SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

| MARZEC 2025 ZDROWIE I URODA | 47 zbiórki, ale codzienna pomoc – bycie obok, szukanie firm i ludzi, którzy mogą nas wesprzeć. Skąd czerpiecie fundusze na działalność? Nie mamy dużych budżetów ani państwowych dotacji. Ważnym źródłem wsparcia jest dla nas 1,5% podatku. Często dostajemy też pomoc w formie usług czy udostępniania przestrzeni – dla nas to naprawdę wielka rzecz. Czy możecie podzielić się historiami ludzi, którzy są częścią Drużyny? Oczywiście! To one najlepiej pokazują, jak różnorodna i wyjątkowa jest nasza społeczność. Niedawno właśnie kręciliśmy spot reklamowy, do którego wybraliśmy cztery różne historie. Nie było to łatwe, gdyż przez lata działalności mieliśmy bardzo dużo osób, o których chcieliśmy opowiedzieć. Pierwsza to historia Mateusza? Tak, Mateusz Smoleń-Kotlenga trafił do Drużyny przez… przypadek. Był studentem, nie chciało mu się siedzieć na zajęciach, a akurat w pobliżu był krwiobus. Poszedł oddać krew i zarejestrować się jako dawca szpiku. Minęło kilkanaście miesięcy – zadzwonił telefon: „Panie Mateuszu, mamy chore dziecko, które do Pana pasuje. Czy Pan nadal chce uratować życie?”. Nie wahał się ani chwili. Oddał komórki macierzyste i nadał swojemu genetycznemu bliźniakowi imię – Krzyś. Po około roku okazało się, że chłopiec znów potrzebuje jego pomocy. Mateusz ponownie się zgodził. Pracowałam wtedy w telewizji i zaprosiłam go na wywiad. W czasie wywiadu – w piątek rozmawialiśmy o emocjach i znaczeniu dawstwa, a w poniedziałek miał oddać szpik. Po publikacji wywiadu na Facebooku Fundacji skontaktowała się z nim matka chłopca – wcześniej wiedziała tylko, że dawca to młody człowiek z Wielkopolski, ale jak usłyszała jego historię, to wiedziała już, że to on ratuje jej dziecko już drugi raz. Spotkali się. Okazało się, że chłopiec też ma na imię Mateusz. Od tamtej pory są jak rodzina. W grudniu starszy Mateusz był na 18. urodzinach swojego genetycznego brata. Kolejną osobą, którą pokazujecie, jest Martyna. Martyna Jahnke z Szamotuł bardzo chciała zostać dawczynią szpiku, ale nie pozwalał jej na to stan zdrowia. Była rozczarowana, buntowała się, że przecież chce. Wtedy podsunęłam jej pomysł: „Nie możesz oddać szpiku? To zorganizuj rejestrację dawców!”. Tak zrobiła. Zebrała znajomych, przyjechał krwiobus. Akcja nie była duża, ale okazało się, że w tej akcji zarejestrowały się dwie osoby, które kogoś uratowały. To pokazuje, że jeśli sam nie możesz być dawcą, to zawsze możesz pomóc. Wieńczysława Blocha wiele osób z Poznania zna. Tak, Wieniu to znany poznański optyk, latami wspierał Drużynę, dając dzieciom z domów dziecka darmowe okulary. Z czasem zaangażował się bardziej – został wolontariuszem, występował w charytatywnych spektaklach, stał się ukochanym „wujkiem” dzieci z placówek. W sierpniu ubiegłego roku okazało się, że sam zachorował na nowotwór. Jego rola w Drużynie się zmieniła – nadal pomaga, ale tym razem to on też potrzebuje wsparcia. W Drużynie znalazł przyjaciół, którzy są z nim na dobre i na złe. Ta historia pokazuje, że nigdy nie wiemy, po której stronie kiedyś się możemy znaleźć. A historia czwarta? Historia czwarta to 11 bardzo różnych osób, które są w Drużynie. Nią chcemy pokazać, że naprawdę jesteśmy totalnie różni, pewnie nigdy byśmy się nie spotkali, gdyby nie cel, który nas łączy. Czyli każdy może dołączyć do Drużyny? Tak! U nas nie liczą się podziały polityczne czy status społeczny. Każdy znajdzie coś dla siebie – pomaganie nie oznacza tylko oddawania szpiku. Można organizować akcje, pomagać w codziennościach podopiecznych, wspierać edukacyjnie. A jak radzicie sobie, kiedy chory umiera? To zawsze boli. Choroba oswaja z tym, że ktoś gaśnie, ale nie da się na to przygotować. Dlatego nie pomagamy tylko chorym, ale też ich rodzinom – zwłaszcza rodzeństwu, które często pozostaje „niewidzialne”, gdy rodzice walczą o życie jego brata czy siostry. Czy przeszczep szpiku oznacza życie w ograniczeniach? Absolutnie nie! Chorzy wracają do pełnej „petardy”. Mamy wiele przykładów osób, które po przeszczepie żyją tak, jak my – a nawet jeszcze intensywniej. Drużyna Szpiku to nie organizacja – to ludzie. To siła codziennych gestów, które zmieniają życie innych. Możesz pomóc na wiele sposobów – rejestrując się jako dawca, organizując akcję, wpłacając 1,5% podatku albo po prostu będąc dla kogoś wsparciem. Bo nigdy nie wiesz, kiedy sam będziesz potrzebować Drużyny. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz