Z SUKCESEM | 77 | MARZEC 2025 Z KULTURĄ Wydawało mi się, kiedy spotykałyśmy się przy okazji robienia materiałów, że jesteś delikatną osobą. Czytam książkę, a Ty wymyśliłaś takie zbrodnie, że włosy się jeżą! Hmmm... Bardzo Ci dziękuję za komplement! Muszę jednak podkreślić, że ja tych zbrodni nie wymyśliłam, a może raczej nie do końca je wymyśliłam. Kilkanaście lat temu znaleziono na Wildzie zmumifikowane zwłoki kobiety, w piwnicy przy ulicy Sikorskiego, a później kolejne, po sąsiedzku na terenach kolejowych. Oczywiście na miejscu pojawiło się sporo dziennikarzy, w tym ja. Wtedy jeden z kolegów, już nie pamiętam który, powiedział, że jego zdaniem to wygląda na robotę seryjnego zabójcy – i tak to się zaczęło. Potem oczywiście musiałam się dokształcić w kwestii psychiki seryjnych zabójców i procesów rozkładu zwłok, więc teraz mam sporą literaturę na ten temat. Było mi o tyle łatwiej, że mój siostrzeniec jest archeologiem sądowym. Dostałam od niego w prezencie „Trupią farmę” autorstwa Billa Bassa, jednego z najwybitniejszych antropologów sądowych, i Jona Jeffersona, opisującą powstanie laboratorium – tytułowej „Trupiej farmy”. Bardzo mi pomogła. Poznań w Twoich książkach jest bardzo prawdziwy. Nie sprzątasz go, nie odnawiasz, nie szukasz ładnych miejsc. Nie korci Cię, żeby czasem coś jednak zmienić po swojemu, bo przecież nie zawsze nam się to miasto podoba? Pewnie, że tak! Ale ponieważ jestem też urzędnikiem samorządowym – serio, mam certyfikat poświadczający zdany egzamin! – no i pracowałam dwa lata w urzędzie miasta, to wiem, że najlepiej, kiedy miasto rozwija się po swojemu. Czyli że jak na przykład robimy park, to siejemy trawę, patrzymy, gdzie ją ludzie wydeptują i tam robimy ścieżki. Oczywiście to ideał, w realu tak się nie dzieje z różnych powodów. Ale właśnie dlatego, że tak się nie dzieje, to ja mam materiał na książkę... Jakie miejsca w Poznaniu są Twoimi ukochanymi? Ojej, jest ich całe mnóstwo! Uwielbiam Dębinę z jej malowniczymi stawami, magiczny Sołacz, wielokulDlaczego zajęłaś się pisaniem kryminałów, a nie na przykład książek obyczajowych? Bo nie umiem! Doceniam ten rodzaj literatury jak najbardziej, ale już dawno stwierdziłam, że opisywanie chociażby wyznań miłosnych przekracza moje możliwości. Nudzą mnie, a może to mój uparty, poznański racjonalizm mi na to nie pozwala? Ale tak zupełnie serio uważam, że to właśnie kryminał pozwala na najbardziej wszechstronne pokazanie ludzi z ich blaskami i cieniami. No bo nigdy charakter człowieka nie ujawnia się bardziej wyraziście, niż gdy ma do czynienia z morderstwem. I to jest doskonały punkt wyjścia, by opowiedzieć historię nie tylko kryminalną. Bardzo polubiłam komisarza Dariusza Młotkowskiego. Ma on swojego odpowiednika w rzeczywistości? Poniekąd. Ma cechy kilku znanych mi i naprawdę wybitnych policjantów. To zawód, w którym znacznie częściej, niż się powszechnie wydaje, trzeba się wykazywać niestandardowymi działaniami, nie mówiąc o myśleniu, tylko że te aspekty śledztw raczej nie są powszechnie znane. Dziennikarze mają pod tym względem lepiej, bo wiedzą więcej o metodach pracy policji i lepiej poznają funkcjonariuszy. Ale nie powiem, którzy to funkcjonariusze byli pierwowzorami podkomisarza – nie mam na to ich zgody... Akcja dzieje się na Wildzie. Dlaczego właśnie ta dzielnica? Całe szczęście coraz mniej wygląda tak, jak w Twojej książce. Przez wiele lat mieszkałam na Wildzie i gdy się tam przeprowadziliśmy, a mój syn trochę urósł, to chodziliśmy na długie spacery, poznając okolicę. To dzięki niemu – jako kilkulatek chciał wleźć w każdą dziurę, która wydała mu się ciekawa – poznałam zakamarki Sikorskiego i Roboczej. Teraz ta część Wildy wygląda już inaczej, choć fragmenty tych walących się ruder nadal jeszcze można znaleźć. Wystarczy wejść na jedno czy drugie podwórze... Uwielbiam Dębinę z jej malowniczymi stawami, magiczny Sołacz, wielokulturowość Jeżyc z tętniącym życiem rynkiem, Golęcin z urokliwą Rusałką, gdzie można naprawdę odpocząć od miasta. Oczywiście Wildę, gdzie teraz, gdy odnawiane są kolejne ulice i kamienice, dzielnica zaczyna zachwycać urodą
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz