SUKCES PO POZNAŃSKU - 11/2020

GŁOS BIZNESU | 49 sukces PO POZNAŃSKU | LISTOPAD 2020 wa trafiła do sądu. Kiedy panowie przyszli pierwszy raz na mediację, wyglądało to bardzo źle. Myślałam, że nic z tego nie będzie. Rozmawialiśmy pół roku w odstępach trzytygodnio- wych, było to związane z dostępnością czasową obu Panów. Ostatecznie podpisali ugodę mediacyjną, a po wszystkim dostałammaila od jednego z nich, że nie wiedział, że w taki sposób można rozwiązać problem i jeśli kiedykolwiek będzie miał jeszcze tego typu sprawę lub inną, na pewno skorzysta z mediacji. Drugi podziękował telefonicznie. Oczywiście nie wszystkie mediacje się tak kończą. Wszystko zależy od nastawienia, z jakim ludzie przychodzą na mediację, czy mają wolę rozwiązania konfliktu. W jakich sprawach mediacje są najbardziej potrzebne? Powiedziałabym, że we wszystkich, ale najbardziej w sprawach rodzinnych i wszędzie tam, gdzie mamy długotrwałą relację. Wraz z rozwodem kończy się relacja małżeńska, ale nie rodzicielska. Rozwodzący się małżonkowie pozosta- ją nadal rodzicami i warto zadbać o tę relację, choć jest to bardzo trudne. Dzieci muszą wiedzieć, że rodzice wciąż się sza- nują, mimo że nie mieszkają już razem, że mogą powiedzieć mamie czy tacie, że miło spędziły czas z drugim rodzicem, bez strachu, że robią tymprzykrość ro- dzicowi, z którym aktualnie są, że nadal są dla obojga ważne i kochane. To samo dotyczy rozstających się partnerów, którzy mają wspólne dzieci. Jak trafić na mediację? Można zgłosić się do mediatora samemu lub zostać skiero- wanym na mediację przez sąd. Często się zdarza, że ludzie składają pozew o rozwód, a wmiędzyczasie idą do media- tora, żeby ustalić warunki rozstania, uregulować opiekę nad dziećmi czy ustalić wysokość alimentów. Czasami za radą profesjonalnych pełnomocników procesowych korzystają z mediacji jeszcze przed złożeniem pozwu i to nie tylko w sprawach rodzinnych. Pamiętajmy, że ugoda zawarta przed mediatorem, zatwierdzona przez sąd, ma moc ugody sądowej, a mediatorówmożna znaleźć na stronie interneto- wej Sądu Okręgowego w Poznaniu, tam jest opublikowana lista mediatorów stałych oraz listy ośrodkówmediacyjnych. Można też popytać znajomych i tak trafić do mediatora. Jaki powinien być mediator? Myślę, że ważną cechą każdego mediatora jest empatia, uważność i otwartość na drugiego człowieka. Mediator powinien być obecny, ale „niewidzialny”, dać dużą swo- bodę wypowiedzi i pomóc ludziom się usłyszeć. z cji, zarządza spotkaniem mediacyjnym, ale pamiętajmy, że w mediacji najważniejsze są osoby, które w niej uczest- niczą, nie mediator. Spór dotyczy ich relacji, interesów i potrzeb. To uczestnicy mediacji biorą odpowiedzialność za rozwiązanie sporu, a mediator im pomaga w dobrej komunikacji i dochodzeniu do porozumienia. Dlaczego zajęłaś się mediacjami? Zdecydował o tymprzypadek, a może nie. Jedna z firm, z którą kilka lat temu współpracowałam, otrzymała z sądu skierowanie na mediację. Zajmowałam się tamPR–em, Pan prezes zapytał mnie wtedy, co ja myślę na ten temat. Nie wie- działam, z czym taka mediacja się wiąże, więc odpowiedziałam, że wrócę do niego, jak zapoznam się z tematem. Wiedziałam, że prezes liczy się z moim zdaniem, więc chciałam się do tego przygotować. Okaza- ło się, że ten temat bardzo mnie zainte- resował. I tak zaczęła się moja przygoda z mediacją. A co odpowiedziałaś szefowi? Że mediacja to bardzo dobre rozwiąza- nie. Firma skorzystała z mediacji i do tej pory korzysta. To tak działa: jeśli ktoś raz weźmie udział wmediacji, wie, że przy- nosi realne korzyści. Mamy szybciej roz- wiązany problem, możemy się skupić na innych ważnych sprawach. Jak widzisz, mediacje tak mnie wciągnęły, że zawód mediatora jest teraz moim pierwszym. Co lubisz w tej pracy? Moment, kiedy widzę, jak w trakcie naszej pracy mediacyjnej uczestnicy otwierają się na rozwiązania, zaczynają ze sobą rozmawiać. To daje ogromną satysfakcję. Czasami jest tak, że po zakończonej mediacji, dzwonią i mówią, że teraz jest im łatwiej ze sobą rozmawiać, że potrafią się porozumieć w spra- wach ważnych, np. dla ich dzieci, firmy. Pamiętam taką me- diację, gdzie Państwo mocno stali przy swoich argumentach, a chodziło o uregulowanie kontaktów z dzieckiem. Dopiero w czasie mediacji usłyszeli siebie wzajemnie i okazało się, że w ten sam sposób chcą zaspokoić potrzeby chłopca, zrozu- mieli, że to nie oni są najważniejsi. Kilka miesięcy po mediacji Pan zadzwonił do mnie mówiąc, że ta mediacja była bardzo potrzebna, że pierwszy raz z byłą żoną poszli wspólnie na rozpoczęcie roku szkolnego syna i potrafią ze sobą normalnie rozmawiać. I to było najpiękniejsze, co mogłamusłyszeć. Przypominam sobie też sprawę o naruszenie dóbr osobistych. Panowie pracowali w dużej korporacji, jeden z nich odcho- dząc z firmy w trudnych okolicznościach, napisał na swojego przełożonego do centrali e-maila nieprzychylnej treści. Możesz sobie wyobrazić zdenerwowanie drugiej strony. Spra- JEŚLI KTOŚ RAZ WEŹMIE UDZIAŁ WMEDIACJI, WIE, ŻE PRZYNOSI REALNE KORZYŚCI. MAMY SZYBCIEJ ROZWIĄZANY PROBLEM

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz