SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

| MARZEC 2025 58 | POZIOM WYŻEJ W kronikach zachowały się wpisy odnośnie do procesów i kar. W 1544 roku odbył się proces trzech kobiet podejrzanych o czary. Dorota Gniećkowa, Agnieszka z Żabikowa i Anna Siecczyna za wróżenie i sprowadzanie chorób zostały spalone. W 1582 roku Anna Chociszewska także została skazana na stos. Podczas brutalnych tortur przyznała się do intymnego związku z diabłem. W 1645 roku w Poznaniu została spalona Regina Boroszka, która przyznała się do związków ze złymi duchami. I tak można by jeszcze wymieniać. Płonęły stosy w całej Polsce. Zdecydowana większość skazanych to były kobiety. To one były wiedźmami, czarownicami, sprowadzały zło, obcowały z diabłem. Jednak nie tylko, bo w 1722 roku w mieście został stracony Andrzej Bocheński i to za to, jak przyznał się podczas tortur, że sprzedał swoją duszę panu piekieł. BY NIE ZAPOMNIEĆ W 2011 roku podejmowano próby upamiętnienia czarownicy z Chwaliszewa i wielu innych, które były wówczas torturowane i palone na stosach. Między innymi Ewa Łowżył, poznańska artystka i grupa młodych przewodników po mieście przygotowywali happening opowiadający o tamtych wydarzeniach. Nie udało się. Podczas ubiegłorocznego Malta Festival w Starym Korycie Warty stanęła instalacja mająca upamiętnić tę pierwszą kobietę-czarownicę spaloną na stosie. KSIĘŻNICZKA I CZARNY RYCERZ Spacerując po poznańskim Starym Mieście, często zaglądamy na uliczkę Ludgardy i Wzgórze Zamkowe. Trzeba jednak uważać, by wieczorem lub nocą nie spotkać tam ducha kobiety i czarnego rycerza, którzy się przechadzają po zamkowych murach. To Ludgarda i rycerz nieznany z imienia, który podobno zaprzysiągł zemstę mordercy księżniczki i strzeże jej do dzisiaj. A wszystko zaczęło się... od układu politycznego. SOJUSZ MAŁŻEŃSKI Bolesław Pobożny zamierzał zawrzeć sojusz z księciem zachodniopomorskim Barnimem I, a ten najlepiej zabezpieczyłoby małżeństwo bratanka Przemysła II z wnuczką Barnima, Ludgardą meklemburską. Młodzi, bo ona miała lat 13-14, a on 16, poznali się w Szczecinie i tam odbyła się ceremonia. Według Kroniki Wielkopolskiej tak wyglądały zaślubiny: „Szlachetny panicz Przemysł, syn zmarłego księcia Przemysła, wkroczył do Sławii, ziemi księcia Barnima, aby zobaczyć pannę, córkę pewnego księcia imieniem Henryka z Wyszomierza, zrodzoną z córki księcia Barnima(...). A gdy ją ujrzał, spodobała mu się jej osoba. I tamże, w kraju wspomnianego księcia Barnima, w mieście Szczecinie, pojął ją za żonę. A stało się to, gdy kończył szesnasty rok życia”. Z MIŁOŚCI Wydawało się, że będzie to bardzo szczęśliwe małżeństwo, bo oprócz polityki, podobali się sobie, zaczęło się rodzić uczucie, a to dobrze wróżyło. Ludgarda urodziła się około 1259 roku, więc od męża była młodsza o dwa lub trzy lata. Co oznacza, że gdy w 1273 roku zawierali w Szczecinie ślub, Przemysł miał 16 lat, a Ludgarda 13 lub 14. Taki wiek małżonków był w tamtych czasach czymś zupełnie normalnym. Zaraz po ślubie Przemysł wrócił do Poznania. Następnie Ludgarda wraz ze swoim dworem udała się do Wielkopolski. Została przywitana przez męża, jego stryja Bolesława oraz biskupa poznańskiego Mikołaja w nadgranicznym Drezdenku. Ten z pewnością okazały orszak ruszył do Poznania. Tam odbyła się uroczysta procesja, w trakcie której Ludgarda w asyście duchowieństwa została wprowadzona do katedry. Po ślubie Bolesław Pobożny wydzielił bratankowi ojcowiznę w postaci księstwa poznańskiego. Tym samym Przemysł został księciem poznańskim. BEZPŁODNOŚĆ KSIĘŻNICZKI Tak naprawdę nie wiadomo, co się wydarzyło. Przemysł II i Ludgarda nie mieli dzieci, choć podobno bardzo się o to starali. Chodziło przecież o następcę, który zapewniłby ciągłość dynastii. Księstwo miało zostać w rodzinie, dlatego tak bardzo potrzebny był męski potomek. Dodatkowo brak następcy pod znakiem zapytania stawiał widoki na przyłączenie Pomorza do Wielkopolski. To właśnie brak dzieci był powodem końca miłości i decyzji o zamordowaniu księżniczki, żeby Przemysł II mógł mieć kolejną żonę. Ludgarda zmarła między 11 a 15 grudnia 1283 roku w Gnieźnie. Miała wtedy zaledwie 23 lata. Od ślubu z Przemysłem II minęło dziesięć lat, z czego podobno tylko pierwsze były szczęśliwe. Końcowy okres spędzili w separacji. Jej niezawiniona bezpłodność stała się przyczyną jej śmierci. BŁAGAŁA O ŻYCIE Podobno Przemysł II wydał polecenie zamordowania żony swojemu służącemu. Wysłał morderców, a sam opłakiwał Ludgardę. To wydarzenie zrekonstruował Jan Długosz w Rocznikach: „(...) ponieważ jednak była bezpłodna, podejrzewano go, że z powodu bezpłodności i z pragnienia męskiego potomka i następcy, nasłał pewne osoby dla jej uśmiercenia. Podejrzenia zwiększało jeszcze pominięcie milcze-

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz