| KWIECIEŃ 2026 WARTE POZNANIA | 21 Skąd wziął się pomysł na „Nagle Teatr”? Czy ta nazwa odzwierciedla moment, w którym grupa ludzi po prostu zdecydowała: „Gramy!”, czy może to obietnica emocji, jakie widz ma poczuć na widowni? Anna Kapczyńska-Martínez: Wszystko zaczęło się od warsztatów, które prowadziliśmy w ramach Stowarzyszenia Magiel Artystyczny. To były warsztaty teatralne poprzedzone castingiem, na który każdy mógł przyjść. Pozgłaszali się ludzie z różnych „bajek”, niesamowita ekipa i zaczęliśmy przygotowywać sztukę. A że trwało to kilka miesięcy to zdążyliśmy się ze sobą bardzo zżyć. Wytworzyła się świetna energia. Ostatecznie w grudniu 2023 roku wspólnie doszliśmy do wniosku, że to nie może się skończyć tym jednym przedstawieniem i warsztatami. Wiedzieliśmy jedno: chcemy działać dalej. Chwilę myśleliśmy nad nazwą i ostatecznie uznaliśmy, że „Nagle Teatr” pasuje idealnie. Bo przecież większość z tych ludzi wcześniej nie występowała, a właśnie „nagle” zaistnieli na scenie w świetle reflektorów. Ta nazwa odzwierciedla też moje podejście do tworzenia czy nauki. Jestem przekonana, że najlepiej uczymy się przez działanie. Pewnie gdyby powstanie teatru było jakimś moim misternym planem, to nic by z tego nie wyszło. To zrodziło się z potrzeby chwili i dość spontanicznie, po prostu „nagle”. Teatr założyliśmy z Kamilem Krynicą. Wspólnie piszemy też scenariusze. Niektóre razem, a inne osobno. To jest niesamowite, że „Nagle Teatr” tworzą amatorzy, choć to słowo nie oddaje tego, co widzimy później na teatralnych deskach. To ludzie, którzy nie skończyli szkół teatralnych, w życiu zawodowym robią różne rzeczy. Przeglądając listę osób zaangażowanych w projekt, widzimy miks profesji. Mamy tu psycholożkę zakochaną w Tarantino, coachkę, a nawet kogoś, kto „zamienił budynki na ludzi”. Jak udaje się Tobie pogodzić te wszystkie silne osobowości i zawodowe doświadczenia na próbach? To jest dla mnie totalnie cudowne doświadczenie, a z takimi „świeżakami” pracuje się świetnie. Oni to robią, bo chcą, a nie muszą. Im bardziej ktoś jest niedoświadczony, tym paradoksalnie lepiej, bo taka osoba nie przychodzi, uznając, że wie już wszystko. Ma w sobie ciekawość uczenia się od innych ludzi i otwartość na inne doświadczenia. Ta nieśmiałość, ale jednocześnie poczucie robienia czegoś nowego i ekscytującego, rodzi entuzjazm i tę wyjątkową energię. No ale pamiętajmy też, i ja to zawsze podkreślam, że to ma być przede wszystkim zabawa. Dla nas i dla tych, którzy przychodzą na nasze przedstawienia. Czy jest jakaś cecha wspólna, która łączy Waszą grupę? Co trzeba mieć takiego w sobie, żeby zacząć tę teatralną przygodę? Na pewno chęć i odwagę. Naszą grupę łączy też dystans do siebie i potrzeba wygłupiania się. Trochę jak dzieci bawią się np. w sklep, odgrywając jakieś scenki, no to my trochę kontynuujemy tę zabawę. Też się przebieramy, wydurniamy, śmiejemy i nie oceniamy, czy ktoś ma talent, czy sceniczne sukcesy za sobą. Nie mamy ambicji tworzyć wzniosłych dzieł, ale wiem z doświadczenia, że jeśli my się dobrze bawimy na próbach, to na premierze ludzie na widowni też będą się śmiać. Tak to działa. Ty, żeby być w tym miejscu, w którym jesteś dzisiaj, zrobiłaś w swoim życiu totalną woltę… Tak, ale zawsze chciałam występować na scenie. Skończyłam studia ekonomiczne i później w życiu robiłam różne rzeczy, zupełnie niezwiązane ze sztuką. Pracowałam w wielu firmach z branży marketingowej, pneumatycznej, narzędziowej, a nawet… w rzeźni! Bardzo brakowało mi sztuki, myślałam, że już jest dla mnie za późno… Aż przyszedł taki moment, kiedy byłam już po trzydziestce i trafiłam do amatorskiego teatru „MplusM”, który teraz się nazywa „Asz Teatr” i przepadłam! To był game changer, zaczęłam od występów na scenie, a później napisałam pierwszą sztukę, którą tam wystawiliśmy. I to było niesamowite, zobaczyć, jak to, co miało postać tekstu, przybiera żywą formę na scenie, a ludzie na to reagują śmiechem. Czyli jak ja to mówię: słowo staje się ciałem. W każdej pracy, w której się męczyłam, marzyłam, żeby ją rzucić i zająć się tworzeniem tego, co mi w duszy gra. I w końcu to robię. Kiedy wszystko postawiłam na jedną kartę, poczułam się naprawdę wolna. Zaczę-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz