SUKCES PO POZNAŃSKU 9/2021

22 | NA OKŁADCE | wrzesień 2021 Jak się poznaliście? Marcin Grzymisławski: W 2016 roku spędziłem ponad pół roku mieszkając na Bali i znalazłem się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Vandana Shelar: Pamiętam, że wpadłam do restauracji naładować laptopa, a tylko przy stoliku Marcina był kon- takt. Zapytałam, czy mogę się dosiąść i tak się poznaliśmy. Żadne z nas wtedy nawet przez sekundę nie pomyślało, że będziemy kiedyś wspólnie w tym miejscu, w którym jesteśmy teraz. A tym bardziej o start-upie z herbatami. Piękna historia… MG: Piękna, chociaż ledwo uniknąłemmorderstwa hono- rowego w Indiach. Chcieli Pana zabić? MG: Żona pochodzi z Indii, gdzie liczy się przynależność do kasty. Ja do żadnej nie należałem, więc, jako potencjalny kandydat na męża, mogłem zostać stracony. VS: Faktycznie tak jest. Jeśli chodzi o męża, to nie mogłam przecież na to pozwolić. MG: Pamiętam nawet okres, kiedy uciekliśmy na Goa, by przeczekać napiętą sytuację w rodzinnym domu żony. Ale rodzina Pana w końcu zaakceptowała? Żyje Pan! MG: Ostatecznie zostałem zaakceptowany. Skąd w Waszej relacji wziął się w takim razie kubek picup? MG: Będąc na Bali obserwowałem, jak morze wyrzuca tony plastiku. To było obrzydliwe, kiedy kolejne foliówki przyklejały mi się do deski. Pomyślałem wtedy, że trzeba coś z tym zrobić, bo za chwilę utoniemy w plastiku. Biorąc pod uwagę ilości produkowanych butelek i plastikowych kubków uznałem, że warto zaprojektować biodegradowalny kubek, który przysłuży się środowisku. A że jestem miłośnikiem herbaty, uznałem, że powinien zawierać herbatę. I tak powstała koncepcja kubka picup. To unikalna technologia? VS: Tak. Nasze kubki można zalać nawet trzykrotnie, a herbata wciąż będzie dobrze smakować. Nie stosujemy standardowej torebki, która zawiera spore ilości plastiku. Nie mówię, że eliminujemy go do zera, bo na tym etapie to niemożliwe, chociaż pracujemy już nad taką technologią, która to umożliwi. Nie wiem, czy Pani zauważyła, ale jako społeczeństwo generujemy bardzo dużo odpadów, nie mówiąc o jednorazowych kubkach, które wyrzucamy po jednym użyciu. Proszę spojrzeć, że możemy pojechać z rodziną na wycieczkę, zabrać ze sobą ulubioną herbatę i zalać ją kilkukrotnie. Wystarczy nam tylko termos z gorącą wodą i picup. Wzięłam kubek picup do ręki. Na dnie znajdował się gotowy filtr z liśćmi herbaty. Wystarczyło zaparzyć. Z białego, ekologicznego kubka unosił się niezwykły aromat imbiru i cytryny. Biorąc pierwszy łyk wiedziałam, że nie jest to tania mieszanka, raczej z wysokiej półki. Kiedy wypiłam herbatę, postanowiłam ponownie ją zaparzyć. Znów była pyszna. Pomyślałam sobie, że jest to produkt, który zrewolucjonizuje rynki na całym świecie. Już testują go takie kraje jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy czy Dubaj. Nic dziwnego: jest wygodny, szybki w przygotowaniu i – co najważniejsze – produkowany w Poznaniu, a stoi za nim niesamowite małżeństwo: Marcin Grzymisławski z żoną Vandana Shelar. Ludzie z ogromną pasją, wielkimi pomysłami, marzeniami i odwagą. ROZMAWIA: Joanna małecka | ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz