SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

| MARZEC 2025 W PODRÓŻY | 69 chłopskie dzieci, a kiedy zabrakło pieniędzy, robótkami ręcznymi zarabiała na utrzymanie. Jej córka Jadwiga wychowana w posłuszeństwie rodzicom poślubiła swego najbliższego wuja. Choć początkowo trudno było jej pogodzić się z decyzją matki, ostatecznie stworzyli z Władysławem prawdziwie partnerski związek. Wykształcona Jadwiga była prawdziwą podporą dla generała. Po śmierci męża założyła w Kórniku Szkołę Domowej Pracy Kobiet. Na tamte czasy była to bardzo nowatorska inicjatywa. Dziewczęta uczyły się nie tylko typowo szkolnych przedmiotów, ale również służby Bogu oraz wszelkich prac związanych z prowadzeniem domu. Po zamknięciu szkoły przez Prusaków, Jadwiga przeniosła ją na Podhale, gdzie działała aż do 1949 r. Odwiedzając Kórnik wczesną wiosną, koniecznie trzeba zajrzeć też do Arboretum, gdzie już w pierwszych dniach marca zachwycą barwne kobierce wiosennych kwiatów. Łany kwitnących śnieżyc, ranników i krokusów to najpiękniejszy prezent z okazji Dnia Kobiet. MISTRZYNI SŁOWA A jeśli nabierzecie ochoty na dalsze spacerowanie, to warto udać się promenadą w kierunku Bnina, gdzie na ławeczce przysiadła kolejna niezwykła niewiasta. Urodziła się w 1923 r. na Prowencie jako córka zarządcy dóbr kórnickich – późniejsza noblistka Wisława Szymborska. Choć mieszkała w Kórniku niespełna 2 lata, to miejsce swoich narodzin zawsze wspominała z dużym sentymentem. Na ławeczce towarzyszy jej sympatyczny kot, który przysiadł na jej notatkach do kolejnych wierszy, a te przeczytamy, spacerując promenadą nad jeziorem w stronę miasta. CZARNA PANI Jeśli jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie i wybrać się nieco dalej od Poznania, to doskonałym pretekstem będzie postać Emilii Sczanieckiej. Jej tropów poszukamy w okolicach Nowego Tomyśla, a wyprawę rozpoczniemy w Wąsowie. Ta miejscowość kojarzy się przede wszystkim z okazałym pałacem Hardtów, który jest często wybierany jako miejsce rodzinnych uroczystości i klimatycznych plenerów zdjęciowych. Nas jednak zainteresuje stojący nieco na uboczu skromny, znacznie starszy pałacyk Sczanieckich – dziadków Emilii. Po śmierci jej rodziców gromadką dzieci zaopiekowała się Anastazja – niezwykle energiczna babcia. To z nią młoda Emilka toczyła boje o wyrażenie zgody na naukę w Dreźnie. Wychowana w duchu patriotyzmu nie wahała się włączyć do powstania listopadowego. Nie ograniczyła się do wsparcia finansowego, jak uczyniło wiele ziemianek z wielkopolskich dworów. Ona – panienka z dobrego domu – podjęła służbę w powstańczym lazarecie, opatrując i myjąc rannych oraz wykonując cały szereg niewdzięcznych prac. To właśnie wtedy zaczęła nosić czarne suknie, aby nie było na nich widać śladów krwi i brudu i stąd otrzymała przydomek Czarna Pani, którym ją określano do końca życia. Kiedy już mogła powrócić do swojego Pakosławia, z całą energią przystąpiła do odbudowania gospodarki oraz do pomocy potrzebującym. A pomagała niezwykle roztropnie. Założyła szkołę, zastrzegając, że będzie miała wpływ na wybór nauczyciela do końca swojego życia. Prusacy wydali na to zgodę, bo przecież średnia wieku w tym czasie nie była zbyt wysoka. Emilia złamała w tym zakresie wszelkie normy, przeżywając aż 92 lata! By poprawić byt chłopów w swoim majątku, założyła szpitalik oraz ochronkę dla dzieci. Kiedy w czasie sianokosów w jej majątku maszyna obcięła młodej dziewczynie nogi, Emilia nauczyła ją haftu, by ta mogła na siebie zarabiać. Kochała ludzi, a ci odwzajemniali to uczucie. Kiedy do Pakosławia przybywały pruskie patrole, by przeprowadzić rewizje czy dochodzenia, wszyscy jak jeden mąż kryli swoją panią. Po jej śmierci płakali wszyscy: ludzie z jej majątku, rodzina, przyjaciele, a kondukt pogrzebowy do Michorzewa ciągną się 12 kilometrów. Dziś w Pakosławiu po Emilii Sczanieckiej pozostał pałac, który czeka na lepsze czasy, oraz kilka XIX-wiecznych budynków, postawionych ku dobru publicznemu. W miejscowej szkole urządzono skromną izbę pamięci, a na placyku nieopodal stoi popiersie Emilii. W znacznie lepszym stanie są zabudowania w Chraplewie. Co prawda po pałacu Łąckich (siostry i szwagra Emilii) nic już nie pozostało, a w istniejącej do dziś budowli po Hardtach mieści się szkoła, ale warto tu się zatrzymać zwłaszcza wczesną wiosną. Wtedy park mieni się od kolorów pierwszych wiosennych kwiatków. Oszałamiający zapach całych połaci kwitnących fiołków oraz zawilców przyprawia o zawrót głowy. Ostatnim miejscem, które można odwiedzić, tropiąc ślady Emilii Sczanieckiej, jest kościół w Michorzewie. To tutaj obok kościoła znajduje się zadbana mogiła niezwykłej bohaterki. A po tak emocjonującej wyprawie można wrócić do Wąsowa, by skosztować serwowane w pałacowej restauracji smakołyki i w ten sposób świętowanie Dnia Kobiet przeniesie się w zupełnie inny wymiar. z Śnieżyce w kórnickim arboretum fot. A. Warczyńska, Wielkopolska ciekawie

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz