| MARZEC 2025 POZIOM WYŻEJ | 59 niem zemsty i bezkarność, jaką się cieszyli sprawcy niegodziwej zbrodni”. Długosz pisał też o tym, że Ludgarda prosiła swojego męża, żeby nie odbierał jej życia. Ten jednak owładnięty był chęcią posiadania potomka i nie zważał na rozpacz i błagania żony. Wysłał do niej do Gniezna najbardziej zaufanych ludzi. Sam wyjechał do Dłuska niedaleko Pyzdr, żeby odsunąć od siebie podejrzenia. Wrócił dopiero na pogrzeb małżonki, 15 grudnia w katedrze gnieźnieńskiej. Nie wiadomo, jak było naprawdę, bo twierdzą też, że Ludgarda umarła z przyczyn naturalnych. Jednak ludowe pieśni, podania, legendy i baśnie mówią o złym Przemyśle II, który zamordował żonę dla swoich ambicji i władzy. Ona biedna przez wieki nie może znaleźć spokoju i wraca do swojego zamku na Wzgórze Przemysła w Poznaniu, żeby przypomnieć ludziom, co złego zrobił jej mąż. Podobno zaczęła ukazywać się niedługo po swojej śmierci i rzuciła klątwę na Przemysła. KLĄTWA LUDGARDY Ten został napadnięty i zamordowany w Rogoźnie przez margrabiów brandenburskich, ale historia mówi też o tym, że rody wielkopolskie chciały się go pozbyć. Co ciekawe, zanim zginął, miał dwie żony. Ryksę szwedzką i Małgorzatę brandenburską. Pierwsza z nich dała mu jedną córkę. Druga nie zdążyła, gdyż Przemysł II został zamordowany w Rogoźnie. Jak powiadają ludowe bajania – brak syna i przedwczesna śmierć księcia były karą za zamordowanie Ludgardy. „Okrutna i tak nagła śmierć spotkała króla polskiego Przemysła z powodu zabójstwa, jakiego się dopuścił na swojej pierwszej żonie Lukerdzie (że Bóg podobnie pomścił występek), którą wymieniony król kazał zgładzić, czy to żywiąc wobec niej jakieś podejrzenie, czy też, jak podają inni, zbrzydziwszy ją sobie z powodu hańby bezpłodności” – pisał w swojej kronice Jan Długosz. DAMA W CZERNI W FARZE Jak już jesteśmy na Starym Mieście, to warto zajrzeć do Fary. Usiądźcie cicho z tyłu. Niesamowite wnętrze i klimat. Można się tam wyciszyć, nabrać dystansu i poznać historię tego wspaniałego miejsca. Ozdobą kościoła są organy wykonane w latach 1872–1876 przez słynnego niemieckiego organmistrza Friedricha Ladegasta. „Kosztowały one 24 tysiące marek, z czego połowę przekazała anonimowa, tajemnicza starsza dama. Ofiarowując tak znaczną kwotę, owa niewiasta miała sobie zażyczyć, by jej nazwisko pozostało nieznane” – fragment książki Jerzego Sobczaka „Duchy i zjawy wielkopolskie”. W latach 2000–2001 przeprowadzono gruntowną renowację cennego instrumentu. W tamtym czasie po raz pierwszy dama w czerni ukazała się w poznańskiej Farze. To opowieść organmistrza z Fary: „Pewnej listopadowej nocy w 2000 roku widział ją organmistrz farny. Nagrywano wówczas płytę z utworami organowymi dla Radia Merkury. Wszystkie światła były pogaszone, pozamykałem drzwi na klucz. [...] Stałem przy organach. Na schodach do nich prowadzących panowały egipskie ciemności. Za dnia jest tam trudno wdrapać się starszym osobom, a co dopiero nocą. Nagle, jakby znikąd, pojawiła się starsza, ubrana na czarno kobieta. Nogi się pode mną ugięły. Wrażenie było niesamowite. Pokazałem jej tylko, że ma być cicho. Stanęła sztywno z boku. Była bardzo stara. Przygarbiona, trzęsąca się, wspierała się na lasce. Gdy nagranie się zakończyło, podszedłem do niej i zapytałem, co tutaj robi. „Przyszłam do fary” – powiedziała. Dała sprowadzić się na dół. Chciałem ją nawet odprowadzić do domu, ale nie chciała, powiedziała, że mieszka niedaleko. Potem nagle jakby zniknęła. Była 1.00 w nocy… Po paru dniach opowiadałem o tym wydarzeniu pani, która bardzo często grywała w farze na organach… Schodziliśmy po krętych schodach z chóru. Było po 23.00. Patrzyła na mnie z lekkim niedowierzaniem. – Gdyby powiedział to ktoś inny, nie uwierzyłabym – powiedziała. Nagle zza zakrętu schodów wyszła ta sama kobieta. Kolana nam zadrżały. Pytałem potem księży, czy nie znają takiej kobiety w swojej parafii. Nikt nie wiedział, o kogo chodzi.” Być może dama pojawiła się, bo jej organy były remontowane i chciała się przyjrzeć pracom i czy instrumentowi ofiarowanemu przez nią Poznaniowi nic nie grozi. Takich ciekawych opowieści jest w naszej historii wiele, bo kobiety były, są i będą motorem napędowym naszego świata. z Spacerując po poznańskim Starym Mieście, często zaglądamy na uliczkę Ludgardy i Wzgórze Zamkowe. Trzeba jednak uważać, by wieczorem lub nocą nie spotkać tam ducha kobiety i czarnego rycerza, którzy się przechadzają po zamkowych murach
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz