SUKCES PO POZNAŃSKU 9/2021

34 | WARTE POZNANIA | WRZESIEŃ 2021 wionej w książce. To mnie cieszy, że różni ludzie odnajdują w niej różne rzeczy. Symbole jak „list” czy „latarka” są bardzo oczywiste i czytelne, ale sama fotografia ma taki charakter, że bardziej intryguje. Zadaje więcej pytań niż dostarcza odpowiedzi. Mamnadzieję, że jest to jakaś przeciwwaga do elementów, figur czy przenośni, z których utkany jest poetyc- ki tekst. Kiedy fotografowałeś Janka, robiłeś mnóstwo zdjęć, czy czekałeś na dobry moment, z rozwagą dobierając okoliczności albo światło? Jak zacząłem fotografować, celowo wybierałem te elementy warsztatowe czy fotograficzne, które będą pasowały do tego, co chciałem przekazać. Od początku wiedziałem, że ważne będą dla mnie czerń i cienie. Wtedy trzeba korzystać z ostre- go, kontrastowego światła. Szukałem tego typu sytuacji i wtedy fotografowałem. Około 80 proc. zdjęć jest wykony- wanych pod niskie, kontrastowe światło słoneczne. Mamy wtedy specyficzne wysycenie barw, które nadaje lekko baśniowy charakter zdjęciom. Oczywiście nie każda chwila była idealnym kadrem. Z Jankiem było też tak, że miał takie momenty zabawy czy zamyślenia, a czasem rzeczywiście był aktorem i lubił odtwarzać całe sekwencje swoich ulubio- nych filmów. Kiedy On odgrywał swój spektakl, ja robiłem zdjęcia. Z jednej strony fotografuje Go tata, ale z drugiej, czy sam obiektyw nie działał na Niego pesząco? Dziś już nie byłbymw stanie zrobić takich zdjęć. Kiedyś Janek oddawał się fotografowaniu. Obecnie jest dojrzewającym chłopakiem i jak większość dzieci w tymwieku nieco gra i wygłupia się, kiedy wyciągam aparat. Miałem bardzo dużo szczęścia, by móc uchwycić momenty Jego nostalgii, szczęścia czy zamyślenia. Odkąd się urodził, przez wiele lat chodzi- ło mi po głowie, by przez tekst i fotogra- fie opowiedzieć pewną historię, tak aby przypadłość Janka nie była rozpoznawal- na wprost. Gdybympotraktował to czy- sto reportersko czy jak kronikę rodzinną, na pewno nie byłoby to tak ciekawe. A jak długo pracowałeś nad książką? Fotografowałemprzez kilkanaście miesięcy, od połowy 2017 roku do końca 2018 roku. To było kilkadziesiąt sesji zdjęciowych. Wybrałemdokładnie 31 zdjęć. Czy jest jedno szczególnie dla Ciebie ważne zdęcie? A może uważasz któreś za najlepsze? A jakie emocje towarzyszyły Tobie i synowi podczas momentu dowiedzenia się o przyznaniu Grand Press Photo? Sytuacja przyznania nagrody była dość specyficzna, gdyż cała gala była zorganizowana zdalnie. W trakcie łączenia pojawiły się kłopoty techniczne. Nie było mnie widać ani słychać. Finalnie połączenie się pojawiło, choć w trakcie też zerwało. Sammoment decyzji i ogłoszenia wyników był więc przykry- ty problemami technicznymi. Dopiero gdy się rozłączyłem, dotarło do mnie, że jury nas doceniło. Pobiegłemdo Janka, wytłumaczyłemMu, co się stało i spontanicznie zatańczyli- śmy na środku pokoju. Czy postrzegasz tę nagrodę jako ukoronowanie Waszej wspólnej pracy, docenienie pomysłu na wydanie takie - go albumu? Ta nagroda jest rzeczą zupełnie uboczną. Spowodowała rozgłos o mnie, o Janku i o książce. Dla mnie jednak ważne i satysfakcjonujące były momenty przygotowywania książki, przywiezienia jej z drukarni oraz wrażenia pierwszych czytelników. Nagroda była z kolei o tyle zaskoczeniem, że ja tej książki na konkurs nie wysłałem. Moim zdaniemnie ma ona charakteru dziennikarskiego, pasującego de facto na konkurs prasowy. Wysłał ją mój wydawca. Nie wiedziałem tego. Najpierw byłem zaskoczony nominacją, później samą nagrodą. Być może dzięki tej nagrodzie pojawił się sygnał dla środowiska, że w odbiorze jurorskim i publicznym, nawet tego typu treści, bardzo poetyckie, mają szansę w konkursie dziennikarskim. Czy traktujesz tę książkę jako coś osobistego dla swo - jego syna? Wolałbym, aby czytać tę opowieść w oderwaniu ode mnie i syna. Łatwo dostrzec połączenie, że jej autorem jest ojciec, a aktorem, bo tak akurat nazywam Janka, jest jego syn. To na- daje, w pewnym sensie, wiarygodność tej opowieści. Starałem się jednak, aby całość, zarówno na poziomie symboli, jak i treści, mogła być odczytywana tak, jak się czyta literaturę. Innymi słowy, zostawiamy na boku autora i relacje pomiędzy fotografem a osobą fotografowaną. Wtedy udaje się nam czytać to w sposób uniwersalny. Ta książka, po wypuszczeniu w świat, już nie jest tylko moja. Należy do każdego, kto do niej zajrzy, przeczy- ta i znajdzie swoje odpowiedzi. Co ciekawe, spotkałem się z wieloma interpretacjami opowieści przedsta-

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz