SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

| MARZEC 2025 SMACZNEGO | 63 przywoził do miasta beczki śledzi z gdańskiego targu rybnego. Podobno upodobał sobie odmianę holenderską. Według Andrzeja Lechowskiego, wieloletniego dyrektora Muzeum Podlaskiego w Białymstoku, hetman mógł z daleka wołać: „a sliedzi holenderskie so?”, a wówczas złośliwi sprzedawcy zaczęli przezywać Branickiego „śledziem z Białegostoku” (przez wiele lat śledziami nazywano wszystkich białostoczan). Lechowski w artykule „Śledź a sprawa polska” podsumowuje: „Tak mógł powstać ten nierozerwalny, słynny na całą Polskę związek uczuciowy łączący rybę z człowiekiem. Trzeba zauważyć jednak, że śledź w tym związku odegrał rolę wiodącą ze względu na swoją nazwę. Bo brzmienie „sliedzia”, „sliedzika” to pieszczota dla ucha, a z takim dajmy na to dorszem to nie da się nic zrobić. Dorsz to tylko dorsz”. POST PRZERYWANY Słowo „post”, mimo że niektórzy się od niego odżegnują, to jedna z najbardziej obecnie popularnych diet – tzw. post przerywany w różnych systemach: 20 godzin nie jemy, 4 jemy; 8 jemy, 16 nie jemy. Patrząc jednak z punktu widzenia postu, słowo to nie ma znaczenia, o którym wspomnieliśmy na początku tekstu. To element diety, zmiany stylu życia prowadzącej do utraty wagi i zdrowego żywienia. – Podłoże na pewno znajdziemy w kanonach religijnych. Natomiast pamiętajmy, że to jest jedna z wielu mód. Znamy wiele diet, które wykreowane przez media dominowały w pewnych kręgach czy okresach. Szkoda, że nikt nie stosuje w dietach tej złotej zasady arystoteleskiego, złotego środka, a przede wszystkim pomiarkowania. No właśnie, bo nawet starożytne powiedzenie o truciźnie mówi, że dawka czyni truciznę. Wszystko jest jedzeniem, a jednocześnie trucizną. To już Paracelsus to wykombinował. Zależy to wszystko od dawki, w jakiej będziemy stosować i w jakich okolicznościach – zauważa Andrzej Fiedoruk. Podobnie trudno mówić o głodówkach, że to post, ponieważ nie ma ona nic wspólnego z tą biblijną, a z oczyszczaniem organizmu, chociaż to tylko mit, jak twierdzą najnowsze badania, ale to temat na zupełnie inne rozważania. CZY CHŁOPI PAŃSZCZYŹNIANI BYLI WEGETARIANAMI? W pewnej audycji radiowej usłyszałem, że można powiedzieć, że chłopi w Polsce w minionych wiekach byli protoplastami wegetarian, bo nie jedli mięsa. Pytanie jednak – dlaczego nie jedli. Nie był to świadomy wybór, lecz zrządzenie losu. Jest więc to głębokie nadużycie! – No cóż, wiesz, to nie chodzi o to, że byli wegetarianami, bo nie jedli mięsa. Ale trzeba powiedzieć, że tłuszcze takie, jak słonina, łój, były używane w kuchni do smażenia. A to, że dieta włościańska była uboga w białko, szczególnie na przednówku i zbierało się wszystko, co zielone: pokrzywy, mniszek lekarski, czy cokolwiek, co wypuściło listki, żeby cokolwiek włożyć do garnka wtedy, kiedy jeszcze pola nie obrodziły, było świadomym wyborem żywieniowym. Jest to zresztą taka sama sytuacja, jak wegetarianina w restauracji, który oburza się, kiedy nie ma dań wegetariańskich i proponuje mu się sałatkę Cezar bez kurczaka. Zresztą zgadzam się z nim, że danie wege to nie jest to, które nie ma odzwierzęcych produktów, lecz jest skomponowane jako danie dedykowane ludziom preferującym dietę roślinną. No to wróćmy do początku. Co z tym postem? Musimy zweryfikować starą definicję i dostosować ją do współczesnych czasów. Potraktujmy post jako przerwę, możliwość zastanowienia się nad tym, co jemy. No, a dla ludzi wierzących, niech będzie pewną refleksją. Dla wszystkich niech stanie się czasem uspokojenia, zastanowienia i odstawienia przepychu, szczególnie w dzisiejszych czasach nadkonsumpcji, troszeczkę na bok. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz