten sam cel. Niezależnie od lokalizacji, czy jest to piaszczysta plaża, czy gęsty las, zawsze przyświeca organizatorom i zawodnikom ta sama idea solidarności. Zasiekami, błotem i wysokimi ścianami trasa testuje nie tylko mięśnie, ale przede wszystkim charakter. Właśnie tam, w najtrudniejszych momentach, gdy płuca palą, a nogi odmawiają posłuszeństwa, objawia się prawdziwa magia Formozy. Jeden z uczestników, dzieląc się swoimi wrażeniami po przekroczeniu mety, nie krył, że było po prostu genialnie. Przyznał on otwarcie, że pierwszy raz w swoim życiu zmachał się tak mocno. Wspominał, że nawet starty w biegach na dziesięć kilometrów nie dawały mu takiego „zajazdu” jak ten tor przeszkód. Jednak to, co zapamiętał najbardziej, to fakt, że na trasie wszyscy pomagali wszystkim. Ta wzajemna życzliwość sprawiła, że każda cena za udział w takim wydarzeniu wydawała mu się warta zapłacenia. To właśnie to poczucie wspólnoty sprawia, że strach przed trudnością trasy znika, a w jego miejsce pojawia się duma i euforia. OD SERCA WIELKOPOLSKI PO MATECZNIK KOMANDOSÓW Sezon 2026 zapowiada się jako fascynująca podróż przez najbardziej wymagające i malownicze tereny Polski, a każda z pięciu zaplanowanych lokalizacji ma swój własny, unikalny charakter. Inauguracja sezonu odbędzie się w maju, w samym sercu Wielkopolski – w Kaliszu (10 maja). To miejsce szczególne, punkt startowy, a sportowi twardziele po raz pierwszy w roku poczują zapach prawdziwego poligonu. Kalisz to miejsce inauguracji, które narzuca tempo na resztę sezonu. Jednak prawdziwy test nadchodzi w czerwcu, kiedy Formoza wraca do swoich korzeni w Obornikach (7 czerwca). To właśnie tam surowy teren, gęste poszycie i wszechobecne błoto stają się najbardziej wymagającym sędzią wytrzymałości. Uczestnicy wspominają Oborniki z ogromnym respektem, często określając je jako najtrudniejszy etap cyklu. Jeden z biegaczy, który ma na swoim koncie starty w różnych miastach, bez wahania stwierdził, że w Obornikach było zdecydowanie trudniej niż w Gdyni czy Ustce. Wspominał on ze śmiechem niezapomniane wrażenia z kąpieli w zbiornikach wodnych, które ironicznie nazwał „pachnącymi fiołkami”. To właśnie ta surowość przyciąga ludzi, którzy po zaliczeniu Kalisza i Obornik już odliczają dni do kolejnych startów.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz