SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2025

78 | Z SUKCESEM | MARZEC 2025 Z KULTURĄ turowość Jeżyc z tętniącym życiem rynkiem, Golęcin z urokliwą Rusałką, gdzie można naprawdę odpocząć od miasta. Oczywiście Wildę, gdzie teraz, gdy odnawiane są kolejne ulice i kamienice, dzielnica zaczyna zachwycać urodą. I te miejsca bardziej oczywiste: Ostrów Tumski, gdzie ma się wrażenie skoku w czasie do XIX wieku, oczywiście Stary Rynek i Cytadela... Mogłabym tak wymieniać jeszcze co najmniej godzinę! Jestem wielką fanką Poznania w całości. Powstaje już trzecia część? Chyba czas się przyznać: tak! Na razie to są tylko trzy rozdziały, bo wcale nie jest tak łatwo zabić człowieka w książce, no i tym razem na celowniku jest bardzo specyficzna grupa zawodowa: fotoreporterzy. Czy spotkamy jeszcze Dariusza Młotkowskiego? Pewnie, że tak, ja go też bardzo lubię, więc czułabym się sama nieswojo, gdyby go zabrakło. Ale tym razem to nie on będzie głównym motorem śledztwa... Skąd czerpiesz pomysły na książki, ale też na stworzenie swoich bohaterów? Mistrzyni Agatha Christie zawsze mówiła, że pomysły należy czerpać z życia i pisać o tym, co się zna. Tego staram się trzymać. Zabójstwa oczywiście wymyślam – ale są one pretekstem do pokazania miasta takiego, jakie znam, w jakim mieszkam. Tu i teraz. To mój sposób na ocalenie miasta moich czasów od zapomnienia. Można bardziej mówić o Tobie jako dziennikarce, czy już pisarce? Raczej pisarce. Rok temu potrącił mnie samochód i doznałam poważnego urazu kręgosłupa, więc z dziennikarstwem musiałam się pożegnać, bo to zawód wymagający siły fizycznej, szybkości działania i dyspozycyjności do pracy całą dobę. Na szczęście mogę pisać, choć jeszcze niezbyt długo. Ale cały czas ćwiczę i ze sprawnością jest coraz lepiej. Zdradź, jak wygląda Twój warsztat pisarski? Robisz notatki? Piszesz codziennie? Staram się pisać codziennie, przynajmniej po kilka stron, następnego dnia czytam je ponownie i wyrzucam to, co uważam za niedobre. Gdy pojawia się jakiś problem techniczny, zostawiam pisanie i szukam odpowiedzi w literaturze fachowej albo w terenie – w przypadku „Wizażysty” kilkakrotnie przeszłam wszystkie miejsca opisane w książce, żeby mieć pewność, że odległości i ich wzajemne położenie zgadzają się z tym, co napisałam. Co poczułaś, kiedy dostałaś do ręki pierwszy egzemplarz swojej książki? To jest nie do opisania! Z jednej strony ogromna radość, ale z drugiej strach – no bo fajnie, wydawcy się spodobało, ale czy spodoba się czytelnikom? A teraz już książka istnieje fizycznie, trafiła do księgarń, nie można się wycofać, trzeba nadstawić pierś do ciosów! Staram się pisać codziennie, przynajmniej po kilka stron, następnego dnia czytam je ponownie i wyrzucam to, co uważam za niedobre. Gdy pojawia się jakiś problem techniczny, zostawiam pisanie i szukam odpowiedzi w literaturze fachowej

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz