SUKCES PO POZNAŃSKU 3/2026

| MARZEC 2026 NA OKŁADCE | 11 Czyli nie chcecie tworzyć korporacji? Marcin Jóźwicki: Procedury – tak. Bezduszność – nie. W korporacjach decyzje zapadają na górze i „spadają” bez wyjaśnienia. My staramy się tłumaczyć: dlaczego coś zmieniamy, po co wprowadzamy nowe obowiązki, jakie będą z tego korzyści dla klientów i dla zespołu. Na przykład ewidencja czasu pracy. To nie jest narzędzie kontroli. To sposób na sprawdzenie, czy nie marnujemy energii, czy klient nie wymaga większego zakresu usług niż wynika z umowy. Jeśli tak – rozmawiamy. Najpierw wewnętrznie, potem z klientem. Małgorzata Jóźwicka: Nie oznacza to, że wszyscy się ze wszystkim zgadzają. I bardzo dobrze. Co roku organizujemy kilkugodzinne spotkanie podsumowujące – przedstawiamy cele, plany, nasze firmowe „exposé”. Mówimy też otwarcie o trudnościach, o stresie związanym z wdrażaniem nowych rozwiązań. Jesteście małżeństwem, od lat razem prowadzicie firmę. We wszystkim się zgadzacie, czy jednak bywają różne zdania? Małgorzata Jóźwicka: Z biegiem lat bardzo naturalnie poukładały się nasze obszary działania. Lubimy niezależność, lubimy działać w swoich mikroświatach, a jednocześnie mamy wspólny kręgosłup wartości. Dzięki temu nie przeszkadzamy sobie, tylko się wzmacniamy. Marcin od zawsze miał potrzebę bycia blisko klienta. Czasem żartowaliśmy, że jeśli będzie spędzał tyle czasu na spotkaniach i rozmowach, to zaczniemy się martwić o przepływy finansowe. Tyle że w praktyce okazało się, że to właśnie te rozmowy stały się źródłem zaufania, rekomendacji i długofalowych relacji. Marcin ma ogromną wiedzę gospodarczą, podatkową i naturalną proaktywność. Zawsze lubił „wychodzić przed szereg” w dobrym znaczeniu: zobaczyć coś wcześniej, zaproponować usprawnienie, pomóc klientowi, zanim pojawi się problem. To jest jego wartość, choć oczywiście dziś wiele osób w naszym zespole ma tę cechę równie mocno zakorzenioną. To, co klienci szczególnie cenią, to jego spokój, opanowanie i pozytywne nastawienie. Marcin nie ocenia. Tworzy przestrzeń do rozmowy. Potrafi płynnie przejść od liczb do życia i jest w tym coś niezwykle ludzkiego. A jednocześnie jest w nim odpowiedzialność: jeśli daliśmy słowo klientowi, dowozimy. Czasem oznacza to weekend, czasem późny wieczór. Nie dlatego, że „tak trzeba”, tylko dlatego, że dotrzymywanie słowa jest częścią naszej tożsamości. Marcin Jóźwicki: Tak, podział zadań trochę sam się wyklarował. Małgorzata zaczynała od pełnej księgowości i kadr, od pracy z klientami i bycia pierwszą specjalistką, która przez pierwszą dekadę była ogromnym wsparciem „we wszystkim”. Wraz z rozwojem firmy naturalnie wchodziła w obszary HR, kultury organizacyjnej i procesów, które sprawiają, że wszystkim pracuje się komfortowo. Żona dba o przestrzeń, o wystrój, o atmosferę, o każdy szczegół. To ona zapoczątkowała dbałość o detale: rytuały i szkolenia… kierunki rozwoju, kolejne piętra dbania o pracowników i klientów…To nie są drobiazgi, a elementy rzeczywistości i codzienności, które mają ogromne znaczenie, bo w praktyce budują lojalność, dumę i poczucie sensu. I po latach widzimy, że to zadziałało: ja odpowiadam za kontakty z klientami, a Małgorzata jest „twarzą” kultury wewnętrznej. Jesteśmy z siebie dumni. I tak – mówimy to głośno: to jest fantastyczne. Wspominała Pani, że spotykaliście na swojej drodze mądrych ludzi. Kim oni są? Małgorzata Jóźwicka: W naszej historii jest stały motyw: spotykaliśmy ludzi, którzy otwierali nam oczy, drzwi i perspektywy. My to nazywamy furtkami, bo za każdą z nich kryło się nowe doświadczenie, nowa wiedza i nowe standardy. Jedną z takich osób jest Iwona Gasińska. Spotkanie z nią było dla nas czymś więcej niż kontaktem zawodowym. To był moment, w którym zaczęliśmy na serio nazywać to, co wcześniej czuliśmy intuicyjnie: że firma to relacje, komunikacja, wartości, sposób podejmowania decyzji i styl bycia liderem. Iwona pomogła nam zobaczyć, jak ogromne znaczenie ma świadomość w prowadzeniu organizacji. Jak budować firmę, w której „miękkie” nie jest dodatkiem, tylko fundamentem. Jak rozmawiać, żeby budować zaufanie, a nie dystans. Jak uczyć się słuchania. To było otwarcie drzwi do dojrzałości w przywództwie.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz