| MARZEC 2026 DOM I OGRÓD | 35 papryki, lepiej jest najpierw podkiełkować. Co to znaczy? Rozsypujemy nasiona tak, żeby się nie stykały, na wilgotnej ligninie, papierowym ręczniku lub innym podobnym podłożu, nakrywamy i zostawiamy w ciepłym miejscu. Cały czas utrzymujemy wilgoć, codziennie wietrzymy i sprawdzamy, czy już pokazują się pierwsze kiełki. Trwa to zazwyczaj około tygodnia do dwóch, a wtedy je odkrywamy. Trzeba pamiętać tu o trzech kluczowych rzeczach: podlewaniu – bo kiełki są delikatne i bez wody uschną (ale też ich nie topimy), cieple i dużej ilości światła. Gdy podrosną i będą miały pierwsze liścienie, zaczynamy akcję pikowanie. Co ważne – nie podlewamy wodą zimną, tylko o temepraturze pokojowej, bo szok termiczny hamuje wzrost korzeni; dbamy o cyrkulację powietrza, żeby nie pojawiła się pleśń; nie nawozimy, bo młode rośliny mają wystarczający zapas energii w nasionach. A co to jest to całe pikowanie? To nic innego jak danie siewkom więcej miejsca do życia. Kiedy rosną w ścisku i zaczynają się stykać listkami, to od razu konkurują o światło i o jedzenie. Sygnałem, że już pora, jest pojawienie się dwóch tak zwanych liści właściwych. To te, które wyglądają już jak miniaturowe liście dorosłej rośliny. Wtedy bardzo delikatnie podważamy każdą roślinkę (trzymamy za listek, nigdy za łodyżkę!) i przesadzamy ją do osobnego, większego pojemnika do specjalnego podłoża do siewek. W przypadku pomidorów można sadzić głębiej, aż po same liścienie – łodyżki wypuszczą dodatkowe korzenie. To jest genialny zabieg, bo stymuluje korzenie do wzrostu i w efekcie mamy silną, krępą sadzonkę. Mam tu jeszcze jeden tip na wzmocnienie sadzonek: stymulację dotykiem. Wystarczy delikatnie przesunąć dłonią po wierzchołkach siewek kilka razy dziennie. To imituje wiatr i zmusza roślinę do wytwarzania grubszej łodygi. I tu też nie nawozimy, bo ziemia do rozsad jest już odpowiednio przygotowana. Najważniejsze, to kupić dostosowaną do tego, co w nią zamierzamy przesadzić. A hartowanie? To jest absolutnie niezbędny etap. Nie można go pominąć. Rośliny, które wyrosły na domowym parapecie, są po prostu delikatne. Wystawienie ich tak od razu na ostre słońce, wiatr i zmianę temperatury jest dla nich totalnym szokiem. Słońce spali młode listki, wiatr połamie delikatne łodyżki, a niska temperatura, zwłaszcza w nocy, sprawi, że stracimy roślinki. Szkoda i roślin, i naszej pracy. Dlatego przez tydzień, a nawet dwa (zwykle w kwietniu/maju), stopniowo przyzwyczajamy je do świata zewnętrznego. Zaczynamy od godzinki dziennie w jakimś cichym, osłoniętym miejscu i z każdym dniem wydłużamy ten czas. Dzięki temu roślina sama się wzmacnia i staje się w pełni gotowa na życie w ogrodzie. DOPEŁNIENIE OGRODOWEGO KRAJOBRAZU No dobrze! Grządki i rabaty mamy zaplanowane, rozsady sobie rosną w siłę, to teraz pora zająć się tłem dla naszego ogrodu, czyli trawnikiem i drzewami. W końcu to one tworzą taką ramę dla całego ogrodowego obrazu. Trawnik po zimie – bądźmy szczerzy – często wygląda dość smutno. Żółty, zadeptany, może z pleśnią śniegową. Ale spokojnie, kilka prostych zabiegów może zdziałać cuda. Zaczynamy od porządnego wygrabienia tego całego filcu i mchu. Potem kluczowa sprawa: wertykulacja, czyli pionowe nacinanie darni. To rozluźnia glebę i pozwala korzeniom w końcu odetchnąć. Jeśli gleba jest bardzo zbita, przyda się też aeracja (nakłuwanie). A na koniec, po tych wszystkich zabiegach, serwujemy trawnikowi porządny nawóz bogaty w azot. To jest najlepsze paliwo dla soczyście zielonej trawy – tylko zróbcie to po pierwszym koszeniu! Marzec to też świetny moment na cięcie drzew owocowych: jabłoni, grusz i krzewów, na przykład porzeczek czy agrestu (te tniemy wcześnie, bo szybko startują!). Robimy tak zwane cięcie sanitarne. Co to znaczy? Po prostu usuwamy wszystkie gałęzie, które są chore, połamane albo rosną do środka korony, zagęszczając ją niepotrzebnie. I jeszcze jedna superważna rzecz, szczególnie dla posiadaczy brzoskwiń i moreli. W Wielkopolsce, gdzie wilgoć miesza się z ciepłem, szaleje kędzierzawość liści brzoskwini. Teraz, zanim pękną pąki, musimy wykonać oprysk miedziowy (np. Miedzianem) w temperaturze powyżej 6 stopni. To niezwykle ważny moment! No i trzeba posprzątać z drzew tak zwane mumie. To te zaschnięte owoce z zeszłego sezonu. One są wylęgarnią chorób grzybowych, więc pozbycie się ich jest niezbędne dla zdrowia całego sadu. Nie na kompost – zakopujemy głęboko albo utylizujemy! Jak widać, marzec to miesiąc naprawdę intensywny, bo wszystkie prace ruszają z kopyta, ale przy tym niesamowicie satysfakcjonujący. Każda godzina spędzona teraz w ogrodzie, dosłownie każde posiane nasiono i każda przycięta gałązka to jest inwestycja. I to taka inwestycja, która zwróci się z ogromną nawiązką w postaci bujnej zieleni, kolorowych kwiatów i – co najważniejsze – pysznych własnych plonów. z Fot. Adobe Stock
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz