WYDAWCA: Grupa MTP ul. Głogowska 10, 60-734 Poznań, NIP: 777-00-00-488 REDAKTOR NACZELNA: Monika Kanigowska, monika.kanigowska@grupamtp.pl, tel. 788 782 247 ADRES REDAKCJI: ul. Głogowska 10, 60-734 Poznań MAIL: redakcja@sukcespopoznansku.pl www.sukcespopoznansku.pl WSTĘP | 3 REDAKCJA: Elżbieta Podolska, Juliusz Podolski, Anna Gidaszewska, Ewa Gosiewska, Dawid Tatarkiewicz, Paweł Cieliczko, Anna Kowalska, Elżbieta Ignacionek, Weronika Maria Rogowska, Marta Maj, Edyta Jagodzińska-Pawluk SPRZEDAŻ I PROMOCJA: reklama@sukcespopoznansku.pl Agnieszka Jakubik tel. 539 777 544 Anna Balejko tel. 538 948 718 Małgorzata Siedlar-Pałac tel. 735 274 699 SKŁAD: Wydawnictwo Inwestor www.wydawnictwoinwestor.pl KOREKTA: Elżbieta Ignacionek ZDJĘCIE NA OKŁADCE: Piotr Pasieczny Fotobueno DRUK: GRUPA INTROMAX Kraków RPR: 3781 Wszystkie materiały są objęte prawem autorskim. Przedruki i wykorzystanie materiałów wyłącznie za zgodą redakcji. Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania tekstów i zmiany tytułów nadesłanych materiałów. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i materiałów promocyjnych. Wiosna w Poznaniu nie przychodzi nagle – ona się wydarza. W rozmowach przy kawie, w pierwszych spacerach bez pośpiechu, w planach, które wreszcie zaczynają nabierać kształtu. Ten numer jest właśnie o takim Poznaniu. O miejscu, które nie musi niczego udowadniać, bo jego siłą są ludzie i ich historie. Od tych, którzy budują przestrzenie wsparcia i rozwoju, po tych, którzy w kulturze, sporcie czy biznesie odnajdują własny język opowiadania świata. Na okładce zaglądamy do miejsca, w którym pasja spotyka się z profesjonalizmem, a wiedza z rodzinną atmosferą. Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu to miejsce, gdzie kosmetologia i zdrowy styl życia nie są tylko kierunkami studiów, ale sposobem na życie – świadome, uważne i oparte na relacjach. To również historia o tym, jak edukacja może inspirować i realnie wpływać na codzienność. W tym wydaniu nie zabraknie też kobiet, które nie uznają granic, mają odwagę i determinację, by zmieniać nie tylko perspektywy, ale i własne życie. A skoro o zmianach mowa – przyglądamy się również porażkom, które potrafią stać się początkiem czegoś nowego, oraz temu, jak radzić sobie ze światem, który bywa po prostu… za intensywny. Kwiecień to także kultura i wydarzenia, które już za chwilę wypełnią miejską przestrzeń – od kolejnej odsłony Nocy Muzeów, przez Festiwal Komiksu, aż po premiery teatralne i zupełnie nowe inicjatywy. Poznań znów udowadnia, że potrafi zaskakiwać i inspirować – także w mniej oczywisty sposób, jak murale tworzące miejską galerię czy rosnąca scena RPG. Nie zapominamy o tym, co bliskie codzienności – wnętrzach, które chcemy odświeżyć na wiosnę, ogrodach, które dopiero budzą się do życia, stylu, który potrzebuje lekkiego „fresh startu”. Zaglądamy też tam, gdzie liczy się coś więcej: do fundacji, które zmieniają świat małymi krokami, i do ludzi, którzy swoją pasję przekuwają w sukces. Niech ten numer będzie dla Was inspiracją – do działania, do zatrzymania się, do spojrzenia na Poznań i na siebie z nowej perspektywy. Wiosna właśnie trwa.
| KWIECIEŃ 2026 4 | Z SUKCESEM SPIS TREŚCI www.sukcespopoznansku.pl ZDJĘCIE NA OKŁADCE: PIOTR PASIECZNY FOTOBUENO 5 | Tomasz Tomkowiak: Kobiety bez granic ZAPOWIEDZI 6 | Noc Muzeów 2026 w Poznaniu 6 | Poznański Festiwal Sztuki Komiksowej 2026 6 | Romantyczny Chopin – immersyjna podróż do świata kompozytora 8 | Premiera nr 4226 Very Very Hamlet 8 | Targi Rzeczy Wyjątkowych – pierwsza edycja w Poznaniu 9 | Od zrozumienia do wzmocnienia: I Ogólnopolskie Forum Opieki i Dialogu o Chorobie i Starości NA OKŁADCE 10 | Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu: Pasja do kosmetologii, zdrowego stylu życia i rodzinna atmosfera WARTE POZNANIA 16 | Fundacja In_Spire: dlaczego 1,5% twojego podatku ma znaczenie? 18 | Edward Taylor czyli ekonomia po poznańsku 20 | Nagle Teatr: Z patosem mi nie po drodze 24 | Mapa Murali: Archipelagi kolorów, czyli jak Poznań stał się galerią bez ścian 28 | Prowincjonalia: jak w dzisiejszym, rozpędzonym świecie wciąż udaje ci się ocalić magię prowincji? Z SUKCESEM 32 | Kaliński: Historia, która brzmi jak dobrze nastrojony silnik 34 | Primesoft Polska – miejsce, gdzie narodził się… Yanosik 36 | Ireneusz Szpot: Bieg po coś więcej niż medal TWÓJ STYL 38 | Posnania: Fresh start w Twojej szafie DOM I OGRÓD 40 | Polskie Meble: Wiosenna metamorfoza wnętrz 42 | Centrum Ogrodnicze Zawady: Ogrody z duszą i donice od ręki ZDROWIE I URODA 44 | NEUROCARE: Nowy wymiar opieki nad pacjentem ROZWÓJ OSOBISTY 46 | Nie udało się. I co dalej? O sensie porażki POZIOM WYŻEJ 50 | Kiedy świat jest za intensywny 54 | Tajemnicze drzwi do innego świata. RPG w Poznaniu rośnie w siłę 56 | Kolory, które zmieniają życie 60 | Codzienność, która buduje wspólnotę SMACZNEGO 62 | Zraz czy rolada? O subtelnościach kulinarnej klasyki TYMCZASEM W PRZYRODZIE 66 | Aleja za Szreniawą W PODRÓŻY 68 | Ptasia symfonia. Przewodnik po miejscach idealnych do obserwacji ptaków, czyli birdwatching w Wielkopolsce SPORT 72 | Kacper Majchrzak: Woda w żyłach Z KULTURĄ 76 | Weronika Ilska: Historie przychodzą nocą 80 | Teatr Biuro Podróży: Bagdad – cisza, która krzyczy. Polski teatr na gruzach i w herbaciarniach nowego Iraku W OBIEKTYWIE 84 | Wystawa „Radowa moda…” 85 | Wielkopolskie Forum Podatkowe Poznań 2026 86 | Literackie święto w Poznaniu – finał Plebiscytu Książka Roku 2025 87 | Polski biznes 2026: między stabilnością a niepewnością 88 | Targi Mieszkań i Domów 88 | Premiera Rewolty w Poznaniu 89 | Lech Poznań po raz kolejny uczcił Dzień Kobiet 90 | Afrykański Dom Mody w centrum Poznania
| KWIECIEŃ 2026 ZAPOWIEDZI | 5 KOBIETY BEZ GRANIC Słynie z czarnych gondoli, najstarszego karnawału na świecie, ponad czterystu mostów łączących jak pajęczyna odrębne części wysp. Wizerunek „pływającego miasta” każdego roku utrwala na fotografiach ponad trzydzieści milionów turystów. Do tych tych zdjęć dodałem sesję z Magdą. Odbyła się w godzinach dla fotografii niełaskawych, gdy słońce rzuca krótkie, ostre cienie. A jednak zdjęcia pomiędzy kanałami doczekały się publikacji w czeskim wydaniu magazynu Playboy... Magia miasta na wodzie.
| KWIECIEŃ 2026 6 | ZAPOWIEDZI Poznański Festiwal Sztuki Komiksowej 2026 Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu ul. Ratajczaka 38/40 61-816 Poznań 16–19 kwietnia 2026 Udział w wydarzeniu bezpłatny Poznański Festiwal Sztuki Komiksowej 2026 odbędzie się w dniach 16–19 kwietnia i – jak co roku – zaprosi zarówno pasjonatów komiksu, jak i tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z literaturą graficzną. Główną przestrzenią wydarzeń będzie Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, która na kilka dni zamieni się w tętniące życiem centrum kultury komiksowej. To już dziewiąta edycja festiwalu, który z powodzeniem łączy dwa światy: akademicką refleksję nad komiksem i jego popularną, festiwalową energię. W programie znajdą się m.in. konferencja naukowa, spotkania autorskie, warsztaty, prelekcje oraz liczne wystawy – od prac uznanych twórców po projekty młodych artystów. Na uczestników czekają także wydarzenia o bardziej konwentowym charakterze: giełda komiksów, sesje autografów, tematyczne bloki (od superbohaterów, przez mangę, po horror i postapo), a także spotkania z twórcami z Polski i zagranicy. Romantyczny Chopin – immersyjna podróż do świata kompozytora Międzynarodowe Targi Poznańskie, Hala 1A Do 30 kwietnia 2026 roku Wtorek–piątek, godz. 10:00–19:00 Sobota–niedziela, godz. 10:00–19:00 Bilety dostępne są online na ToBilet.pl „Romantyczny Chopin” to nowatorska, immersyjna wystawa multisensoryczna, która przenosi zwiedzających w świat kompozytora poprzez wielkoformatowe projekcje, dźwięk przestrzenny, VR i interaktywne instalacje. Noc Muzeów 2026 w Poznaniu Noc Muzeów w Poznaniu 2026 odbędzie się w nocy z 16 na 17 maja 2026 roku. W ramach wydarzenia będzie można bezpłatnie zwiedzać poznańskie muzea, galerie, zamki oraz inne instytucje kultury, które przygotowują specjalny program dostępny wyłącznie tej jednej nocy w roku. Poznań znów nie zaśnie – przed nami jedna z najbardziej wyczekiwanych nocy w roku. Już z 16 na 17 maja 2026 stolica Wielkopolski zamieni się w tętniące życiem centrum kultury, sztuki i historii, otwarte dla wszystkich – i to często zupełnie za darmo. Noc Muzeów 2026 w Poznaniu to wydarzenie, które co roku przyciąga dziesiątki tysięcy mieszkańców i turystów. W tej wyjątkowej odsłonie swoje drzwi otworzy ponad 80 instytucji – od największych muzeów i galerii, po mniej oczywiste przestrzenie, na co dzień niedostępne dla zwiedzających. W programie znajdą się setki wydarzeń – nocne zwiedzanie wystaw, oprowadzania kuratorskie, warsztaty, spotkania z artystami, koncerty i pokazy filmowe. Na mapie wydarzeń tradycyjnie pojawią się m.in. Muzeum Narodowe, Brama Poznania, Centrum Kultury ZAMEK, galerie miejskie, a także miejsca z nutą tajemnicy – jak schrony czy zabytkowe przestrzenie przemysłowe. Pełna lista obiektów biorących udział w wydarzeniu dostępna: www.nocmuzeow.poznan.pl/
| KWIECIEŃ 2026 8 | ZAPOWIEDZI PREMIERA NR 4226 Very Very Hamlet Teatr Polski, Malarnia 17 kwietnia 2026, godz. 19.00 17 kwietnia 2026, w Malarni Teatru Polskiego odbędzie się premiera nr 4226 – „Very Very Hamlet” w reżyserii Dominiki Knapik i na podstawie scenariusza Patrycji Kowańskiej. Spektakl nie rekonstruuje fabuły Szekspira, za to wyciąga bohatera z prosektoryjnej chłodni, by sprawdzić: czy to jeszcze da się zagrać? Bo od wszech czasów przed naszą erą setki, tysiące i miliony ciał, dźwigają ikoniczną postać Hamleta. Każde jego kolejne wcielenie zostawia po sobie ślad, ale także rozrzedza pierwowzór. „Very Very Hamlet” to gotycko-trashowa kapsuła czasu, w której ciało Hamleta poddawane jest performatywnej sekcji zwłok. W klasycznym „Hamlecie” trup ściele się gęsto. Śmierć jest tam antycypowana, umoczona w metafizyce. Rozważając sens istnienia, bohater rozszerza ją do kosmicznych rozmiarów, a w finale dramatu ciała padają jak muchy, bezbronne wobec trucizny i szpady. Prędkość z jaką giną bohaterowie jest niemal zabawna. Śmiech i śmierć różni zaledwie parę liter… Akty te są do siebie podejrzanie podobne, oba otwierają usta, zatrzymują oddech, wytrącają ciało z równowagi. Jeden jest wybuchem życia, drugi jego końcem, ale z zewnątrz potrafią wyglądać niemal tak samo. W obu przypadkach ludzkie ciało staje się niepoważne – albo na chwilę, albo na zawsze. Na scenie można umierać bezkarnie, wielokrotnie, dlatego „Very Very Hamlet” to funeralna petarda: kompulsywny remix ciał i tożsamości, podbity absurdalnym poczuciem humoru i groteskową formą. Patos miesza się tutaj z komedią, współczesny język pasożytuje na szekspirowskiej frazie. Knapik i Kowańska budują scenę jako palimpsest reprezentacji. Targi Rzeczy Wyjątkowych – pierwsza edycja w Poznaniu 25–26 kwietnia 2026 r. Międzynarodowe Targi Poznańskie (MTP), Pawilon 2 Sobota, godz. 11:00–19:00) Niedziela, godz. 11:00–18:00 Wydarzenie biletowane. Targi Rzeczy Wyjątkowych JWSR to targi rzemiosła organizowane w Polsce od 2021 roku, początkowo w Katowicach i Wrocławiu, a następnie także w Gliwicach, Łodzi i Warszawie. W tym roku premierowy event odbędzie się również w Poznaniu. Ideą targów jest promowanie lokalnych, craftowych artystów i twórców, którzy często nie mają środków i umiejętności marketingowych, żeby zaprezentować swój talent szeroko w sieci, a impreza jest dla wielu wyjątkową okazją do sprzedaży i prezentacji swoich dzieł. Targi Rzeczy Wyjątkowych to okazja do nabycia produktów rzemieślniczych, które nie są dostępne w masowej sprzedaży. Wyjątkowi twórcy zaprezentują swoje produkty m.in. w kategoriach: akcesoria do włosów, biżuteria, ceramika i szkło, dom i ogród, dla dzieci, dla zwierząt, fotografia, kosmetyki naturalne, literatura, moda, plakaty i printy, sztuka, świece, zapachy. Teatr w tym przedstawieniu to miejsce reprodukcji gestów i kompleksów, głosów i odgłosów. Aktorzy są tutaj jednocześnie pionkami i szachownicą. Przymierzają role, cytują je, przetwarzają i porzucają.
| KWIECIEŃ 2026 ZAPOWIEDZI | 9 R E K L A M A Od zrozumienia do wzmocnienia I Ogólnopolskie Forum Opieki i Dialogu o Chorobie i Starości „Od zrozumienia do wzmocnienia” odbędzie się 15 maja 2026 roku w Centrum Biologii Medycznej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, w formule stacjonarnej oraz online. Forum ma charakter ogólnopolskiego wydarzenia naukowo-szkoleniowego i zostało zaplanowane z myślą o poprawie jakości opieki nad osobami starszymi, przewlekle chorymi i pacjentami kruchymi. Łączy perspektywę medyczną, opiekuńczą, żywieniową, funkcjonalną, psychologiczną i społeczną, tworząc przestrzeń realnego dialogu pomiędzy profesjonalistami, instytucjami oraz rodzinami pacjentów. Program obejmuje sesje eksperckie, debatę oraz warsztaty praktyczne poświęcone m.in sprawności funkcjonalnej, niedożywieniu i sarkopenii, dysfagii, opiece nad pacjentem z zaburzeniami poznawczymi, komunikacji z rodziną chorego, prewencji utraty samodzielności oraz codziennym wyzwaniom opieki domowej i instytucjonalnej. Forum kierowane jest m.in do lekarzy, pielęgniarek, dietetyków, fizjoterapeutów, psychologów, terapeutów zajęciowych, opiekunów medycznych, pracowników DPS, ZOL i ZPO, a także do opiekunów rodzinnych i wszystkich osób zaangażowanych w opiekę nad osobą starszą i chorą. Uczestnicy otrzymają 6 punktów edukacyjnych oraz imienne zaświadczenia potwierdzające udział w wydarzeniu.
| KWIECIEŃ 2026 10 | NA OKŁADCE WYŻSZA SZKOŁA ZDROWIA, URODY I EDUKACJI W POZNANIU W sercu Poznania od lat kształcą pokolenia kosmetologów i dietetyków, łącząc tradycję z nowoczesnością. To tu powstają programy dostosowane do zmieniającego się rynku, a pasja Pani Anieli Goc: założycielki i szkoły i prekursorki polskiej kosmetologii oraz zaangażowanie Pani Bogusławy Oźmińskiej – kanclerz uczelni – sprawiają, że uczelnia nieustannie wyprzedza trendy i wychowuje specjalistów gotowych na wyzwania branży. W wywiadzie opowiadają o historii szkoły, praktycznym podejściu do nauki i wpływie, jaki mają na przyszłość swoich studentów. ROZMAWIA: MONIKA KANIGOWSKA | ZDJĘCIA: PIOTR PASIECZNY FOTOBUENO, JULIA ANDRZEJEWSKA JUL PHOTOS PASJA DO KOSMETOLOGII, ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I RODZINNA ATMOSFERA | MATERIAŁ PROMOCYJNY
| KWIECIEŃ 2026 NA OKŁADCE | 11 Energia, z jaką Pani działa, robi ogromne wrażenie. Skąd ona się bierze? Aniela Goc: Sama się czasem nad tym zastanawiam! W maju skończę 92 lata. Bywa tak, że myślę: „Nie, dzisiaj już nie mam siły, dziś odpocznę”. A potem przyjeżdżam, piję kawę i… jestem gotowa do działania. Myślę, że to kwestia pasji. Ona naprawdę daje ogromną siłę. Nawet po intensywnych wyjazdach – niedawno wróciłyśmy z targów edukacyjnych – potrafię jeszcze przyjmować gości i normalnie pracować. Co najbardziej napędza Panią do dalszej pracy? AG: Ludzie. A konkretnie moi absolwenci. To, że widzę ich sukcesy. Dostaję wiadomości z różnych stron świata – ktoś pisze: „Jestem w Brazylii, ukończyłam studia magisterskie z kosmetologii na Pani uczelni i jestem tutaj gwiazdą”. Ktoś inny prowadzi świetnie prosperujący gabinet. To daje ogromną satysfakcję. Oczywiście, realizowałam też swoje marzenia, ale największą radość daje mi to, że moi absolwenci potrafią wykonywać swój zawód, że sobie radzą i że wykorzystują tę wiedzę w praktyce – dbając o rzetelność i jakość pracy z klientem. Czy od początku była w Pani potrzeba uczenia innych? AG: Zdecydowanie tak. Z zawodu jestem pedagogiem i to chyba zawsze było we mnie. Nawet jako dziecko uczyłam innych – to było bardzo naturalne. Kiedy skończyłam kurs kosmetyczny, bardzo szybko trafiłam do Ligi Kobiet, gdzie zaczęłam prowadzić zajęcia z kosmetyki i higieny. I to było coś, co mnie naprawdę porwało. Co było w tym doświadczeniu najważniejsze? AG: Kontakt z ludźmi i poczucie, że jestem potrzebna. Jeździłam po różnych miejscowościach – często małych, nawet wsiach. Pociągiem, autobusem, gdzie tylko trzeba było. Kobiety dosłownie „wyrywały mnie do siebie”, bo chciały się uczyć, chciały wiedzieć więcej. I to było niezwykłe – widzieć, jak one chłoną tę wiedzę, jak się zmieniają, jak zaczynają o siebie dbać i lepiej się czuć. Do dziś to bardzo ciepło wspominam. W latach 70. zaczęły pojawiać się w Polsce kosmetyki z zagranicy – głównie francuskie, które trafiały do perfumerii. Problem polegał na tym, że sprzedawcy często nie wiedzieli, co z nimi zrobić. Nie znali tych produktów, nie wiedzieli, jak je stosować, jak doradzać klientom. Zwrócono się do Ligi Kobiet i zostałyśmy delegowane – byłyśmy we dwie w Poznaniu – żeby jeździć po perfumeriach i szkolić personel. Uczyłyśmy do czego służą konkretne kosmetyki, jak je stosować, jak o nich opowiadać klientkom. Bo to nie były tylko kremy – pojawiła się też kosmetyka kolorowa, zupełnie nowa dla wielu osób. Czyli edukacja bardzo szybko zaczęła przekładać się na realne potrzeby rynku. AG: Tak, to był moment, kiedy pojawiła się myśl: skoro można uczyć pojedyncze osoby, to dlaczego nie robić tego na większą skalę? Ale trzeba pamiętać, że wtedy tej wiedzy właściwie nie było. My same jej szukałyśmy. Jeździłyśmy na szkolenia, głównie do Warszawy. Tam poznałam panią Barbarę Jaroszewską, która była pionierką w tej dziedzinie. To ona stworzyła pierwszy program nauczania dla dwuletniej szkoły kosmetycznej – przygotowany we współpracy z pracodawcami, którzy po prostu potrzebowali wykwalifikowanych pracowników. Mgr Aniela Goc prekursorka polskiej kosmetologii, założycielka Policealnej Szkoły Kosmetycznej oraz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu Mgr inż. Bogusława Oźmińska – kanclerz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu
| KWIECIEŃ 2026 12 | NA OKŁADCE Kiedy zaczęły powstawać pierwsze szkoły kształcące w zawodzie? AG: Pierwsze takie szkoły pomaturalne powstały w Gdańsku i w Warszawie na początku lat 70. A w 1978 roku udało mi się utworzyć dla Zakładu Doskonalenia Zawodowego dwuletnie kursy kosmetyczne w Poznaniu. Można więc powiedzieć, że była to jedna z pierwszych tego typu placówek kształcących kosmetyczki w Polsce. Typowo własną szkołę założyłam w 1991 roku – była to Policealna Szkoła Kosmetyczna Anieli Goc, która z powodzeniem działa do dzisiaj. Uczelnia wyższa, czyli Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu powstała w 2000 roku. Czyli szkoła policealna i uczelnia powstały bardzo naturalnie – z pasji, a nie z biznesowego planu. AG: Dokładnie tak. To nie był pomysł typu: „zróbmy kierunek, bo jest modny”. To wszystko wydarzyło się bardzo organicznie. Najpierw była pasja do kosmetologii i do pracy z ludźmi, potem działalność edukacyjna – szkoły policealne, różne inicjatywy – i to wszystko stopniowo się rozwijało. Ta szkoła po prostu „wyrosła” razem z potrzebami rynku, ale też razem z rozwojem osobistym. W pewnym momencie stało się jasne, że dwuletnie kształcenie to za mało – że potrzeba czegoś więcej, bardziej kompleksowego. I tak powstała uczelnia, której w tym roku mija 26 lat działalności. To naprawdę kawał czasu. Na początku kształciliśmy na poziomie licencjackim – tak po prostu wyglądały możliwości. Dopiero po około dziesięciu latach uzyskaliśmy uprawnienia do prowadzenia studiów magisterskich. Początki tworzenia szkolnictwa wyższego w tej branży musiały być ogromnym wyzwaniem? AG: Ale jednocześnie też bardzo ekscytującym. Spotykałyśmy się w Warszawie, organizowałyśmy kongresy, wymieniałyśmy się doświadczeniami. To było środowisko ludzi, którzy naprawdę chcieli coś zbudować od podstaw. Miałyśmy też wsparcie środowiska naukowego – profesorów i lekarzy, którzy pomagali nam uporządkować tę wiedzę i nadać jej akademicki charakter. Powiedzmy sobie szczerze – nauczanie akademickie w kosmetologii praktycznie nie istniało. A zawód kosmetologa powstawał wraz z budowaniem pierwszego programu studiów. DR INŻ. AGNIESZKA WIŚNIEWSKA DZIEKAN WYDZIAŁU NAUK O ZDROWIU, WSZUIE W POZNANIU Co wyróżnia obecny program kształcenia na kierunkach prowadzonych na Państwa Uczelni i dlaczego absolwenci Państwa Wydziału są dobrze przygotowani do pracy w zawodzie? Nasze programy kształcenia są tak skonstruowane, aby każdy student miał możliwość osiągnięcia efektów uczenia się z zakresu wiedzy ogólnej oraz kierunkowej i specjalnościowej, ale również z zakresu umiejętności praktycznych niezbędnych do wykonywania zawodu. Na WSZUiE w Poznaniu kładziemy nacisk na przekazanie bardzo ważnych w pracy kosmetologa czy dietetyka zagadnień z obszaru anatomii, fizjologii, patofizjologii człowieka oraz chemii, w tym chemii kosmetycznej czy chemii żywności, które są fundamentem prawidłowej realizacji wszystkich działań diagnostycznych oraz terapeutycznych. W kolejnych etapach studiowania, dzięki zajęciom praktycznym w pracowniach oraz w laboratoriach studenci uczą się rozumieć działanie organizmu ludzkiego w stanie zdrowia i choroby oraz odziaływanie danych substancji czynnych czy składników pokarmowych na organizm. To pozwala im w przyszłości skutecznie pracować z klientem/pacjentem. Tak przygotowany student może dalej doskonalić swoje umiejętności podczas zajęć praktycznych w pracowniach specjalistycznych, analizując różnorodne case study, wykonując zabiegi kosmetologiczne, tworząc produkty kosmetyczne o określonych recepturach, projektując diety, przygotowując potrawy według różnych technologii. Ta „jakościowa baza” wiedzy i umiejętności jest czymś, co wyróżnia absolwentów naszej uczelni na rynku pracy. Ponadto każdego roku analizujemy programy kształcenia poszczególnych kierunków studiów w porozumieniu z naszymi interesariuszami zewnętrznymi, tj. firmami i instytucjami aktywnie działającymi na rynku. Do programów nauczania wprowadzamy na bieżąco zmiany, które uwzględniają aktualne osiągnięcia nauki, a także praktykę opartą o najnowsze dostępne technologie.
| KWIECIEŃ 2026 NA OKŁADCE | 13 No właśnie, wspomniała mi Pani przed rozmową, że to właśnie Pani tworzyła pierwszy program dla studiów wyższych z kosmetologii. AG: Tak. Skoro powstał program dla szkoły policealnej, naturalnym krokiem było stworzenie programu dla uczelni wyższej. I rzeczywiście przygotowałam taki program jako jedna z pierwszych osób w Polsce. To była ogromna praca. Wnioski, które składaliśmy, miały setki stron – właściwie całe tomy dokumentacji. Każdy wykładowca musiał mieć udokumentowany dorobek naukowy, wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Jak wygląda to dziś? AG: Zawód kosmetologa cieszy się dziś dużą popularnością, jednak chcąc wybrać dla siebie odpowiednie kształcenie należy szukać uczelni, która się w tym specjalizuje i która ma do tego nauczania odpowiednią kadrę, profesjonalny sprzęt oraz zaplecze – sale kosmetologiczne, laboratoria, pracownie. Ciężko mówić o dobrym kosmetologu czy dietetyku – czyli naszym drugim kierunku studiów – który przede wszystkim nie pracuje praktycznie. Na WSZUiE w Poznaniu [red. skrót od nazwy uczelni] dużą wagę przykładamy zarówno do podstaw i dobrego teoretycznego wprowadzenia, jak i do praktyki. Nasi wykładowcy to dziś duży zespół – kilkadziesiąt osób. Są to specjaliści z różnych dziedzin. Ale dla mnie zawsze było ważne, żeby nasi wykładowcy to nie byli tylko naukowcy, ale też dobrzy nauczyciele i praktycy w swoich zawodach. Bo można mieć ogromną wiedzę, a nie potrafić jej przekazać. A tu kluczowe jest, żeby student naprawdę zrozumiał i umiał to zastosować. Porozmawiajmy teraz o sukcesji, oddała już Pani stery uczelni w ręce kolejnego pokolenia. AG: Tak – dziś kanclerzem jest moja wnuczka Bogusława Oźmińska. Ja pozostaję założycielką i nią już zostanę. Natomiast przez wiele lat moja rola była bardzo konkretna – przez ponad 20 lat zarządzałam uczelnią jako pierwszy kanclerz. Nadal byłam osobą, która bardzo dobrze znała się na kosmetologii, ale jakość nauczania i programy studiów ustalałam już wraz z rektorami i dziekanami uczelni. Zawsze Pani wiedziała, że będzie pracować z babcią? Bogusława Oźmińska: Tak, od dziecka wiedziałam, że kiedyś będę z nią współpracować. Babcia zawsze mówiła, że będę jej następczynią. Pamiętam, gdy jako dziecko biegałam między stoiskami wystawców na sympozjach czy targach, które organizowaliśmy i babcia mnie przedstawiała: „To moja wnuczka, moja następczyni”. Nie od razu czułam się gotowa do tej roli. DR EWA BRESIŃSKA-KRAWIEC PRODZIEKAN KIERUNKÓW DIETETYCZNYCH, WSZUIE W POZNANIU Czym wyróżnia się kształcenie praktyczne na kierunku dietetyka na WSZUiE i dlaczego dziś tak ważne jest łączenie medycyny i stylu życia, aktywności fizycznej i diety? Na naszej uczelni w kształceniu dietetyków szczególny nacisk kładziemy na rozwój praktycznych kompetencji.Nasi studenci uczą się nie tylko diagnozować potrzeby żywieniowe różnych grup pacjentów, ale także tworzyć dopasowane plany żywieniowe. Dzięki pracy w kameralnych grupach możemy zapewnić indywidualne podejście do każdego studenta, jednocześnie rozwijając jego umiejętności zawodowe.Za jakością kształcenia na WSZUiE w Poznaniu stoją specjaliści – praktycy z różnych dziedzin z wieloletnim doświadczeniem: lekarze, dietetycy, psychologowie, fizjoterapeuci, trenerzy oraz eksperci z doświadczeniem menedżerskim. Kadrę współtworzą również naukowcy aktywnie publikujący w czasopismach naukowych oraz autorzy podręczników akademickich. Podczas zajęć praktycznych wykładowcy prezentują realne case study z gabinetów dietetycznych. Dzięki temu studenci uczą się na konkretnych przykładach i poznają rzeczywiste wyzwania pracy z podopiecznym. Dzięki temu na WSZUIE w Poznaniu przygotowujemy studentów do pracy w różnych obszarach – w szpitalach, podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), własnych poradniach dietetycznych, firmach cateringowych, klubach sportowych czy Polskich Związkach Sportowych; w pracy edukacyjnej, prowadząc szkolenia, webinary i warsztaty. Współczesna dietetyka odpowiada na coraz szersze wyzwania społeczne, kierując się w stronę podejścia holistycznego, w którym kluczową rolę odgrywa styl życia pacjenta. Bowiem odpowiedni sposób odżywiania, połączony z dobrze dobraną aktywnością fizyczną działa profilaktycznie – pozwala zapobiegać chorobom cywilizacyjnym, takim jak: otyłość, cukrzyca typu 2 czy choroby układu sercowo -naczyniowego, a także skuteczniej wspiera proces leczenia. Coraz większego znaczenia nabiera również współpraca interdyscyplinarna – lekarzy, dietetyków, fizjoterapeutów i psychologów – ponieważ tylko takie podejście umożliwia kompleksowe spojrzenie na pacjenta i jego potrzeby. Pracowałam na uczelni w różnych działach i poznałam różne obszary – od rekrutacji, przez dziekanat po rektorat. Tak naprawdę misję tej pracy i pasję odkryłam w sobie podczas mojego pierwszego absolutorium w funkcji kanclerza. Siedziałam przy stole prezydialnym, wyczytywane były nazwiska absolwentów, którzy podchodzili po swoje dyplomy i kłaniali się władzom
| KWIECIEŃ 2026 14 | NA OKŁADCE MGR SANDRA MAKOWSKA PRODZIEKAN KIERUNKÓW KOSMETOLOGICZNYCH, WSZUIE W POZNANIU Jak wygląda kształcenie praktyczne kosmetologów na WSZUiE w Poznaniu i jakie kompetencje są dziś szczególnie poszukiwane na rynku pracy? Kształcenie praktyczne kosmetologów na WSZUiE w Poznaniu opiera się na ścisłym połączeniu wiedzy teoretycznej z intensywnym doświadczeniem zdobywanym w warunkach zbliżonych do realiów pracy zawodowej. Studiujący na kierunku kosmetologia już od pierwszego roku uczestniczą w zajęciach laboratoryjnych oraz w zajęciach praktycznych w pracowniach kosmetologicznych, gdzie uczą się recepturowania produktów kosmetycznych. W procesie kształcenia naszych studentów kładziemy duży nacisk na umiejętność prawidłowej diagnostyki skóry, która jest kluczowa dla skutecznego i bezpiecznego doboru terapii. Kosmetolog powinien nie tylko sprawnie wykonywać zabiegi, ale także rozumieć mechanizmy biochemiczne zachodzące w skórze, działanie składników aktywnych oraz technologii wykorzystywanych w zabiegach. Coraz większe znaczenie ma także świadomość bezpieczeństwa procedur oraz umiejętność pracy zgodnie z aktualnie obowiązującymi standardami. Nie mniej istotne są kompetencje komunikacyjne, tj. umiejętność budowania relacji z klientem, w tym umiejętność przeprowadzenia profesjonalnego wywiadu czy edukowania go w zakresie pielęgnacji. Współcześni klienci oczekują bowiem nie tylko efektów estetycznych po wyjściu z gabinetu kosmetologicznego, ale także profesjonalnego doradztwa w zakresie pielęgnacji domowej. Dzięki stale aktualizowanym i udoskonalanym programom studiów oraz współpracy z doświadczonymi wykładowcami – posiadającymi zarówno dorobek naukowy, jak i praktyczne doświadczenie zawodowe – umożliwiamy naszym studentom zdobycie właśnie takiej wiedzy, umiejętności i kompetencji. Takie podejście powoduje, że absolwenci są dobrze przygotowani do wejścia na rynek pracy, często podejmują zatrudnienie w trakcie studiów, a po ich ukończeniu dysponują zarówno solidnymi podstawami teoretycznymi, jak i praktycznym doświadczeniem w pracy z klientem. uczelni. To było bardzo wzruszające doświadczenie. Bo to właśnie wtedy poczułam, że to nie jest zwykła praca, lecz ogromna odpowiedzialność za tych młodych ludzi – i że to właśnie my, jako uczelnia, mamy wpływ na ich drogę życiową. A jak dziś wygląda podział ról? BO: Dziś ja zajmuję się całością zarządzania. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem architektury krajobrazu, a z pasji zajmuję się profesjonalną fotografią modową. Można więc powiedzieć, że jestem artystyczną duszą i mocno angażuję się w marketing i wizerunek uczelni. Wprowadzam nowe pomysły, dbam też o stronę wizualną i komunikację. Bo tak naprawdę przez lata szkoła nie była szeroko promowana. Mimo to moja babcia zbudowała silną markę. Dlatego uważam, że największą „ikoną” tej szkoły zawsze była i jest jej założycielka. To jej energia, charyzma i podejście do ludzi stworzyły to miejsce. Jednocześnie mam olbrzymie poczucie misji, aby rozwijać uczelnię i wprowadzać nowe kierunki i specjalności – tu współpracuję z pionem dziekańskim i kadrą dydaktyczną. Jak wygląda Wasza oferta edukacyjna dziś? BO: Obecnie mamy dwa kierunki, które się wzajemnie uzupełniają. Jednym z nich jest dietetyka – wprowadziliśmy ją świadomie, bo piękno to nie tylko zabiegi zewnętrzne. Żeby dobrze wyglądać, trzeba też zadbać o siebie od środka. Nie chodzi tylko o to, by być „szczupłym” – chodzi o zdrowie, świadomość i kompleksowe podejście do człowieka, włączając jego psychikę oraz styl życia. Dlatego właśnie te dwa kierunki – kosmetologia i dietetyka tak dobrze się uzupełniają. Czy zainteresowanie kierunkami zmieniło się na przestrzeni lat? BO: Dotychczas wykształcilismy na WSZUiE w Poznaniu już ponad 10 tysięcy absolwentów. Jesteśmy wąsko wyspecjalizowaną uczelnią – kształcimy na studiach licencjackich i magisterskich na dwóch kierunkach i kilku specjalnościach, takich jak
| KWIECIEŃ 2026 NA OKŁADCE | 15 np. podologia, trychologia i trychoterapia, psychodietetyka, dietetyka kliniczna i dietetyka sportowa. Do tego posiadamy w ofercie kilka kierunków studiów podyplomowych. Od lat to kosmetologia cieszy się największym zainteresowaniem. Studia zaczynają u nas zarówno osoby świeżo po maturze, jak również i takie, które od wielu lat prowadzą własne gabinety kosmetyczne i czują potrzebę dokształcenia się, zdobycia podstaw teoretycznych, jak i zdobycia tytułu kosmetologa. Często na 1. roku pojawiają się też osoby, które pragną się po prostu przebranżowić i podążać za swoimi pasjami – niezależnie od wieku. Ale wraz z wyzwaniami wynikającymi ze współczesnego stylu życia kierunkiem niezwykle dynamicznie się rozwijającym jest dietetyka, na którą mamy coraz więcej kandydatów. W jakim kierunku chcecie rozwijać uczelnię w najbliższych latach? BO: Naszym naturalnym kierunkiem jest dalsze wzmacnianie tego, co od początku było fundamentem uczelni – jakości i praktyczności kształcenia, ale w bardzo nowoczesnym wydaniu. Chcemy rozwijać uczelnię jako miejsce, które nie tylko odpowiada na potrzeby rynku, ale realnie je wyprzedza. Dlatego inwestujemy zarówno w infrastrukturę, jak i w rozwój programów studiów, które łączą wiedzę medyczną, technologiczną i praktykę pracy z klientem. Zależy nam, aby nasi absolwenci byli nie tylko dobrze przygotowani do zawodu, ale też świadomi, odpowiedzialni i gotowi na dynamiczne zmiany w branży. Branża beauty i zdrowia w ostatnich latach bardzo się zmieniła. Jak uczelnia sobie z tym radzi? BO: Branża beauty bardzo się profesjonalizuje – dziś to już nie tylko estetyka, ale przede wszystkim wiedza, bezpieczeństwo i świadome podejście do pracy z drugim człowiekiem. Widzimy ogromny wzrost znaczenia interdyscyplinarności – kosmetologia coraz częściej łączy się z dietetyką, profilaktyką zdrowia czy elementami medycyny. Dlatego naszą odpowiedzią jest edukacja, która nie zamyka studentów w jednej specjalizacji, tylko uczy ich patrzenia szerzej. Duży nacisk kładziemy na praktykę, pracę na realnych przypadkach oraz rozwijanie kompetencji, które będą aktualne także za kilka lat, nie tylko „tu i teraz”. Dziś nie wystarczy nauczyć zawodu. Trzeba przygotować człowieka do odpowiedzialnej pracy z drugim człowiekiem – i to jest nasza rola. AG: To prawda, zmiany są ogromne. Pojawiają się nowe technologie, nowe urządzenia, nowe zabiegi. Naszym zadaniem jest nie tylko nadążać, ale często być o krok do przodu. Uczyć studentów jeszcze zanim te rozwiązania na dobre pojawią się w gabinetach. To wymaga ciągłego rozwoju – od kadry, od całej szkoły. Ale właśnie to sprawia, że ta praca jest tak ciekawa. Pani Anielo, obroniła Pani tytuł magistra w wieku 81 lat. Jak to możliwe? AG: Tak, to prawda. Niestety w młodości nie mogłam normalnie studiować ze względu na chore serce i drugą grupę inwalidzką – w tamtych czasach zgodnie z zarządzeniami prawnymi nie byłam „zdolna do studiowania”. Jednak w rzeczywistości – studiowałam przez całe życie, samodzielnie uczyłam się od pionierów kosmetologii, z pierwszych wydanych w Polsce podręczników oraz na krajowych i zagranicznych sympozjach. Moimi mentorami byli Irena Rudowska oraz profesor Henryk Mierzecki. Moja praca magisterska była niejako podsumowaniem całego dorobku zawodowego, napisałam ją na temat zmian w programach nauczania na kierunku kosmetologia na przestrzeni lat. Nie miałam obowiązku tego robić, bo w tym wieku nikt już niczego ode mnie nie wymagał, a jednak chciałam się tego podjąć. Niezależnie od tego, ile masz lat, jeśli naprawdę kochasz to, co robisz, to znajdziesz siłę, by działać i rozwijać się dalej. Czy ma Pani dziś poczucie, że ta wieloletnia praca przyniosła efekty? AG: Tak, zdecydowanie. To ogromna satysfakcja. Widzę to wszędzie – w ludziach, których spotykam, w absolwentkach i absolwentach, którzy robią kariery, ale też w świadomości społecznej, która przez te lata bardzo się zmieniła. Mam poczucie, że dołożyłam swoją cegiełkę do tego, jak dziś wygląda ta branża w Polsce. wszuie.pl www.instagram.com/wszuie www.instagram.com/aniela.goc Rok 1990, Pani Aniela Goc z trzyletnią wnuczką Bogusławą Oźmińską
| KWIECIEŃ 2026 16 | WARTE POZNANIA FUNDACJA IN_SPIRE DLACZEGO 1,5% TWOJEGO PODATKU MA ZNACZENIE? W świecie, który pędzi i często patrzy tylko na wyniki, my zatrzymujemy się przy człowieku. Fundacja In_Spire powstała, by towarzyszyć innym w pokonywaniu barier – tych w nas i tych dookoła nas. Jako organizacja pozarządowa staramy się być tam, gdzie potrzebna jest uważność, której czasem brakuje w codziennym biegu. Wierzymy, że każdy, bez względu na sprawność czy wiek, ma w sobie talent i zasługuje na to, by go dostrzeżono. Przekazując nam 1,5% swojego podatku, pomagasz nam tworzyć przestrzeń, w której nikt nie czuje się pominięty. TEKST: FUNDACJA IN_SPIRE KAMPANIA SPOŁECZNA „WRAŻLIWCY _KULTURA BEZ BARIER” Naszym najważniejszym projektem są „Wrażliwcy” – kampania, która uczy nas patrzeć na świat sercem. W jej 5. edycji dzieci z niepełnosprawnościami wzrokowymi i słuchowymi z Poznania, Owińsk oraz innych miejscowości w Wielkopolsce przygotowały ilustracje do przygód „Kota Prota”. To nie tylko piękne rysunki, to manifest odwagi dzieciaków, które na co dzień zmagają się z ogromnymi wyzwaniami zdrowotnymi. Poprzez ich prace pokazujemy, że ograniczenia nie mają znaczenia, gdy liczy się wrażliwość. Wasze wsparcie pozwala nam realizować kampanię na szeroką skalę, budując w najmłodszych wiarę w to, że ich głos jest ważny. IN_SPIRUJĄCE ŚWIĘTA Wierzymy w siłę wspólnych chwil. W ciągu ostatnich czterech lat podarowaliśmy radość blisko 1000 osobom – dzieciom z wyzwaniami rozwojowymi oraz seniorom z wielkopolskich miejscowości. Podczas wizyt na poznańskim jarmarku nasi goście mogą poczuć magię świąt, o którą w ich codzienności bywa trudno. Wspólna przejażdżka Młyńskim Kołem czy udział w edukacyjnych warsztatach to dla nich czas, w którym wykluczenie znika, a pojawia się poczucie bycia częścią społeczności. POMAGAMY OD 2022 ROKU Nasze działania od 2022 roku opieramy na budowaniu mostów między sektorem społecznym a publicznym. Jako partner Urzędu Miasta Poznania w ramach inicjatywy Poznań CityLab, współtworzymy przestrzeń dla innowacji miejskich. Nasza działalność to nie tylko doraźna pomoc, ale realny wpływ na zmiany systemowe – obecnie pracujemy nad III edycją Forum Polityki Senioralnej. Poprzez Międzysektorową Scenę Dobrych Praktyk łączymy samorządy z organizacjami pozarządowymi. JAK MOŻESZ NAM POMÓC? Przekazując 1,5% swojego podatku, stajesz się częścią zmiany, która łączy pokolenia. Wspierasz zarówno odważnych „Wrażliwców”, jak i profesjonalne działania na rzecz seniorów w naszym regionie. Twoje wsparcie pozwala nam łączyć wiedzę ekspercką z empatią, budując trwałe struktury pomocy i kulturę bez barier. W zeznaniu podatkowym (sekcja OPP) wpisz nasz numer KRS: 0000960658. Każda złotówka to dla nas szansa na realizację działań i zasiania kolejnych inspiracji wśród osób, które tego najbardziej potrzebują. Razem twórzmy kulturę dostępną i społeczeństwo pełne empatii. z
| KWIECIEŃ 2026 18 | WARTE POZNANIA W całej Polsce znana jest anegdota o pochodzeniu Poznaniaków, która głosi, że wywodzą się oni od Szkotów wygnanych ze swej ojczyzny za nadmierne… skąpstwo. Opowieść ta badzo zyskała na prawdopodobieństwie dzięki postaci profesora Edwarda Taylora, twórcy poznańskiej szkoły ekonomicznej, którego przodkowie pochodzili ze Szkocji. TEKST: DR PAWEŁ CIELICZKO WYZNAWCY EKONOMII „Toż to ludzie w Bożostanie, a pełni są ekonomii” – pisał o „Poznańczanach” w połowie XIX wieku Juliusz Słowacki, zżymając się, że w Wielkopolsce nawet powstanie nie może być spontanicznym zrywem, bo tutaj najpierw dokładnie przeliczają szanse jego powodzenia. Ekonomia to dziedzina nauki akademickiej najbardziej kojarzona z Poznaniem. Mieszkańcy stolicy Wielkopolski słyną z gospodarności, zaradności, doskonałej organizacji pracy, a przede wszystkim z wielkiej powściągliwości w wydawaniu pieniędzy. Dla Poznaniaków ekonomia nie jest jedną z nauk społecznych, ale czymś na kształt religii, której są zagorzałymi wyznawcami, a ich najważniejszą świątynią jest gmach Uniwersytetu Ekonomicznego. EDWARD TAYLOR CZYLI EKONOMIA PO POZNAŃSKU Wyższa Szkoła Handlowa w Poznaniu utworzona została w 1926 roku. Szacunek, jakim Poznaniacy darzą ekonomię, znalazł odbicie już w projekcie jej siedziby – surowa kamienna fasada, klasycystyczny ośmiofilarowy portyk oraz szerokie schody bardziej przypominają front monumentalnej świątyni niż wejście do uczelni ekonomicznej. W kolejnych dekadach była Akademią Handlową, Wyższą Szkołą Ekonomiczną, Akademią Ekonomiczną, wreszcie Uniwersytetem Ekonomicznym. Jednak dopiero w 2011 roku władze rektorskie uznały, że uczelnia osiągnęła taki stopień dojrzałości, by na podwyższeniach flankujących wejście pojawiły się postaci patronów świątyni poznańskiej ekonomii: profesora Zbigniewa Zakrzewskiego oraz jego mistrza – profesora Edwarda Taylora. Fot. Adobe Stock
| KWIECIEŃ 2026 WARTE POZNANIA | 19 Z ZIEMI SZKOCKIEJ DO POLSKI Profesor Edward Taylor (1884–1964), twórca poznańskiej szkoły ekonomicznej, pochodził z rodziny o szkockich korzeniach. O losach swoich antenatów pisał w książce „Historia rodziny Taylorów w Polsce” z 1933 roku, wywodząc ich od Johna Taylora, szkockiego emigranta, który w XVII wieku osiadł w Rzeczypospolitej. W połowie XIX wieku przodkowie profesora zamieszkali w Kielcach. Byli już wówczas w pełni spolonizowani, czego wyrazem był ich udział w kolejnych polskich powstaniach narodowych. To właśnie w Kielcach, 26 września 1884 roku, w rodzinie szanowanego prawnika i działacza narodowego Stanisława Taylora oraz jego żony Marii z Różyckich, urodził się Edward Robert Edmund Taylor. Jako uczeń kieleckiego gimnazjum zaangażował się w konspiracyjną działalność niepodległościową. Wspominał po latach, że związał się z organizacją o charakterze narodowym, bo idee socjalistyczne nie pociągały go nawet w młodości. Jego zainteresowania naukowe były bardzo szerokie – najpierw fascynowała go chemia, później historia literatury, a na Uniwersytecie Jagiellońskim studiował filozofię i nauki przyrodnicze, które po trzech semestrach porzucił dla prawa, na którym uzyskał magisterium oraz doktorat. Po studiach zatrudniony został w administracji galicyjskiej, gdzie pracował w Biurze Patronatu Spółek Oszczędności i Pożyczek przy Wydziale Krajowym, czyli rządzie autonomicznej Galicji we Lwowie. Instytucja ta nadzorowała spółdzielcze kasy oszczędnościowo-pożyczkowe, pomagała zakładać spółdzielnie kredytowe, sprawowała nad nimi kontrolę finansową, szkoliła działaczy oraz organizowała system kredytu dla chłopów i drobnych rzemieślników. Twórcą i dyrektorem tej instytucji był Franciszek Stefczyk, który skierował zainteresowania naukowe Taylora ku idei spółdzielczości, czego zwieńczeniem była habilitacja uzyskana w 1917 roku. Wszystko wskazywało na to, że kariera naukowa młodego badacza nabierze rozpędu, okazało się jednak, że naukowcowi z Kielc trudno uzyskać katedrę profesorską w Krakowie. To, czego nie mógł osiągnąć na Uniwersytecie Jagiellońskim, zaproponowano mu na tworzonej w Poznaniu Wszechnicy Piastowskiej. POZNAŃSKA SZKOŁA EKONOMII Profesor Edward Taylor zaliczany jest do grona założycieli Uniwersytetu Poznańskiego, o czym przypomina tablica w Collegium Minus. Nad Wartą pojawił się w 1919 roku, obejmując stanowisko profesora nadzwyczajnego ekonomiki i prawa skarbowego na Wydziale Prawno-Ekonomicznym. Poznań okazał się miastem, które doskonale odpowiadało jego temperamentowi naukowemu i dydaktycznemu. Trudno wymienić wszystkie inicjatywy i działania, jakie podejmował w okresie międzywojennym. Prowadził wykłady z kilkunastu przedmiotów, opublikował kilkaset prac naukowych, stworzył uniwersyteckie Studium Ekonomiczne, współtworzył Wyższą Szkołę Handlową, uruchomił serię wydawniczą „Poznańskie Prace Ekonomiczne”, a przede wszystkim stworzył poznańską szkołę ekonomiczną i wychował kilka pokoleń naukowców, przedsiębiorców oraz urzędników państwowych. We wrześniu 1939 roku Niemcy uwięzili profesora Taylora wraz z innymi poznańskimi profesorami, a następnie wysiedlili go do Generalnego Gubernatorstwa. Po wojnie powrócił do Poznania, ale na uczelni, gdzie najważniejszym przedmiotem stawała się ekonomia socjalistyczna, nie było miejsca dla uczonego popierającego wolność gospodarczą i własność prywatną. W 1949 roku został usunięty z uniwersytetu, który trzydzieści lat wcześniej organizował. Na katedrę powrócił dopiero po październikowej odwilży w 1956 roku. Zmarł 9 sierpnia 1964 roku i został pochowany na cmentarzu junikowskim w Poznaniu. PATRON POZNAŃSKIEJ EKONOMII W 1986 roku, w trzydziestą rocznicę śmierci profesora, uliczce łączącej aleję Niepodległości z ulicą Kościuszki, biegnącej wzdłuż gmachu Akademii Ekonomicznej, nadano imię Edwarda Taylora. Najważniejsze upamiętnienie nastąpiło jednak w 2011 roku, gdy w ramach obchodów 85-lecia Uniwersytetu Ekonomicznego profesor Taylor pojawił się na jednym z dwóch postumentów flankujących wejście do jego siedziby. Artysta Wiesław Koronowski zadbał o komfort profesora i usadził go w wygodnym fotelu. Profesor wygląda, jakby zrobił sobie krótką przerwę między wykładami i wyszedł na chwilę przed budynek zobaczyć, czy studenci się nie spóźniają. Prawe przedramię oparł na podłokietniku, a lewą rękę nonszalancko zwiesił, trzymając w dłoni tom „Wstępu do historii ekonomiki”, którego był autorem. Twarz naukowca jest zamyślona, ale zarazem lekko uśmiechnięta – bije z niej pogodna dostojność. I można odnieść wrażenie, że profesor Taylor siedzi tam nie tylko jako pomnik, ale trochę jak strażnik poznańskiej ekonomii. Patrzy na kolejne pokolenia studentów wchodzących po schodach uczelni i pilnuje, żeby w Poznaniu wciąż liczono, oszczędzano, inwestowano i pracowano – tak jak działa się tutaj od stuleci. z
| KWIECIEŃ 2026 20 | WARTE POZNANIA Mówienie o nich „amatorzy” to spore niedopowiedzenie. Chociaż na co dzień żyją rytmem zwyczajnych zawodowych spraw, na scenie „Nagle Teatru” stają się ucieleśnieniem czystej, nieskrępowanej energii. Anna Kapczyńska-Martínez – scenarzystka, reżyserka, pisarka i jeżycka lokalna patriotka, mówi, że brak dyplomu szkoły teatralnej bywa największym atutem. Sama pracowała w branży marketingowej, narzędziowej, pneumatycznej, zabezpieczeń, a nawet… w rzeźni. Dziś udowadnia, że na życiową woltę nigdy nie jest za późno, a teatr to nie tylko „wysokie C” i muślinowe kurtyny, ale przede wszystkim ogromna frajda. W rozmowie o kulisach powstania „Nagle Teatru” zdradza, dlaczego woli „świeżaków” od rutyniarzy, jak oswoić najtrudniejsze tematy czarnym humorem i dlaczego to właśnie w amatorskim działaniu kryje się prawda o człowieku. Bez nadęcia, bez „spiny”, ale z pełną salą i gromkim śmiechem w tle. ROZMAWIA: EWA GOSIEWSKA | ZDJĘCIE: GRZEGORZ TOMASZEWSKI Z PATOSEM MI NIE PO DRODZE
| KWIECIEŃ 2026 WARTE POZNANIA | 21 Skąd wziął się pomysł na „Nagle Teatr”? Czy ta nazwa odzwierciedla moment, w którym grupa ludzi po prostu zdecydowała: „Gramy!”, czy może to obietnica emocji, jakie widz ma poczuć na widowni? Anna Kapczyńska-Martínez: Wszystko zaczęło się od warsztatów, które prowadziliśmy w ramach Stowarzyszenia Magiel Artystyczny. To były warsztaty teatralne poprzedzone castingiem, na który każdy mógł przyjść. Pozgłaszali się ludzie z różnych „bajek”, niesamowita ekipa i zaczęliśmy przygotowywać sztukę. A że trwało to kilka miesięcy to zdążyliśmy się ze sobą bardzo zżyć. Wytworzyła się świetna energia. Ostatecznie w grudniu 2023 roku wspólnie doszliśmy do wniosku, że to nie może się skończyć tym jednym przedstawieniem i warsztatami. Wiedzieliśmy jedno: chcemy działać dalej. Chwilę myśleliśmy nad nazwą i ostatecznie uznaliśmy, że „Nagle Teatr” pasuje idealnie. Bo przecież większość z tych ludzi wcześniej nie występowała, a właśnie „nagle” zaistnieli na scenie w świetle reflektorów. Ta nazwa odzwierciedla też moje podejście do tworzenia czy nauki. Jestem przekonana, że najlepiej uczymy się przez działanie. Pewnie gdyby powstanie teatru było jakimś moim misternym planem, to nic by z tego nie wyszło. To zrodziło się z potrzeby chwili i dość spontanicznie, po prostu „nagle”. Teatr założyliśmy z Kamilem Krynicą. Wspólnie piszemy też scenariusze. Niektóre razem, a inne osobno. To jest niesamowite, że „Nagle Teatr” tworzą amatorzy, choć to słowo nie oddaje tego, co widzimy później na teatralnych deskach. To ludzie, którzy nie skończyli szkół teatralnych, w życiu zawodowym robią różne rzeczy. Przeglądając listę osób zaangażowanych w projekt, widzimy miks profesji. Mamy tu psycholożkę zakochaną w Tarantino, coachkę, a nawet kogoś, kto „zamienił budynki na ludzi”. Jak udaje się Tobie pogodzić te wszystkie silne osobowości i zawodowe doświadczenia na próbach? To jest dla mnie totalnie cudowne doświadczenie, a z takimi „świeżakami” pracuje się świetnie. Oni to robią, bo chcą, a nie muszą. Im bardziej ktoś jest niedoświadczony, tym paradoksalnie lepiej, bo taka osoba nie przychodzi, uznając, że wie już wszystko. Ma w sobie ciekawość uczenia się od innych ludzi i otwartość na inne doświadczenia. Ta nieśmiałość, ale jednocześnie poczucie robienia czegoś nowego i ekscytującego, rodzi entuzjazm i tę wyjątkową energię. No ale pamiętajmy też, i ja to zawsze podkreślam, że to ma być przede wszystkim zabawa. Dla nas i dla tych, którzy przychodzą na nasze przedstawienia. Czy jest jakaś cecha wspólna, która łączy Waszą grupę? Co trzeba mieć takiego w sobie, żeby zacząć tę teatralną przygodę? Na pewno chęć i odwagę. Naszą grupę łączy też dystans do siebie i potrzeba wygłupiania się. Trochę jak dzieci bawią się np. w sklep, odgrywając jakieś scenki, no to my trochę kontynuujemy tę zabawę. Też się przebieramy, wydurniamy, śmiejemy i nie oceniamy, czy ktoś ma talent, czy sceniczne sukcesy za sobą. Nie mamy ambicji tworzyć wzniosłych dzieł, ale wiem z doświadczenia, że jeśli my się dobrze bawimy na próbach, to na premierze ludzie na widowni też będą się śmiać. Tak to działa. Ty, żeby być w tym miejscu, w którym jesteś dzisiaj, zrobiłaś w swoim życiu totalną woltę… Tak, ale zawsze chciałam występować na scenie. Skończyłam studia ekonomiczne i później w życiu robiłam różne rzeczy, zupełnie niezwiązane ze sztuką. Pracowałam w wielu firmach z branży marketingowej, pneumatycznej, narzędziowej, a nawet… w rzeźni! Bardzo brakowało mi sztuki, myślałam, że już jest dla mnie za późno… Aż przyszedł taki moment, kiedy byłam już po trzydziestce i trafiłam do amatorskiego teatru „MplusM”, który teraz się nazywa „Asz Teatr” i przepadłam! To był game changer, zaczęłam od występów na scenie, a później napisałam pierwszą sztukę, którą tam wystawiliśmy. I to było niesamowite, zobaczyć, jak to, co miało postać tekstu, przybiera żywą formę na scenie, a ludzie na to reagują śmiechem. Czyli jak ja to mówię: słowo staje się ciałem. W każdej pracy, w której się męczyłam, marzyłam, żeby ją rzucić i zająć się tworzeniem tego, co mi w duszy gra. I w końcu to robię. Kiedy wszystko postawiłam na jedną kartę, poczułam się naprawdę wolna. Zaczę-
www.mtp.plRkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz