SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

| MARZEC 2025 SPORT | 71 MARLENA KOWALEWSKA Jest córką Zbigniewa Pleśnierowicza, byłego piłkarza, mistrza Polski z Lechem Poznań. W dzieciństwie trenowała również tenis i pływanie, jednak siatkówką zainteresowała się już w szkole podstawowej. Jest wychowanką UKS Chrobry Poznań, niemniej od 2010 występowała w drugoligowym Energetyku Poznań, w którym pełniła funkcję kapitana. Latem 2012 przeniosła się do ekipy beniaminka I ligi, Budowlanych Toruń, gdzie spędziła kolejne trzy sezony. W najlepszym z nich (2014/2015) jej zespół w dramatycznych okolicznościach uległ w półfinale rozgrywek ŁKS-owi Łódź. Po zakończeniu sezonu Pleśnierowicz trafiła do występującego w Orlen Lidze Pałacu Bydgoszcz. W sezonie 2015/2016 szybko stała się podstawową rozgrywającą drużyny. W sezonie 2017/18 reprezentowała BKS Profi Credit Bielsko-Biała, a następnie przeniosła się do Polic, gdzie przez sześć lat reprezentowała Chemika. I to właśnie z klubem z Polic rozgrywająca zdobyła wszystkie swoje trofea – cztery tytuły mistrzyni kraju, cztery Puchary Polski i dwa Superpuchary Polski. Od sezonu 2024/2025 reprezentuje barwy ŁKS Łódź. – Po sześciu latach w jednym klubie poczułam, że potrzebuję zmiany. Dostając ofertę z ŁKS-u, zbyt długo się nie zastanawiałam nad jej akceptacją – przyznaje siatkarka. – To klub z bogatą historią i tradycją, posiadający wiernych fanów, a przede wszystkim z bardzo ambitnymi planami na nowy sezon. Chcę być częścią drużyny powracającej na szczyt. Mocno wierzę w to, że wspólnie zrealizujemy ten cel – podkreśla nowa rozgrywająca łódzkiej drużyny. W 2019 jej mężem został koszykarz Marcin Kowalewski. Największe sukcesy klubowe: Puchar Polski: 2019, 2020, 2021, 2023 Superpuchar Polski: 2019, 2023 Mistrzostwo Polski: 2020, 2021, 2022[12], 2024[13] Sukcesy reprezentacyjne: Volley Masters Montreux: złoto 2019 Nagrody indywidualne 2020: najlepsza rozgrywająca turnieju finałowego Pucharu Polski Zacznę od bardzo chyba oczywistego pytania. Trudno nie zostać sportowcem, mając w rodzinie ojca piłkarza Zbigniewa Pleśnierowicza, bramkarza Lecha Poznań, mistrza Polski. Marlena Kowalewska: Rodzice dali mi możliwość rozwoju w wielu dyscyplinach. Jednak kiedy zaczęłam siatkówkę traktować poważniej, tata odradzał mi profesjonalny sport, ponieważ wiedział, z jakimi wyrzeczeniami się to wiąże. Chodziła Pani na mecze Lecha, kiedy grał Pani tata? Chodziłam wtedy, kiedy tata był trenerem bramkarzy. Jak grał, byłam jeszcze bardzo mała. Dlaczego siatkówka, bo wcześniej były próby i w pływaniu, i w tenisie, ale także piłka nożna z chłopkami na podwórku czy wspinaczka… po drzewach? Najlepiej czułam się w sportach drużynowych. Kiedy poszłam na pierwszy trening, od razu wiedziałam, że będę grać w siatkówkę. Pani kariera rozwijała się bardzo systematycznie, można powiedzieć, bo poprzez II ligę, potem pierwszą, aż trafiła Pani do elity. Czy to dobra droga, czy lepsza jest szybka ścieżka? Uważam, że nie ma lepszej lub gorszej ścieżki, każdy ma swoją. Moja była momentami trudna i wymagająca. Nikt niczego nie dał mi za darmo, dlatego teraz naprawdę doceniam to, co osiągnęłam dzięki swojej ciężkiej pracy. Pechowy był dla Pani rok 2022. W meczu z DevelopResem odniosła Pani poważną kontuzję kolana, będąc rozgrywającą reprezentacji. Czy to był jeden z najtrudniejszych momentów w Pani karierze? Tak, mogę tak powiedzieć, że to był najtrudniejszy moment w mojej karierze, ale wierzę, że tak właśnie miało Poznaniacy, chcąc oglądać siatkówkę na wysokim poziomie, mogą to robić, tylko śledząc mecze w telewizji. Niestety ani Panie, ani mężczyźni nie grają w elicie i pewnie jeszcze długo się to nie stanie. Możemy być jednak dumni z dwóch naszych gwiazd: Agnieszki Korneluk i naszej rozmówczyni, Marleny Kowalewskiej, córki znakomitego bramkarza Lecha Poznań Zbigniewa Pleśnierowicza. Marlena Kowalewska to przykład osoby, która ciężką pracą dąży do osiągania sukcesów. Mozolnie pokonując poszczególne ligowe szczeble, doszła do elity, sięgając po sukcesy na krajowych boiskach, zyskując miano znakomitej rozgrywającej. Paskudna kontuzja przerwała jej rozpoczynającą się karierę reprezentacyjną. Mamy nadzieję, że Stefano Lavarini, trener reprezentacji Polski, w swoim notesie ma na ten sezon zapisane nazwisko poznanianki, tym bardziej że pojawiała się już na zgrupowaniach kadry prowadzonej przez Włocha. ROZMAWIA: JULIUSZ PODOLSKI | ZDJĘCIA: ŁKS ŁÓDŹ

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz