SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

Z SUKCESEM | 65 | MARZEC 2025 W NATURZE dzięcioł średni. Czas jego godów właśnie się rozpoczął i dlatego przeciągłe „łeee-łee-łee-łee” będę teraz spotykał podczas swoich terenowych peregrynacji. LODOWO, DRESZCZOWO… Pojawiły się już nabrzmiałe pąki drzew. Niemniej, kiedy przyłożyłem lornetkę do oczu, okazało się, że to nie pąki liściowe, ale rozkwitające powoli bazie – i to, sądząc po korze, różnych gatunków drzew. Na bezlistnych gałęziach obserwować teraz można z łatwością różne gatunki ptaków. Z tego względu to dobry czas dla obserwatorów ptaków. Jakby tego było mało, nawet tu, w mieście, spotyka się teraz ptaki migrujące, a to dodatkowo stać się może źródłem wielu wspaniałych wrażeń – co opisałem wcześniej, a do czego wrócę jeszcze za moment. Niespodziewanie na zachodnim brzegu jeziora usłyszałem niesamowite „ćwierkanie”. Wiał dziś wschodni wiatr, zbiornik zaczynał zamarzać. Powierzchnia cienkiego lodu była tu całkiem spora, a miejscami miał on jeszcze rozdrobnioną strukturę (prawie jak ten produkowany w zamrażarkach). Jego „śpiew”, zapewne powodowany wiatrem, również udało mi się nagrać. Pod koniec moich obserwacji dostrzegłem w lesie ciemnobrązową sylwetkę drapieżnego ptaka. To ponownie myszołów, zapewne w trakcie wędrówki, postanowił na chwilę przycupnąć i odpocząć. W tym czasie nad jeziorem pojawiły się jeszcze trzy inne ptaki tego gatunku. Lornetka ujawniła jednak, że miałem do czynienia również z przelatującym dorosłym bielikiem! Nie tylko ja odnotowałem jego obecność. Także krzyżówki, które siedziały dotąd bliżej środka zbiornika, na krawędzi tworzącego się lodu, zauważyły go nieomylnie. I tak, jak nie reagowały specjalnie na myszołowy, tak, gdy tylko dostrzegły bielika, od razu uciekły na brzeg, gdzie wśród drzew i krzewów były bezpieczniejsze. Na koniec więc konstatacja: nie tylko mróz powodować może dreszcze. Okazuje się, że nawet u osób ubranych stosownie do pory roku obserwacje przyrody wywołać mogą niejeden dreszczyk emocji. Zachęcam do obserwacji: w marcowym garncu pojawi się u nas szereg nowych ptasich głosów, z czego zdam sprawę już za miesiąc. z W oddali na wodzie majaczyły dwa białe punkty. Szybko okazało się, że są to gągoły. Nagle został tylko jeden, po czym znowu zobaczyłem dwa ptaki. Przewidzenia? Otóż nie! Po prostu, gągoły są kaczkami nurkującymi. Wydaje się, że w związku z porannym mrozem spadła aktywność dzięciołów. Słyszałem raptem jeden werbel, zapewne dzięcioła dużego i na tym koniec. Chwilowo nie słychać też w ogóle dzięcioła zielonego, który już w styczniu namiętnie praktykował swą chichoczącą piosnkę godową. Na początku lutego miałem niesamowitą dzięciolą przygodę. Usłyszałem głos lecącego dzięcioła czarnego. Za chwilę był już nade mną, ale nie sam – gonił go jastrząb. Czegoś takiego nie widuje się codziennie, a dodatkowo udało mi się wykonać nagranie tej sceny. Sceny rodem z filmu akcji. Zainteresowanych odsyłam na youtubowy kanał „Dziś w przyrodzie”. DRAPIEŻNIE I ROMANTYCZNIE Kolejnym spotkanym gatunkiem był kruk. A ściślej, dwa ptaki, aktywne głosowo. Po chwili, nad lasem, na tle czystego nieba, ujawnił swą obecność również myszołów, przy którym pojawił się kruk, zapewne jeden z dwóch przed chwilą wzmiankowanych. Obecność myszołowa zainspirowała wronę do poderwania się i głośnego wyrażenia veto wobec obecności drapieżnika. I właśnie w tym momencie, na tle dość zdecydowanych i twardych odgłosów, usłyszałem dźwięk zupełnie inny, śpiewny, delikatny, efemeryczny. Nie wiedziałem, z czyjego gardła pochodzi, kto tak pięknie zawodzi w to mroźna przedpołudnie. Miałem jednak pewne domysły, dlatego spojrzałem w niebo. Niczego nie dostrzegłem. Za chwilę jednak głos powtórzył się, był dłuższy i wyraźniejszy. I oto pojawiły się! Pięć łabędzi w małym kluczu. Zapewne łabędzi krzykliwych – a więc nie tych, które wszyscy znamy, a określamy mianem niemych. Z trudem dostrzegłem je na kipiącym słońcem niebie – ich śnieżnobiałe sylwetki zlewały się z tłem. Widok był jednak przepiękny, zapierający dech w piersiach, podobnie jak dźwięki, które dane mi było słyszeć. Wybiła jedenasta i moc słońca zaczęła być odczuwalna w miejscach, w których operowały jego promienie. Może to spowodowało, że odezwał się nieśmiało Usłyszałem głos lecącego dzięcioła czarnego. Za chwilę był już nade mną, ale nie sam – gonił go jastrząb. Czegoś takiego nie widuje się codziennie, a dodatkowo udało mi się wykonać nagranie tej sceny

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz