| MARZEC 2026 44 | POZIOM WYŻEJ bardzo mocno niszczyło. Polecam też wszystkim tworzenie własnego mydła. To, co kupujemy w sklepach, to są w większości utwardzone detergenty. Prawdziwe mydło kosmetyczne nigdy nie uczuli. Jeśli nie mamy czasu, można bardzo łatwo zrobić mydło z bazy glicerynowej – wynalazek dziewiętnastego wieku. Jest cudownie aksamitne i działa kojąco na skórę. Jednak szczególnie zachęcam, by tworzyć bardziej czasochłonne mydło na bazie sodowego ługu, które zanim będzie mogło być używane, musi długo dojrzewać. Można do niego dodać glinki. One pięknie barwią mydło, a dodatkowo oczyszczają i odżywiają skórę. W mojej Pracowni organizuję warsztaty z robienia mydła, receptura jest naprawdę banalnie prosta. Badając sposób tworzenia dawnych kosmetyków, łączysz tę wiedzę z warsztatami nie tylko w swojej Pracowni, ale też przy okazji miejskich wydarzeń plenerowych takich, jak Festiwal Nauki i Sztuki czy Noc Naukowców… Podczas ostatniej edycji uczestnicy, mając do dyspozycji mączkę owsianą, płatki róży i różne hydrolaty z kwiatów oraz ziół popularnych w średniowieczu, mogli samodzielnie sporządzić swoją własną maseczkę. Na szczęście jest coraz więcej dostępnych publikacji naukowych na temat m.in. dawnych receptur kosmetologiczno-farmaceutycznych. Trzeba też powiedzieć, że Poznanianki zawsze słynęły z zaradności i ja jako osoba zakorzeniona w tym mieście od wielu pokoleń, bardzo tę cechę cenię. W moim domu rodzinnym mówiło się, że lepiej kupić coś raz, a porządnie. Szukano prostych i praktycznych rozwiązań w życiu codziennym. Takim przykładem jest lniany worek do pieczywa, który pozwalał, by chleb „oddychał”, dłużej zachowując świeżość. Na warsztatach też robimy takie woreczki. Używam ich stale w kuchni. Moja Pracownia organizowała także warsztaty na majówce na zaproszenie Bramy Poznania. Tam wielopokoleniowo tworzyliśmy szklane korale z metalowymi lunulkami. To typowe słowiańskie ozdoby czasów wczesnego średniowiecza. Każdy mógł sobie zabrać takie pamiątki do domu i dowiedzieć się, że tysiąc lat temu kobiety nosiły taką samą biżuterię. Drukowaliśmy także, wykorzystując tradycyjną metodę stemplowania i średniowieczne wzory, wspomniane już lniane woreczki na pieczywo czy kosmetyki. Myślisz, że historia może być przydatna w budowaniu lokalnej społeczności? Zdecydowanie tak! Ten kontekst historyczny jest bardzo ważny. Z czego mamy być dumni, jeśli nie wiemy, skąd pochodzimy? Przybliżanie wspólnej historii, naszego dziedzictwa w ciekawy sposób, może łączyć pokolenia. Jest to oczywiście dla mnie wyzwanie, bo w dzisiejszych czasach trudno zainteresować czymś nie tylko dzieci, ale też ich rodziców czy seniorów. Wszyscy jesteśmy na co dzień poddawani zbyt wielu bodźcom. Dlatego staram się opowiadać tak te dawne dzieje, aby ludzi nie znudzić. Na pewno jest to prostsze, jeśli łączymy to z praktyką i pracą własnych rąk, bez jakiegokolwiek rozpraszającego ekranu przed nosem. Moja Pracownia współtworzyła także, dzięki dotacji Urzędu Marszałkowskiego, Grę Miejską, która w interaktywny sposób ukazywała przeszłość Wielkopolski sprzed tysiąca lat, także życie codzienne jej mieszkańców. Można było dotknąć tkanin naturalnych, z jakich szyto ówczesne ubrania, czy spróbować warzyw typowych dla tamtych czasów. Nie wszyscy wiedzą, że wtedy nie było pomarańczowej marchwi, jaką znamy w naszej kuchni, była tylko fioletowa, żółta i biała. Dlatego zjeździłam cały Poznań, żeby taką marchew zdobyć. Pokazywaliśmy naczynia, których używano w średniowieczu, a gotowano wszystko w glinianych garnkach, bo glina była wówczas dostępnym i dużo tańszym materiałem niż metal. Wszystko można było powąchać, zobaczyć i posmakować. Zrobiliśmy też warsztaty w tworzeniu mieszanki przypraw typowo średniowiecznych, m.in. czosnku niedźwiedziego, lebiodek: majeranku i oregano, suszonego koperku, naci pietruszki oraz czarnuszki, zwanej pieprzem średniowiecza. Uczestnicy zabierali tę miksturę ze sobą wraz z zawartym w grze przepisem na jednogarnkowe średniowieczne danie. Staram się, aby za każdym razem ta rekonstrukcja dawnego świata była jak najbardziej realistyczna. Część uczestników do mnie wraca i mówi, że gdyby tak przedstawiano historię w szkole, to pasjonatów byłoby dużo więcej. Takie słowa bardzo mnie motywują i utwierdzają w przekonaniu, że to dobra droga. Działasz również w Centrum Inicjatyw Senioralnych w Poznaniu. Starsze pokolenia też chętnie uczestniczą w Twoich warsztatach? Okazuje się, że tak, a nawet usłyszałam niedawno, że nareszcie nie są traktowani jak dzieci. Jedna z pań
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz