SUKCES PO POZNAŃSKU 4/2026

| KWIECIEŃ 2026 NA OKŁADCE | 11 Energia, z jaką Pani działa, robi ogromne wrażenie. Skąd ona się bierze? Aniela Goc: Sama się czasem nad tym zastanawiam! W maju skończę 92 lata. Bywa tak, że myślę: „Nie, dzisiaj już nie mam siły, dziś odpocznę”. A potem przyjeżdżam, piję kawę i… jestem gotowa do działania. Myślę, że to kwestia pasji. Ona naprawdę daje ogromną siłę. Nawet po intensywnych wyjazdach – niedawno wróciłyśmy z targów edukacyjnych – potrafię jeszcze przyjmować gości i normalnie pracować. Co najbardziej napędza Panią do dalszej pracy? AG: Ludzie. A konkretnie moi absolwenci. To, że widzę ich sukcesy. Dostaję wiadomości z różnych stron świata – ktoś pisze: „Jestem w Brazylii, ukończyłam studia magisterskie z kosmetologii na Pani uczelni i jestem tutaj gwiazdą”. Ktoś inny prowadzi świetnie prosperujący gabinet. To daje ogromną satysfakcję. Oczywiście, realizowałam też swoje marzenia, ale największą radość daje mi to, że moi absolwenci potrafią wykonywać swój zawód, że sobie radzą i że wykorzystują tę wiedzę w praktyce – dbając o rzetelność i jakość pracy z klientem. Czy od początku była w Pani potrzeba uczenia innych? AG: Zdecydowanie tak. Z zawodu jestem pedagogiem i to chyba zawsze było we mnie. Nawet jako dziecko uczyłam innych – to było bardzo naturalne. Kiedy skończyłam kurs kosmetyczny, bardzo szybko trafiłam do Ligi Kobiet, gdzie zaczęłam prowadzić zajęcia z kosmetyki i higieny. I to było coś, co mnie naprawdę porwało. Co było w tym doświadczeniu najważniejsze? AG: Kontakt z ludźmi i poczucie, że jestem potrzebna. Jeździłam po różnych miejscowościach – często małych, nawet wsiach. Pociągiem, autobusem, gdzie tylko trzeba było. Kobiety dosłownie „wyrywały mnie do siebie”, bo chciały się uczyć, chciały wiedzieć więcej. I to było niezwykłe – widzieć, jak one chłoną tę wiedzę, jak się zmieniają, jak zaczynają o siebie dbać i lepiej się czuć. Do dziś to bardzo ciepło wspominam. W latach 70. zaczęły pojawiać się w Polsce kosmetyki z zagranicy – głównie francuskie, które trafiały do perfumerii. Problem polegał na tym, że sprzedawcy często nie wiedzieli, co z nimi zrobić. Nie znali tych produktów, nie wiedzieli, jak je stosować, jak doradzać klientom. Zwrócono się do Ligi Kobiet i zostałyśmy delegowane – byłyśmy we dwie w Poznaniu – żeby jeździć po perfumeriach i szkolić personel. Uczyłyśmy do czego służą konkretne kosmetyki, jak je stosować, jak o nich opowiadać klientkom. Bo to nie były tylko kremy – pojawiła się też kosmetyka kolorowa, zupełnie nowa dla wielu osób. Czyli edukacja bardzo szybko zaczęła przekładać się na realne potrzeby rynku. AG: Tak, to był moment, kiedy pojawiła się myśl: skoro można uczyć pojedyncze osoby, to dlaczego nie robić tego na większą skalę? Ale trzeba pamiętać, że wtedy tej wiedzy właściwie nie było. My same jej szukałyśmy. Jeździłyśmy na szkolenia, głównie do Warszawy. Tam poznałam panią Barbarę Jaroszewską, która była pionierką w tej dziedzinie. To ona stworzyła pierwszy program nauczania dla dwuletniej szkoły kosmetycznej – przygotowany we współpracy z pracodawcami, którzy po prostu potrzebowali wykwalifikowanych pracowników. Mgr Aniela Goc prekursorka polskiej kosmetologii, założycielka Policealnej Szkoły Kosmetycznej oraz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu Mgr inż. Bogusława Oźmińska – kanclerz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz