SUKCES PO POZNAŃSKU 4/2026

| KWIECIEŃ 2026 Z KULTURĄ | 81 Październik w Bagdadzie ma w sobie coś mistycznego. Upał, który latem jest nie do zniesienia, ustępuje miejsca przyjemnemu ciepłu, a złote światło popołudnia kładzie się na murach miasta, które widziało więcej historii niż jakakolwiek inna metropolia. To właśnie tutaj, w kolebce cywilizacji, która w ostatnich dekadach stała się synonimem wojennego chaosu, odbyła się 6. edycja Baghdad International Theater Festival. Wśród zaproszonych gości znalazł się zespół, który od lat 80. uczy świat języka emocji bez słów – Teatr Biuro Podróży z Poznania. Ich przyjazd nie był oczywisty. Irak to wciąż kierunek, który w biurach podróży oznaczony jest kolorem ostrzegawczym. Jednak dla artystów prowadzonych przez Pawła Szkotaka, granice – te geograficzne i te mentalne – istnieją tylko po to, by je przekraczać. Zaprezentowali spektakl „Silence. Cisza w Troi”. I choć tytuł sugeruje antyczną historię, publiczność w Bagdadzie zobaczyła w nim swoje własne, bolesne i piękne odbicie. OGIEŃ I KATHARSIS Wyobraźmy sobie tę scenerię. Baghdad’s Celebration Square – miejsce monumentalne, naznaczone historią, przestrzeń publiczna, która pamięta parady wojskowe i wiwaty, ale też ciszę strachu. To tutaj polscy aktorzy rozstawili swoją scenografię. Nie ma tu pluszowych foteli, kurtyny i bileterek. Jest żywioł. Teatr Biuro Podróży to mistrzowie pleneru. Ich scena to asfalt, niebo i powietrze, którym oddychają widzowie. Spektakl „Silence. Cisza w Troi” to wizualna symfonia. Opowiada o uchodźcach, ale nie w sposób publicystyczny, jaki znamy z serwisów informacyjnych. To opowieść snuta z perspektywy mieszkańca oblężonego miasta. Troja jest tu metaforą uniwersalną. Może być Aleppo, może być Mariupolem, Gazą, a może – co najmocniej rezonowało tego wieczoru – samym Bagdadem sprzed kilku lat. Bohaterami są dzieci. To one, w interpretacji teatru, stają się niemymi świadkami upadku świata dorosłych. Niewinne ofiary tułaczki, głodu i przemocy. Aktorzy, wykorzystując potężne środki wyrazu – ogień, który jest znakiem rozpoznawczym TBP, szczudła nadające postaciom nadludzki wymiar, oraz przejmujące lalki symbolizujące dzieci – stworzyli spektakl, który uderza prosto w splot słoneczny. Muzyka Krzysztofa „Wiki” Nowikowa nie była tłem; była pulsującym tętnem tego przedstawienia, prowadząc widza przez meandry strachu, nadziei i rozpaczy. Reakcja irackiej publiczności była czymś więcej niż tylko oklaskami. To było spotkanie dwóch światów. Jak opowiadać o wojnie ludziom, którzy mają ją wpisaną w DNA swojego pokolenia? EGZAMIN Z EMPATII Paweł Szkotak, założyciel, reżyser i dyrektor Teatru Biuro Podróży, nie kryje, że wyprawie towarzyszył niepokój. To obawa artysty, który dotyka materii żywej i bolesnej. – Jechaliśmy do Bagdadu nie bez obaw – przyznaje szczerze reżyser. – Najtrudniej jest grać spektakl o wojnie dla ludzi, którzy tej wojny doświadczyli bezpośrednio. Świadomość, że my tak naprawdę mamy wojnę tylko w swoim mentalnym i międzypokoleniowym doświadczeniu, jest krępująca. To dylemat etyczny współczesnej sztuki. Czy artysta z bezpiecznej Europy, z kraju, gdzie pokój jest (na szczęście) codziennością, ma mandat do opowiadania o tragedii bombardowanych miast? Okazało się, że sztuka nie potrzebuje paszportów ani „certyfikatów cierpienia”. Potrzebuje empatii. Paweł Szkotak wspomina sukces ich legendarnego spektaklu „Carmen Funebre”, który opowiadał o wojnie w Bośni. Wtedy również obawiano się, czy teatr podoła ciężarowi tematu. W Bagdadzie historia się powtórzyła. „Silence” nie stało się „eufemistycznym opisem a priori”, jak obawiał się reżyser. Stało się lustrem. – Obrazy spektaklu i metafory wojny i przemocy zostały przyjęte przez widzów Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Bagdadzie z szacunkiem i uznaniem – relacjonuje Paweł Szkotak. Entuzjazm to może nawet za małe słowo. W kulturze, w której emocje wyraża się mocno i bezpośrednio, polski spektakl wywołał wstrząs. Ale był to wstrząs oczyszczający. Krytycy teatralni i intelektualiści iraccy, ludzie, którzy na co dzień zajmują się analizą kultury w cieniu trudnej historii, nie szczędzili słów uznania. Ich recenzje to nie tylko ocena warsztatu aktorskiego, to głębokie analizy filozoficzne, które pokazują, jak bardzo potrzebny jest dialog międzykulturowy. AUTOBUS JAKO SYMBOL LOSU Niezwykle poruszająca jest recenzja Abbasa Azeez Ali, członka Federacji Tłumaczy Irackich i Związku Pisarzy Irackich. Jego tekst, zatytułowany poetycko „Cichy krzyk w symfonii chaosu”, pokazuje, jak precyzyjnie polscy

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz