| MARZEC 2026 10 | NA OKŁADCE A w którym momencie pojawiła się marka Jóźwicki & Partners? Małgorzata Jóźwicka: To był rok 2015. Przy wsparciu Instytutu Design Thinking stworzyliśmy strategię rozwoju opartą na potrzebach klientów i pracowników. To wtedy narodziła się marka Jóźwicki & Partners jako nowy etap tożsamości, jasny kierunek i decyzja, że budujemy firmę nie tylko „merytorycznie poprawną”, ale przemyślaną, świadomą i wartościową. To także moment, w którym mocniej niż kiedykolwiek wybrzmiała nasza filozofia: największym kosztem w firmie nie są pensje. Największym kosztem jest brak inwestycji w ludzi. I od tego czasu szkolenia miękkie stały się stałym elementem naszego kalendarza. Od ponad 10 lat uczymy się Porozumienia bez Przemocy (NVC) Marshalla Rosenberga, rozwijamy umiejętności komunikacyjne, pracujemy z empatią, precyzją i uważnością. Wierzymy, że to przekłada się nie tylko na atmosferę, ale też na jakość pracy. Szacunek i empatia nie są u nas deklaracją, plakatem na ścianie, lecz codzienną praktyką – konkretnym zachowaniem, a czasami nawet tym, jak formułujemy wypowiedzi. Zależy nam, by czerpać z potencjału osób zatrudnionych, a wysoka jakość obsługi jest miksem ich przemyśleń, doświadczeń oraz tym, czego uczą się na warsztatach. Trenerka wielokrotnie podkreśla, że to bardziej porzucenie niesłużących nam nawyków, schematów językowych niż nauka nowych. Każda osoba, która dołącza do zespołu, otrzymuje książkę napisaną specjalnie dla nas, z przykładami z codziennego księgowego życia, jak reagować, co zrobić i jak moderować rozwiązanie sytuacji.Firmę prowadzimy w duchu komunikacji opartej na odpowiedzialności i uważności na potrzeby – stąd wewnętrzne warsztaty, cykl wykładów oraz książka szkoleniowa z ćwiczeniami, opisem SNO (S – słyszę, N – nazywam potrzeby, O – otwieram przestrzeń na rozwiązanie) i cyklu reakcji stresowej. Uczymy się rozwiązywać realne sytuacje, napięcia, a nie tylko o nich mówić. Ile osób dziś tworzy Państwa zespół? Marcin Jóźwicki: W tej chwili to już ponad 60 osób. Główna siedziba mieści się w Poznaniu, ale mamy też biuro w Zielonej Górze, tam pracują trzy osoby. To jedno z biur, które przejęliśmy w 2020 roku. Tam właśnie największym zaskoczeniem była różnica w kulturze pracy. Kiedy przyjechaliśmy z naszym – nazwijmy to – know-how, dla zespołu brzmiało to jak opowieść z innej epoki. Mówiliśmy o procedurach, standardach, dbaniu o przestrzeń, o partnerstwie, o zaufaniu. Dziś te same osoby mówią, że nie wyobrażają sobie pracy inaczej. Kierowniczka biura Ewelina przyznaje, że dostała od nas „przepustkę do innej jakości” – nie tylko zawodowo, ale i prywatnie. Nie stoimy nad ludźmi. Interesuje nas efekt pracy, a nie to, czy ktoś wygląda na zajętego.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz