| KWIECIEŃ 2026 82 | Z KULTURĄ artyści trafili w czułe punkty irackiej wrażliwości. Ali pisze o jednym z kluczowych rekwizytów spektaklu – autobusie. Dla Europejczyka to środek transportu. Dla mieszkańca strefy konfliktu – to często pułapka. – Autobus, niegdyś symbol życia i łączności, staje się płonącą pułapką, grobowcem na kółkach – pisze iracki krytyk. – To nie tylko atak na ludzi; to atak na pamięć, na przyszłość, na samą tkankę społeczeństwa. Lokalizacja spektaklu na placu w Bagdadzie nadała mu dodatkowy wymiar. Ali zauważa, że sztuka zakorzenia abstrakcyjną tragedię w realnym kontekście – od Gazy, przez Ukrainę, aż po Jemen. – Tytuł „Autobus” staje się zatem wiecznym symbolem – kontynuuje recenzent. – To szkolny autobus, autobus codziennego dojazdu, autobus uchodźców – zawsze nośnik ludzkich historii, a coraz częściej cel ataku. Dla irackiego intelektualisty siła polskiego teatru leży paradoksalnie w ciszy. W braku nachalnej retoryki. – Jego cichy format jest jego najpotężniejszą bronią, zmuszając widza do zaangażowania się nie w retorykę, lecz w surowe ludzkie emocje – podsumowuje Abbas Azeez Ali, nazywając spektakl „monumentalnym dziełem sztuki protestu”. Z kolei Ali Raheem Obayes, znany jako Ali_Bakrri, w swojej publikacji „Czytanie obrazu poetyckiego” zwraca uwagę na warstwę religijną i metafizyczną spektaklu. Dostrzega w nim uniwersalne kody – od filozofii Nietzschego po chrześcijańską ikonografię, które w połączeniu z iracką tradycją tworzą nową jakość. – W jednej ze scen aktor umieszcza kwiat w bucie ofiary – czyn głęboko zakorzeniony w irackich tradycjach oddawania hołdu męczennikom – zauważa Obayes. To dowód na to, jak uniwersalny jest język gestów opracowany przez Teatr Biuro Podróży. To, co powstało w Poznaniu, zostało odczytane w Bagdadzie jako „swoje”. Obayes kończy swoją analizę stwierdzeniem, które mogłoby być mottem całej działalności TBP: – Możemy powiedzieć, że ten spektakl został stworzony przez człowieka, dla człowieka i o człowieku. HERBATA W CIENIU ODBUDOWY Ale wyjazd do Iraku to nie tylko scena, ogień i oklaski. To także życie, które toczy się po opadnięciu kurtyny. I tutaj zaczyna się ta część opowieści, która burzy stereotypy powielane przez media. Myśląc o Bagdadzie, widzimy gruzy. Tymczasem Paweł Szkotak i jego zespół zobaczyli miasto, które pragnie życia. Miasto tętniące energią, ciekawe świata, otwarte. – Bagdad – miejsce podnoszące się z ruin wojny z terroryzmem, a później wojny domowej z Daesh, chce wejść na drogę ku międzynarodowej społeczności – zauważa reżyser. Najpiękniejsze momenty podróży często zdarzają się poza oficjalnym programem. Dla aktorów z Poznania takim momentem była wizyta w herbaciarni na starym mieście. To miejsce symboliczne. Kilka lat temu lokal został wysadzony w powietrze przez ISIS. Zginęła rodzina właścicieli. Tragedia, która mogłaby zabić ducha każdego przedsiębiorcy. A jednak herbaciarnia działa. Została odbudowana. Wyobraźmy sobie ten wieczór. Ciepły wiatr od rzeki Tygrys, gwar rozmów, zapach fajki wodnej i mocnej, słodkiej herbaty. – Spotykamy młodą programistkę z ojcem na wieczornym spacerze po odbudowującym się starym mieście – opowiada Szkotak. To obrazek jak z każdego nowoczesnego miasta. Kobieta sukcesu, nowoczesne technologie i tradycyjny szacunek dla rodziny. – Opowiada nam o życiu w Bagdadzie, które nie różni się wiele od naszego. Inni młodzi ludzie opowiadają nam o swoich marzeniach i ulubionych filmach. To właśnie przy tej „wspaniałej cytrynowej herbacie”, jak wspomina reżyser, dokonało się prawdziwe spotkanie. – I my, i oni czujemy się dobrze, jak spełnieni obywatele świata. Mimo trudów codzienności Irakijczycy chcą nam pokazać, że żyją normalnie. My, grając dla nich spektakl teatralny, chcemy pokazać, że też tak właśnie czujemy. To jest właśnie magia teatru – nie kończy się wraz z oklaskami. Przenosi się do kawiarni, na ulice, do prywatnych rozmów o ulubionych serialach i planach na przyszłość. AMBASADORZY BEZ TEKI Sukces w Bagdadzie nie jest przypadkiem. To wynik ponad trzech dekad konsekwentnej pracy. Aby zrozumieć, dlaczego poznaniacy potrafili poruszyć serca w Iraku, trzeba cofnąć się do roku 1988. Wtedy, u schyłku PRL-u, Paweł Szkotak założył Teatr Biuro Podróży. Nazwa nie jest przypadkowa – od początku chodziło o podróż, zarówno tę dosłowną, jak i metaforyczną, w głąb ludzkiej psychiki. Przez 35 lat zespół wypracował unikalną metodę pracy i rozpoznawalny na całym świecie styl. To teatr, który wychodzi do widza. Nie czeka, aż publiczność kupi bilet i przyjdzie do klimatyzowanej sali. Oni idą tam, gdzie są ludzie – na place, ulice, rynki miasteczek i wielkich metropolii. Liczby mówią same za siebie, choć w sztuce nie są najważniejsze. 25 autorskich spektakli, w tym 15 wielkich widowisk plenerowych. Blisko 60 kra-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz