12(86) / GRUDZIEŃ 2025 MIEJSKI MAGAZYN LIFESTYLOWY ISSN 2545-0174 Z SUKCESEM DWÓR SKRZYNKI POZIOM WYŻEJ OD DRUIDÓW DO OPŁATKA GŁOS BIZNESU LESZNO STAWIA NA PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ STRATEGICZNA CISZA BUDOWANIE PONAD HAŁASEM ALFONSO MARTINEZ RUIZ | MONTCLARE
Wydawca: Grupa MTP ul. Głogowska 14, 60-734 Poznań, NIP: 777-00-00-488 Redaktor naczelna: Monika Kanigowska, monika.kanigowska@grupamtp.pl, tel. 788 782 247 Adres redakcji: ul. Głogowska 14, 60-734 Poznań mail: redakcja@sukcespopoznansku.pl www.sukcespopoznansku.pl Grudzień to miesiąc, który jak żaden inny łączy w sobie spokój, refleksję i świąteczny zgiełk. To czas, kiedy miasta rozświetlają się migoczącymi lampkami, w powietrzu unosi się aromat pierników, a my zaczynamy zwalniać, by celebrować chwile z bliskimi. W tym numerze naszego magazynu chcemy Wam towarzyszyć w odkrywaniu inspiracji, historii i miejsc, które mogą uczynić te dni wyjątkowymi. Na okładce przedstawiamy „Montclare: Strategiczna cisza – budowanie ponad hałasem”, czyli refleksję o tym, że etyczny biznes można budować bez blasku fleszy. W dziale „Warte Poznania” zabieramy Państwa w podróż do korzeni polskich tradycji świątecznych, od Druidów po wigilijny opłatek. Wyruszymy również w podróż przez historię i kulturę. Od Pomnika Wypędzonych Wielkopolan, który przypomina o pamięci, jaka powróciła, po niezwykłe historie instrumentów, które mają w sobie tyle charakteru i temperamentu, ile kobieta. W dziale „Z sukcesem” poznacie Dwór Skrzynki – miejsce, gdzie kultura nabiera smaku, oraz kadrowo-płacowego detektywa. Dział „Głos biznesu” z kolei zabierze nas do Leszna i Gruszczyna, gdzie przedsiębiorczość i zielona energia kształtują lokalną społeczność. Nie zapominamy o edukacji – Szkoła Podstawowa Harmonia udowadnia, że szkoła to przede wszystkim ludzie, nie liczby ani procenty. W grudniu warto też zadbać o siebie i swoich bliskich – w dziale „Poziom wyżej” znajdziecie wskazówki, jak odzyskać czas dla siebie, przeżyć Święta w trybie obecności i celebrować każdą chwilę, która naprawdę łączy. Dla miłośników mody przygotowaliśmy inspiracje świąteczne i sylwestrowe, byście mogli wyglądać dokładnie tak, jak zawsze chcieliście. W podróży zabieramy Was do Osiecznej, Kościana i na odkrywanie powstańczych tajemnic, a także do Bangkoku i Wietnamu – prosto z Poznania, bez wychodzenia z zimowej rutyny. Nie zabraknie też sportowych elementów w „Wigilii Mistrzów” oraz kultury – od antykwariatów w Poznaniu po rajdowe życie w rytmie oberka. W tym wyjątkowym, grudniowym wydaniu pragniemy, abyście znaleźli Państwo inspiracje, pomysły i chwilę wytchnienia. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam ciepła rodzinnego, radości z drobnych, codziennych momentów i czasu pełnego obecności. Niech Nowy Rok przyniesie Wam mnóstwo pomysłów, energii do realizacji marzeń i niezapomnianych chwil, które pozostaną w pamięci na długo. wstęp | 3 Redakcja: Elżbieta Podolska, Juliusz Podolski, Anna Gidaszewska, Ewa Gosiewska,Dawid Tatarkiewicz, Paweł Cieliczko, Anna Kowalska, Elżbieta Ignacionek, Weronika Maria Rogowska sprzedaż i promocjA: sprzedaz@sukcespopoznasku.pl Agnieszka Jakubik, tel. 539 777 544 Anna Balejko tel. 538 948 718 Małgorzata Siedlar-Pałac tel. 735 274 699 skład: Wydawnictwo Inwestor www.wydawnictwoinwestor.pl korekta: Elżbieta Ignacionek ZDJĘCIE NA OKŁADCE: Piotr Pasieczny Fotobueno Druk: GRUPA INTROMAX Kraków RPR: 3781 Wszystkie materiały są objęte prawem autorskim. Przedruki i wykorzystanie materiałów wyłącznie za zgodą redakcji. Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania tekstów i zmiany tytułów nadesłanych materiałów. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i materiałów promocyjnych. Monika Kanigowska wraz z całym Zespołem Sukcesu po Poznańsku
| GRUDZIEŃ 2025 4 | z sukcesem spis treści 12(86) / GRUDZIEŃ 2025 MIEJSKI MAGAZYN LIFESTYLOWY ISSN 2545-0174 Z SUKCESEM DWÓR SKRZYNKI POZIOM WYŻEJ OD DRUIDÓW DO OPŁATKA GŁOS BIZNESU LESZNO STAWIA NA PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ STRATEGICZNA CISZA BUDOWANIE PONAD HAŁASEM ALFONSO MARTINEZ RUIZ | MONTCLARE www.sukcespopoznansku.pl ZDJĘCIE NA OKŁADCE: Piotr Pasieczny Fotobueno 5 | Tomasz Tomkowiak: Pocztówki z Poznania ZAPOWIEDZI 8 | Konferencja GIRLBOSSKIE i Gala Kursory Roku 2025 – dzień inspiracji i sukcesów w Poznaniu 10 | Wystawa Refleksy 10 | TITANIC: The Artifact Exhibition” 12 | Nowe Muzeum Kultur Świata 12 | Zwierciadło kobiecych emocji – wystawa prac Joanny Bogusz-Paszek 14 | Zgłoś swoją firmę do bezpłatnych szkoleń dotyczących równości i różnorodności NA OKŁADCE 16 | Montclare: Strategiczna cisza – budowanie ponad hałasem WARTE POZNANIA 22 | Pomnik Wypędzonych Wielkopolan. Pamięć, która wróciła 24 | Instrumenty są jak kobiety 28 | Od Druidów do opłatka – podróż do źródeł polskich tradycji świątecznych Z SUKCESEM 36 | Dwór Skrzynki: Miejsce, gdzie kultura nabiera smaku 38 | Kadrowo-płacowy detektyw GŁOS BIZNESU 42 | Leszczyńskie Centrum Biznesu: Leszno stawia na przedsiębiorczość 44 | UTAL: Zielona energia z Gruszczyna MODA 46 | Święta w Posnanii 48 | Wyglądaj w te święta i sylwestra jak kobieta, którą zawsze chciałaś być POZIOM WYŻEJ 50 | Jak odzyskać czas dla siebie i przeżyć święta w trybie obecności 54 | Podsumowania inne niż zwykle 58 | Noc, która dzieli i łączy czas 62 | Taka Mydlarnia: Manufaktura dobra SMACZNEGO 64 | Operacja Wigilia Express W PODRÓŻY 68 | Spacer przez Osieczną, Kościan i miejsca powstańczych tajemnic 72 | Bangkok w zimie bezpośrednio z Poznania 74 | Leć z Poznania do Wietnamu SPORT 76 | Wigilia Mistrzów Z KULTURĄ 80 | Antykwariaty w Poznaniu: tradycja, pasja i przyszłość książki 84 | Rajdowe życie w rytmie oberka W OBIEKTYWIE 90 | Kinderkraft i partnerzy, w tym Brodziak Gallery, połączyli siły w kampanii „Różowy Październik” 92 | CPK – szanse i wyzwania dla Wielkopolski 92 | „Dom, dzielnica, miasto” 93 | Modena prezentuje: Nowe oblicze Jeżyc 94 | Opodatkowanie transakcji transgranicznych. 96 | Gala BOSS:KA z okazji Światowego Dnia Przedsiębiorczości Kobiet 98 | Gęsina i wino w Brzask Bistro
| GRUDZIEŃ 2025 8 | zapowiedzi Konferencja GIRLBOSSKIE i Gala Kursory Roku 2025 dzień inspiracji i sukcesów w Poznaniu 8 grudnia 2025 roku w Collegium Da Vinci w Poznaniu odbędzie się wyjątkowe wydarzenie dedykowane kobietom, które chcą się rozwijać, inspirować i celebrować swoje osiągnięcia – konferencja GIRLBOSSKIE oraz Gala Kursory Roku. To całodniowe święto kobiecego biznesu, przedsiębiorczości, odwagi i pasji, łączące w sobie wszystko, co najcenniejsze: wiedzę, relacje, emocje i motywację do działania. tekst: Ewelina Salwuk-Marko | zDJĘCIa: GIRLBOSSKIE Konferencja GIRLBOSSKIE 2025 – przestrzeń dla kobiet z pomysłem i misją Podczas konferencji, która potrwa od godziny 9:00 do 15:30, uczestnicy wezmą udział w inspirujących prelekcjach, warsztatach i panelach dyskusyjnych prowadzonych przez ekspertki i ekspertów z różnych branż m.in posłuchamy Marcelinę Rawkę, Krzysztofa Bartnika, Karolinę Karolczak, Marka Jankowskiego, Damiana Wizerta, Agnieszkę Nowakowską, Gosię Siedlik czy Anetę Jaworską. Na scenie pojawią się osoby, które nie tylko osiągnęły sukces, ale również potrafią o nim mówić z autentycznością i szczerością. W swoich wystąpieniach pokażą, jak tworzyć markę osobistą w zgodzie ze sobą, jak prowadzić firmę w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości oraz jak wykorzystać potencjał nowych technologii i narzędzi marketingowych. Konferencja GIRLBOSSKIE to nie tylko teoria – to praktyczne podejście do rozwoju biznesu i osobistego, które inspiruje do realnego działania. Nie zabraknie również przestrzeni na networking – rozmowy przy kawie, wymianę kontaktów i budowanie relacji, które często stają się początkiem nowych projektów i przyjaźni. Dołącz: www.girlbosskie.pl/konferencja/ Gala Kursory Roku 2025 – święto kobiecych sukcesów Wieczorem, od godziny 18:00 do 21:00, uczestniczki przeniosą się w wyjątkowy klimat gali Kursory Roku. To już trzecia edycja tego prestiżowego wydarzenia, które wyróżnia kobiety, marki i projekty, będące przykładem odwagi, pasji i jakości w działaniu. Podczas uroczystej gali wręczone zostaną statuetki w kategoriach takich jak: Książka Roku, Marka Osobista roku, Firma roku, Kurs roku, Sklep roku i wiele innych. Gala to nie tylko nagrody – to przede wszystkim spotkanie kobiet, które zmieniają rzeczywistość wokół siebie, wspierają się nawzajem i pokazują, że sukces ma wiele twarzy. Uroczystość uświetni część artystyczna oraz wieczorny networking w luźniejszej, eleganckiej atmosferze. Dlaczego warto tam być GIRLBOSSKIE to coś więcej niż konferencja. To społeczność kobiet, które nie boją się marzyć, działać i dzielić swoją wiedzą. To przestrzeń, w której każda uczestniczka może znaleźć inspirację, konkretne wskazówki, wsparcie i motywację, by sięgnąć po więcej – niezależnie od etapu, na jakim jest jej biznes czy kariera. 8 grudnia w Poznaniu spotkają się kobiety, które łączy wspólna idea – że sukces nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem odwagi, konsekwencji i wiary w siebie. Konferencja GIRLBOSSKIE i Gala Kursory Roku to dzień, który zostanie z uczestniczkami na długo – pełen wiedzy, emocji i energii do dalszego działania. Ostatnie bilety: www.girlbosskie.pl/konferencja/ W sprzedaży są także bilety online!
| GRUDZIEŃ 2025 10 | zapowiedzi Wystawa Refleksy Galeria „Pod Schodami„ PGK Centrum, ul. Marcelinska 90, Poznań Wernisaż 23.01.2026 o godz. 18:00 Wystawa będzie czynna od 23.01.2026 do 28.02.2026 Na wystawie zaprezentowane zostaną nowe prace Krzysztofa Horały powstałe w 2025 roku. Nie są to malowane obrazy, tylko prace wykonane całkowicie z papieru. Wykrojone kawałki papieru zostały naklejone na kartonie, a ponieważ są w różnych kolorach, razem tworzą ciekawe kompozycje przypominające refleksy światła na wodzie lub na śniegu. Wszystkie w bielach i w błękitach dają odczucie spokoju i harmonii. Krzysztof Horała, urodzony w Krakowie, od wielu lat związany jest z Poznaniem, gdzie mieszka i tworzy. Już w szkolnych czasach odkrył w sobie potrzebę kreacji, którą rozwijał poprzez malarstwo olejne, a później akrylowe. Samodzielnie zdobywał wiedzę artystyczną – zarówno z historii sztuki, jak i technik malarskich – długo poszukując własnego języka wyrazu. Z czasem malarstwo stało się jego codzienną praktyką. W 2016 roku rozpoczął cykl „DNA”, w którym kluczową rolę odgrywa stworzony przez niego motyw „trójwyobłości”, łączony w formy przypominające łańcuch DNA. Kolejną artystyczną przemianę przyniósł rok 2021 – wówczas powstał cykl „ZOOM”, inspirowany wyobrażeniem struktur i powierzchni oglądanych pod niezwykłym mikroskopem. Twórca zastanawia się, czy właśnie tak może wyglądać nasza materia. „TITANIC: The Artifact Exhibition” Międzynarodowe Targi Poznańskie, pawilon 1, ul. Głogowska 14 22.11.2025–29.03.2026 poniedziałek–piątek 10:00-18:00 sobota 10:00-17:00 niedziele i święta nieczynne Wyjątkowa ekspozycja, zajmująca ponad 1500 m², prezentuje ponad 170 autentycznych artefaktów wydobytych z legendarnego wraku Titanica spoczywającego na dnie Północnego Atlantyku. Na odwiedzających czekają wyjątkowe eksponaty, z których wiele nigdy wcześniej nie było prezentowanych w Europie. Wśród nich znajdują się m.in stalowe drzwi wejściowe, przez które pasażerowie wchodzili na pokład, stanowisko sterowania kapitana Edwarda Smitha oraz jedyny zachowany na świecie cherubin – anioł niegdyś zdobiący słynne schody pierwszej klasy, po których stąpali najbogatsi ludzie tamtych czasów. Każdy z tych przedmiotów niesie w sobie cząstkę historii i emocji, pozwalając poczuć atmosferę rejsu, który stał się symbolem ludzkich marzeń i tragedii. Ekspozycja przyjechała do Polski prosto z Muzeum Nauki w Pittsburghu (USA) i została już odwiedzona przez ponad 35 milionów widzów na całym świecie. To wyjątkowe, edukacyjne i poruszające doświadczenie dla osób w każdym wieku. Spacerując po wiernych rekonstrukcjach kabin i korytarzy Titanica, można poznać prawdziwe historie pasażerów, którzy na zawsze zapisali się w dziejach tego niezwykłego statku. W poznańskiej odsłonie wystawy znalazły się także dwie wyjątkowe strefy multimedialne – Sala immersyjna i Strefa wirtualnej rzeczywistości, które pozwalają zanurzyć się w historii Titanica jak nigdy dotąd. W Strefie wirtualnej rzeczywistości odwiedzający mogą odbyć wirtualną podróż po pokładach legendarnego statku, od luksusowych salonów pierwszej klasy po maszynownię i dramatyczne wydarzenia ostatniej nocy z 15 kwietnia 1912 roku. Sala immersyjna to pełne emocji doświadczenie 360°, w którym obraz, dźwięk i głosy pasażerów tworzą poruszającą opowieść o marzeniach i tragedii Titanica.
| GRUDZIEŃ 2025 12 | zapowiedzi Nowe Muzeum Kultur Świata Muzeum Kultur Świata – oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu, ul. Mostowa 7 Muzeum Kultur Świata, działające jako oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu, otwiera swoje odmienione przestrzenie, zapraszając do spotkania z kulturami, tradycjami i historiami z najdalszych zakątków globu. To miejsce, które nie tylko prezentuje artefakty, ale przede wszystkim inspiruje do myślenia i kwestionowania utartych schematów. „To nie jest zwykłe muzeum” – podkreślają twórcy – „to podróż przez kontynenty, opowieści i wspólne dziedzictwo zapisane w przedmiotach codzienności”. W nowej odsłonie instytucja proponuje dwie wystawy stałe, obie przygotowane z wyjątkową wrażliwością i świeżym spojrzeniem. „EXotica?” – spojrzeć inaczej Pierwsza z wystaw stanowi przewrotną opowieść o tym, co w Europie przez dziesięciolecia nazywano „egzotycznym”. Zgodnie ze współczesnym nurtem postkolonialnym, ekspozycja zachęca do refleksji nad stereotypami, uproszczeniami i mitami, które narosły wokół kultur spoza zachodniego kręgu. Wybrane muzealia z różnych części świata zestawiono tu z polskimi odpowiednikami – podobnymi wiekiem, funkcją czy formą – by na nowo przemyśleć to, co „obce”, „inne” czy „nieznane”. „Kreacje. Stroje ludowe rysowane na miarę” Druga wystawa przenosi odwiedzających w świat dawnej polskiej mody ludowej. Prezentuje pięćdziesiąt kolorowych rysunków ze zbiorów Muzeum Etnograficznego – nigdy wcześniej niepublikowanych i niepokazywanych. Te precyzyjne, rysowane z natury ilustracje stanowiły kiedyś dokumentację cennych kolekcji strojów, z których większość nie przetrwała wojny. Dzięki zachowanej dokładności opisów i wymiarów, rysunki stały się podstawą do rekonstrukcji dawnych ubiorów. Na wystawie zobaczymy m.in. sukmany, kabaty oraz czamarę bamberską, uszyte specjalnie na tę okazję. Całość dopełniają stworzone na bazie rysunków animacje. Zwierciadło kobiecych emocji – wystawa prac Joanny Bogusz-Paszek Jeżycki Dom Kultury – Dom Tramwajarza – Pan Gar, ul. Słowackiego 19/21 04.12–31.12.2025 Wstęp wolny Joanna Bogusz-Paszek to artystka, która do malarstwa trafiła nie tyle z przypadku, co z głębokiej potrzeby tworzenia. Choć zawodowo mogłaby być dziś biologiem lub technologiem żywności – oba kierunki ukończyła na poznańskich uczelniach – to właśnie sztuka okazała się jej naturalnym językiem wyrażania emocji. Pasja do malarstwa rozkwitła na dobre kilka lat temu, po urodzeniu syna, stając się dla niej nie tylko sposobem na życie, lecz także formą arteterapii i codziennego równowagi. Joanna uwielbia eksperymentować z technikami. Najczęściej sięga po własną metodę grubo nakładanej akwareli oraz akryl – także w błyszczących, złotych odsłonach – które nakłada na papier fakturowany lub płótno. Tworzy również w klasycznej akwareli, ale to właśnie autorskie połączenia struktur, nasyconych barw i nieoczywistych efektów światła stały się jej znakiem rozpoznawczym. Tematem, do którego wraca najchętniej, jest kobieta. Jej portrety – zwykle abstrakcyjne, czasem bardziej realistyczne – nie są próbą idealizacji, lecz emocjonalną opowieścią o wewnętrznej sile, wrażliwości i różnorodności kobiecych doświadczeń. Artystka podkreśla, że kobieta jest dla niej zawsze podmiotem, nigdy przedmiotem, dlatego jej twórczość bywa nazywana feministyczną, choć ona sama mówi raczej o „empatycznym feminizmie”. Charakterystyczny „fokus na kolor” sprawia, że trudno przejść obojętnie obok jej prac. Intensywne barwy mają dodawać energii, wprowadzać optymizm i otwierać widza na własne emocje. A tych w obrazach Joanny jest pełen wachlarz: od zachwytu i czułości, przez niepewność, po wewnętrzny bunt czy siłę gotową góry przenosić. Każdy portret to zapis chwili, nastroju, intuicji. A może po prostu kobiecej prawdy.
| GRUDZIEŃ 2025 14 | zapowiedzi ZGŁOŚ SWOJĄ FIRMĘ do bezpłatnych szkoleń dotyczących równości i różnorodności Czy wiesz, że 76% pracowników rozważyłoby zmianę pracy, gdyby okazało się, że w ich firmie istnieje niesprawiedliwa różnica płacowa związana z płcią? Jednocześnie dla pokolenia Z najbardziej cenione wartości pracodawcy to: sprawiedliwość, szacunek, tolerancja i równouprawnienie. tekst: Katarzyna Rząsa-Frońska | zDJĘCIa: SENSE consulting Znając ten kontekst przygotowaliśmy projekt, który uczy i wdraża rozwiązania z zakresu równości i różnorodności. Mamy miejsce dla 16 wielkopolskich pracodawców w projekcie „Różne drogi do równości: rynek równych szans”. Kawałek historii Kilka miesięcy temu usiedliśmy przy jednym stole – ludzie z biznesu, HR, organizacji pozarządowych, urzędów, małych i dużych organizacji. Co nas łączyło? Potrzeba stworzenia praktycznych rozwiązań w temacie równości dla biznesu. Szefowa działu rekrutacji opowiadała o tym, jak boryka się ze stereotypami wokół „męskich zawodów” w branży motoryzacyjnej. Menedżer HR mówił o rotacji, która kosztuje go rocznie setki tysięcy złotych, a zaczyna się od drobnych rzeczy: braku jasnych zasad, transparentnego wynagradzania, uprzedzeń, których nikt nie nazywa. W rozmowach, co jakiś czas padało: „Mierzyliśmy się z podobnym problemem, ale w porę zareagowałem” czy „Zupełnie nie wiedziałam, co mam zrobić w tej sytuacji”. Efektem naszej wielomiesięcznej pracy jest Model, który pokazuje, jak krok po kroku zadbać m.in. o: • Jawność i transparentność wynagrodzeń zgodnie z wymogami Dyrektywy 2023/970. • Zdefiniowanie naruszeń w pracy i przeciwdziałanie mobbingowi. • Inkluzywną rekrutację, wolną od uprzedzeń, a przyciągającą talenty. • Język inkluzywny i kulturę organizacyjną, która buduje zaangażowanie. W prace zaangażowały się m.in. przedstawicielki i przedstawicie: Walutomatu, Porsche Shared Services, Unilever, Sanmar, Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, Uniwersytetu Adama Mickiewicz, DUON, Eurocash. Bezpłatne wdrożenie dla wielkopolskich organizacji Dzisiaj zależy nam na tym, żeby z Modelu skorzystały bezpłatnie lokalne firmy. Co zyskują firmy, które „w to wchodzą?” Nie będziemy udawać, że chodzi tylko o etykę. Chodzi też o konkretne korzyści: • Gotowość na nowe prawo: zmiany w kodeksie pracy 2026 oraz dyrektywy o jawności wynagrodzeń i work-life balance. • Mniej konfliktów i mniejsza rotacja: kiedy ludzie wiedzą, że zasady są fair, zostają dłużej. • Silniejsze zaangażowanie: zaufanie działa jak paliwo – bez niego żadna firma nie jedzie daleko. • Lepszy klimat: przestrzeń, w której ludzie nie boją się mówić, pytać, zgłaszać. Co od nas dostajecie? • 3 dni szkolenia z tematyki: różnorodność i równość jako fundament angażującej kultury organizacyjnej, zarządzanie zmianą; • road mapę dla Waszej organizacji z praktycznym wdrożeniem zasad równości i przeciwdziałania naruszeniom; • rekomendacje wdrożenia zasad równości płci w codzienne procesy, np. obsługi klientów, wynagrodzeń, procesu rekrutacji. Masz pytania, chcesz zgłosić swoją organizację? Joanna Baszyńska / Project Manager. HR & DEI / E: j.baszynska@senseconsulting.pl T: +48 533 438 989 Model Równości Płci: senseconsulting.pl/model-rownosci/
Strategiczna cisza: budowanie ponad hałasem Rozmawia: Monika Kanigowska | zDJĘCIa: Piotr Pasieczny Fotobueno
| GRUDZIEŃ 2025 na okładce | 17 Alfonso, witamy znowu w grudniowym wydaniu. Co dla Ciebie oznacza ponowne pojawienie się na okładce? Alfonso Martines Ruiz: Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego. Ale w pewnym sensie czułem potrzebę opowiedzenia swojej historii, bo rozumiem, co ona symbolizuje. W tym roku byłem bardziej w cieniu – dużo pracowałem i mało mówiłem. Wybrałem ciszę jako strategię: mniej ekspozycji, więcej struktury. Odsunąłem się od środowisk, które kiedyś uważałem za swoje, i to była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem. Dziś jestem tu, bo konsekwencja budzi szacunek – a szacunku się nie wymusza, tylko utrzymuje. Od czego konkretnie się odsunąłeś? Od środowisk zawodowych, w których zabrakło wzajemnego szacunku lub w których wszystko kręciło się wokół wizerunku. Nie mam na to czasu. Wolę budować z ludźmi, którzy nie potrzebują potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz. I to widać w rezultatach. Kiedy oczyścisz otoczenie, skupienie wraca tam, gdzie powinno – na tym, co tworzysz, a nie na tym, jak wyglądasz. I właśnie to ostatecznie docenia klient. A czym zajmowałeś się w tym czasie? Pracą. Wzmacnianiem tego, co naprawdę podtrzymuje każdy projekt: kryteriów, szacunku, konsekwencji i solidnego kręgu ludzi. Bez potrzeby udowadniania czegokolwiek. Montclare się rozwinęło – na wielu frontach – i ci, którzy byli blisko, to widzieli. Nie musieliśmy o tym opowiadać co tydzień w mediach społecznościowych. Widoczność można zdobyć. Obecność się narzuca. A my nie prosimy o pozwolenie, by być tam, gdzie nasze miejsce. Co powiedzieli Ci przyjaciele z Poznania, żeby Cię przekonać do udziału? Że czasem po prostu trzeba być – bez przemówień, tylko obecnością. I zrozumiałem, że są chwile, w których trzeba zająć swoje miejsce, nawet w ciszy, aż nadejdzie właściwy moment, by przemówić tam, gdzie trzeba. Dlatego tu jestem. A gdy to miejsce należy się Tobie z racji Twojej drogi, wystarczy je po prostu zająć. Czy to powrót? Nie. To ciągłość. Nigdy nie odszedłem. Po prostu przestałem robić hałas. Kiedy dokładnie wiesz, co budujesz, nie musisz się tłumaczyć. Solidność mówi sama za siebie. Mówisz o Montclare, opowiedz zatem, czym właściwie ono jest. Montclare to niezależna firma inwestycyjna i doradcza, działająca strategicznie w obszarze finansów. Nasze usługi są tak elastyczne, jak ambitne – od czegoś tak prostego, jak otwarcie konta bankowego w Polsce dla zagranicznego inwestora, po tworzenie holdingów w Niderlandach, fundacji w Luksemburgu czy zarządzanie zakupem nieruchomości w Dubaju poprzez struktury w Szwajcarii lub Liechtensteinie – wszystko robimy samodzielnie, bez pośredników, i to widać w jakości. Całość opieramy na stałym wsparciu prawnym i podatkowym, obejmującym optymalizację, inwestycje transgraniczne w nieruchomości oraz strategie wzrostu. Koordynujemy również złożone operacje w wielu jurysdykcjach i jesteśmy zaufanym partnerem family offices w zakresie zarządzania majątkiem klientów z kategorii UHNWI. Nasza główna siedziba znajduje się w Amsterdamie – stamtąd kształtujemy naszą globalną wizję. Ale prawdziwa siła operacyjna i wykonawcza leży w nowym centrum w Poznaniu, które uzupełnia i nadaje dynamikę całej strukturze. To musiał być Poznań, bo bycie w sercu Europy Środkowej daje nam bezcenną znajomość terenu, bliskość do rynków wschodzących i szybkość reagowania, wspieraną przez naszego lokalnego partnera w mieście. To wyjątkowe połączenie – wizji z Amsterdamu i realizacji z Poznania – pozwala nam niezwykle efektywnie łączyć kapitał międzynarodowy z najlepszymi możliwościami regionu, oferując kompleksowe wsparcie prawne i finansowe dla przedsiębiorców, inwestorów i instytucji. Działamy na kluczowych rynkach: w Europie Środkowej, Niderlandach, Hiszpanii, Belgii, Szwajcarii i Dubaju. Wszystko przy stałym wsparciu prawnym i podatkowym, które obejmuje optymalizację, inwestycje transnarodowe i strategie wzrostu. Nasze DNA jest proste: nie podążamy za modą – podążamy za wynikami. Pracujemy z dyskretną powagą, skupiając się na tworzeniu wartości i budowaniu zaufania z naszych biur w Amsterdamie i Poznaniu. I żeby jasno określić naszą filozofię: nie sprzedajemy naszej nazwy. Żadnych franczyz ani licencji. Jeśli coś nosi nasz znak, to dlatego, że jesteśmy w to zaangażowani w 100% – z pełnym zobowiązaniem i rzeczywistą obecnością. To nasza tożsamość. Na zakończenie o Montclare: jesteśmy członkami licznych izb handlowych i organizacji branżowych – nie dla samej widoczności, lecz dlatego, że właśnie tam zapadają decyzje o znaczeniu strategicznym. Szczytem tej instytucjonalnej legitymacji jest nasze wpisanie do oficjalnego Rejestru Podmiotów Interesu przy Komisji Europejskiej. To nie tylko formalność – to mechanizm, dzięki któremu instytucje europejskie weryfikują, które podmioty są uprawnione do udziału w procesach legislacyjnych, strukturalnych i wysokiego szczebla. Polityka dostępu do „Berlaymontu” wymaga czegoś więcej niż uśmiechu i kilku zdjęć z wydarzeń pokazujących pozorne sojusze. Wymaga obecności, kompetencji i potwierdzonego dorobku. Obecność tam ozna- | MATERIAŁ PROMOCYJNY
| GRUDZIEŃ 2025 18 | na okładce cza, że Montclare może działać jako wiarygodny rozmówca wobec samej Komisji Europejskiej, a nasze operacje spełniają kontynentalne standardy przejrzystości, etyki i zarządzania. Innymi słowy – to nie symbol. To uznanie operacyjne. To jest dowód, że robimy rzeczy właściwie – tak właśnie pracujemy z zespołem i to właśnie oferujemy Poznaniowi. A powiesz, dlaczego akurat Poznań, a nie inne miasto? Wybrałem Poznań, ponieważ dostrzegłem coś, czego inni nie zauważali: unikalne połączenie instytucjonalnej solidności i ludzkiego ciepła. Oczywiście, miasto ma wszystko, czego oczekuje każdy inwestor – silną infrastrukturę, najwyższej klasy talenty i długofalową wizję, która idealnie współgra z naszą. Ale ostatecznie zdecydowało coś, czego nie da się wpisać w bilans: duma jego mieszkańców, odporność historii i autentyczność, którą czuje się na ulicach. Nie szukaliśmy gorączkowego rytmu stolicy – szukaliśmy spokojnego miejsca, w którym buduje się z sensem i wspólnotą.Stąd działamy z solidnymi instytucjami i dyskretnymi sieciami. To w istocie idealny ekosystem dla naszego modelu: możliwości, które wymagają analizy, a nie widowiska – w mieście, które ceni dobrze wykonaną pracę ponad pusty hałas. To była decyzja strategiczna, ale też intuicyjna. Wybraliśmy miejsce z duszą. I zapewniam – to widać w każdym projekcie. Właściwie chciałbym spędzać tu więcej czasu, nie z obowiązku, lecz dlatego, że Poznań to dziś znacznie więcej niż biuro – to przestrzeń, w której praca i życie płyną w harmonii. Co Cię najbardziej przyciąga w Polsce? Tego lata spędziłem dwa tygodnie na Mazurach, próbując nauczyć się polskiego. Niewiele nauczyłem się języka, ale znalazłem coś cenniejszego – prawdziwych przyjaciół. Ta ludzka więź była pierwszą kotwicą. Potem przyszły interesy, które zaprowadziły mnie do odkrywania miejsc tak odległych, jak Karpacz, gdzie mam wspaniałego przyjaciela i klienta, aż po dynamiczne ośrodki, jak Zielona Góra, gdzie współpraca rozwija się naturalnie. Spędziłem też kilka dni w Gdańsku. Zawsze ciągnęło mnie do tego miasta – jego historii, światła, powściągliwej elegancji. Bycie tam nie było przypadkiem – to był gest osobisty. Chciałem sprawdzić, czy to wrażenie jest prawdziwe. I było. W międzyczasie odkryłem, że uwielbiam devolay – to klasyczne, faszerowane danie z kurczaka, które wielu uważa za zwyczajne, a mnie po prostu zachwyciło. Z czasem Polska przestała być tylko kierunkiem zawodowym, a stała się czymś osobistym. To, co naprawdę mnie urzekło, to różnorodność kulturowa – od Filharmonii Narodowej w Warszawie, po festiwale w Poznaniu i alternatywne sceny w Łodzi. Kraj ma bogactwo, które trudno znaleźć gdzie indziej. Ale ponad wszystko cenię to, że Polska zachowała swój charakter. W Europie, która często rozmywa się w trendach, tutaj wciąż czuje się autentyczność. A to dla mnie ma wartość bezcenną. Dobrze, a opowiedz, jak przebiega proces? Proces przebiega dokładnie tak, jak go zaplanowaliśmy: wymagająco, bez skrótów i z pełną determinacją. Nie przyjechaliśmy do Poznania, by powielać działania innych – przyjechaliśmy, by udowodnić, że nasz model działa tam, gdzie inni mają wątpliwości. Pojawiły się oczywiście partnerstwa, które się nie rozwinęły, projekty, które świadomie odrzuciliśmy. Ale właśnie ten opór potwierdza to, co najważniejsze – solidność naszego modelu. Nie negocjujemy zasad. Nie szukamy oklasków. Nasza strategia jest jasna: budować fundamenty, nie fasady. A to wymaga czasu. Czasem coś, co przedstawia się jako „strategiczne partnerstwo”, okazuje się po prostu przysługą owiniętą w narrację. A gdy pojawiają się aluzje do innych form „wymiany” przy finalizowaniu umów, granica między tym, co zawodowe, a tym, co osobiste, zaczyna się rozmywać… i degradować. W Montclare nie działamy w ten sposób. Wolimy drogę trudniejszą, ale etyczną. Poważny kapitał przyciąga się nie hałasem, ale strukturą, kryterium i wynikami. A dziś Poznań jest dowodem, że nasza formuła działa. Jak Wasza strategia przekłada się na rynek nieruchomości? W sektorze nieruchomości działamy w oparciu o współpracę. Wraz z partnerami z Poznania monitorujemy właśnie zakup budynku biurowego z restauracjami i salami konferencyjnymi – projektu, który symbolizuje naszą wizję: łączenie społeczności, biznesu i przestrzeni, które generują realną wartość. Nie szukamy nieruchomości. Szukamy ekosystemów. To deklaracja nie tylko instytucjonalna, ale też ludzka inwestycja. Bo ostatecznie nie chodzi o mnie. Chodzi o Poznań i jego ludzi. Jeden z lokalnych partnerów nieruchomościowych napisał do nas po analizie naszej strony: „Cieszę się, że widzę firmę, która nie pokazuje póz z kieliszkiem wina ani zdjęć z imprez. Pokazujecie, że prywatność i niski profil nadal istnieją i są synonimem profesjonalizmu”. Dziś ta osoba jest jednym z naszych najlepszych klientów. Dała nam zgodę, by przytoczyć jej słowa, bo chce, by świat wiedział, że można działać inaczej – z treścią, bez hałasu. I to, bardziej niż jakiekolwiek wskaźniki, potwierdza, że idziemy we właściwym kierunku. Jaka była dla Ciebie najbardziej satysfakcjonująca rzecz w tym ostatnim roku? Największą satysfakcją ostatnich lat było obserwowanie, jak nasza praca wykracza poza finanse. Dziś działamy z taką precyzją i siłą, że możemy realizować cel, który zawsze był dla mnie szczególnie ważny: pomagać małym przedsiębior-
com z Poznania w internacjonalizacji i przekształcaniu się w globalnych graczy. Widzieć, jak stawiają pierwsze kroki na rynkach zagranicznych – bez lęku przed skalą wyzwań i z odwagą do współpracy z innymi firmami, nawet jeśli czasem bardziej dla wizerunku niż z potrzeby wartości dodanej – to przywilej, który w pełni definiuje naszą misję. To wzruszające widzieć, jak udało nam się wprowadzić na mapę firmy, które przez ponad dziesięć lat nie wychodziły poza granice Poznania, a dziś podejmują wyzwania w krajach, których wcześniej nawet nie potrafiły wskazać na mapie. Ta sama satysfakcja popycha mnie dziś do jeszcze większej strategicznej precyzji – w tym, jak inwestuję pieniądze, czas i doświadczenie. Dlatego w 2025 roku umocniliśmy naszą obecność na rynkach Europy Środkowej, Hiszpanii, Luksemburga i Szwajcarii. A pierwsza dobra wiadomość jest taka: w pierwszej połowie 2026 roku zacznie nabierać kształtu ekspansja na rynki, do których zaprosimy przedsiębiorców z Poznania – przynosząc znaczące możliwości. Ale rdzeń pozostaje ten sam: nie jesteśmy funduszem. Jesteśmy systemem, który łączy kapitał z realnymi możliwościami. Różnica polega na tym, że dziś robimy to na skalę i z precyzją, które pozwalają nam wpływać zarówno na wielkie strategie, jak i na małe marzenia. Czego nauczyłeś się w tym roku? Nauczyłem się, że projekt bez człowieczeństwa to pusta konstrukcja. Z bliska widziałem, jak wszystko się rozpada, gdy myli się siłę z przymusem, a przywództwo z kontrolą. Dlatego dziś bardziej niż kiedykolwiek cenię spokój, który rodzi się z szacunku, a nie ze strachu. I zrozumiałem, że niezachwianą lojalność zdobywa się tylko dzięki uczciwości, nigdy przez presję. Trwałe zespoły buduje się na zaufaniu, nie na nadzorze. Wymagają wspólnego celu, nie rozkazów. Nauczyłem się też, że intelektualna dyscyplina nie stoi w sprzeczności z ludzką elastycznością. Wręcz przeciwnie – prawdziwe przywództwo przekonuje, rozmawia i potrafi objąć różnorodne punkty widzenia. Doświadczam tego osobiście – od czasu do czasu przyjeżdżam motocyklem z Amsterdamu do Poznania. To nie kaprys; to fizyczne przypomnienie, że boczne drogi, te mniej uczęszczane, często prowadzą do najlepszych perspektyw. Skuteczne przywództwo nie narzuca, tylko przekonuje, rozmawia i, co najważniejsze, akceptuje różnorodność opinii. Co powiedziałbyś Alfonso sprzed roku? Żeby utrzymał skupienie. Żeby nie wątpił w to, co widzi, i nie rozmywał swojego kryterium, szukając aprobaty. Żeby chronił swoją energię, nawet jeśli oznacza to dystans od ludzi lub środowisk, które już nie wnoszą wartości. Że dyskomfort jest częścią procesu. Czasem trzeba coś puścić, żeby iść
| GRUDZIEŃ 2025 na okładce | 21 naprzód. Nie z powodu słabości, lecz z powodu klarowności. I przede wszystkim – żeby nie mylił ekspozycji z wpływem. Nie liczy się, kto Cię słucha, tylko co budujesz. Czy był moment słabości, który paradoksalnie uczynił Cię silniejszym? Tak. Pamiętam go dobrze – mój pierwszy koncert gitarowy. Wyszedłem na scenę pewny siebie, a przy drugim utworze... pustka. Ręce drżały, panika była fizyczna. Pokusa, by zejść ze sceny, była ogromna – ale tego nie zrobiłem. Wziąłem oddech, pozwoliłem sobie na błąd i grałem dalej. Dokończyłem utwór – może nie perfekcyjnie, ale szczerze. I publiczność to natychmiast wyczuła. Nie oklaskiwali techniki – oklaskiwali odwagę, że nie przestałem grać. Ten błąd dał mi klucz: dobrze przeżyta wrażliwość nie osłabia – czyni nie do zatrzymania. (śmiech) W przyszłym roku zapraszam wszystkich na mój kolejny koncert w Barcelonie. Wiem, że też piszesz. Dlaczego to dla Ciebie takie ważne? Bo pisanie to mój sposób na uziemienie. Bo w środku biznesowego zgiełku właściwe słowo staje się kotwicą. Opublikowałem dwa tomy poezji i powiem szczerze – napisałbym je nawet wtedy, gdyby nikt ich nie przeczytał. Nie chodzi o wizerunek – chodzi o przetrwanie emocjonalne. Teraz piszę serię książek o rynku nieruchomości; pierwsza ukaże się wiosną i dotyczy inwestowania w Niderlandach, a kolejna – o Polsce, gdy tylko pozwoli na to kalendarz.To mój osobisty pakt: wolę być autorem własnej historii, nawet jeśli jest niewygodna lub niedoskonała, niż statystą w cudzym scenariuszu. A jaką rolę w tej osobistej podróży odgrywa Montclare? Montclare to ucieleśnienie tego wszystkiego. To nie tylko firma inwestycyjna – to namacalny dowód, że można budować z duszą, bez masek. Działamy z najwyższym rygorem, ale nie zapominamy, że pracujemy z ludźmi. Dążymy do rezultatów, ale nie palimy mostów, które nas tu doprowadziły. W końcu nasz zespół nie działa dla lajków ani widoczności – działa z potrzeby spójności. A to, bądźmy szczerzy, jest dziś prawdziwym luksusem. A kto towarzyszy Ci w tej cichej drodze? Rzadko o nich mówię, bo nikt z nich nie pracuje dla rozgłosu. Ale są. I jeśli Montclare zaszło tak daleko, to tylko dlatego, że nie idę sam. Najtrudniejsze było znalezienie ludzi nie tylko z technicznymi umiejętnościami, ale z moralnym kompasem zgodnym z naszym kierunkiem. Bo każdy może nauczyć się strukturyzować transakcje – trudniej jest utrzymać kulturę pracy bez fałszu i gier. Dziś mam przywilej otaczać się profesjonalistami, którzy nie potrzebują się pokazywać, by wiedzieć, że robią coś wartościowego. Od prawników działających między krajami, po projektantów strategicznych. Łączy nas wspólna etyka: budować z precyzją, chronić z inteligencją i dbać o każdy detal tak, jakby był pierwszym. Jestem im winien więcej, niż zmieściłoby się na okładce. Ale jeśli mogę coś tu podkreślić, to właśnie to: widoczny sukces jest zawsze rezultatem niewidzialnej lojalności. Gdzie widzisz Montclare i siebie za pięć lat? Tam, gdzie trzeba być, by nadal działać z taką samą wolnością i skutecznością jak dziś. Nie przywiązujemy naszej wizji do mapy – wiążemy strategię z elastycznością. Ugruntujemy obecność na rynkach, gdzie szansa spotyka się z wartością – w Europie Środkowej, Hiszpanii, Belgii, od Madrytu po Arrecife, w Luksemburgu czy nawet w miejscach, których dziś jeszcze nie rozważamy. Nasza ekspansja nie jest ogłaszana – jest realizowana. Dlatego wolę nie wskazywać konkretnych lokalizacji. Powiem tylko tyle: gdziekolwiek będziemy, będzie to dlatego, że tam istnieje realna okazja, a nie dlatego, że trzeba zaznaczyć punkt na mapie. A prywatnie? Moja rola pozostanie taka sama: zapewnić, by model działał autonomicznie, bez konieczności mojej fizycznej obecności. Zobaczysz mnie tam, gdzie trzeba mnie zobaczyć, wtedy, gdy będzie to właściwe. A poza tym będę tam, gdzie powinienem być – w 2026 roku, przebudowując lokal na Lanzarote, by stworzyć wyjątkowe miejsce do delektowania się winem, pisząc lub żeglując po wyspie, co jest jedną z moich pasji. Klucz nie tkwi w tym, by być wszędzie – lecz tam, gdzie to naprawdę ma znaczenie. I w Montclare to my o tym decydujemy. Co chciałbyś powiedzieć na zakończenie? Od początku swojego istnienia Montclare regularnie i anonimowo wspiera Stowarzyszenie Nasze Serce z Poznania – organizację pomagającą dzieciom z chorobami serca, kierowaną przez doktora Michała Wojtalika. Nie jest to element strategii marki. Nie pojawia się w raportach. Nie jest komunikowane. Ale jest. To ta sama logika, którą stosujemy wobec miasta, które dało nam przestrzeń do działania. Współpracuję z działem inwestycji miasta Invest in Poznań, bo wierzę w ten ekosystem. Robię to z pokorą, wiedząc, że nie jestem ekspertem. Mógłbym tu wymienić wszystkie instytucje, z którymi współpracujemy, ale jeśli trzeba je wymieniać, to prawdopodobnie nie jesteśmy tym, kogo szukacie. Dlatego zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej i profilu na LinkedIn, by dowiedzieć się więcej. A jeśli znajdziecie chwilę – z przyjemnością spotkam się na kawie. I bez zbędnych słów – wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku! z
| GRUDZIEŃ 2025 Grudzień. Czas, gdy miasto pulsuje przedświąteczną radością, gdy światła na ulicach rozjaśniają krótkie dni, a w powietrzu unosi się ciche oczekiwanie. To miesiąc, który skłania do ciepłych myśli i spotkań, ale też – paradoksalnie – najmocniej przypomina, że nie wszyscy mogli cieszyć się z nadchodzących świąt. W tym właśnie grudniowym nastroju, na skraju parku Karola Marcinkowskiego, szczególnie wybrzmiewa obecność nowego miejsca wyciszenia i refleksji – Pomnika Wypędzonych Wielkopolan przez Niemców w latach 1939–1945. TEKST I zDJĘCIa: dr Paweł Cieliczko Pomnik Wypędzonych Wielkopolan pamięć, która wróciła Monument stanął tam, gdzie codziennie mijają się tysiące ludzi – przy zbiegu ulic Towarowej i Powstańców Wielkopolskich, tuż obok dworców kolejowego i autobusowego. Symbolicznie – bo właśnie z takich miejsc, 85 lat temu tysiące Wielkopolan, stłoczonych w wagonach, wyruszało w nieznane, wypędzonych z domów, ograbionych z dorobku, z dotychczasowego życia, z przyszłości. Bezimienne twarze, wspólne cierpienie Pomnik autorstwa prof. Karola Badyny nie opowiada historii słowami. Mówi ciałem, gestem, ciszą. Dramatyczna płaskorzeźba przedstawia grupę ludzi – kobiet, mężczyzn, dzieci – stłoczonych jakby w wagonie bydlęcym. Postacie są bezimienne, ale ich twarze wyrażają wszystko: lęk, zdumienie, rozpacz. Rzeźbiarz pragnął oddać emocje tego momentu, w którym świat się wali – tę sekundę między krzykiem a ciszą. Pomnik ma być nie tylko hołdem dla ofiar, ale też ostrzeżeniem przed nienawiścią, która zawsze zaczyna się od słów, a kończy na cierpieniu. Monument odsłonięto 5 listopada 2024 roku. Dokładnie tego dnia, 85 lat wcześniej, rozpoczęły się masowe wysiedlenia Polaków z Wielkopolski. Tamtego listopadowego poranka Niemcy wtargnęli do poznańskich mieszkań. Dali ludziom kilkadziesiąt minut na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. „Raus! Schnell! Hände hoch!” – krzyczeli. Rodziny z dziećmi, starcy, kobiety w ciąży – wszyscy trafiali do obozu przejściowego Lager Glowna, urządzonego w dawnych magazynach wojskowych przy ulicy Bałtyckiej. W ciągu kilku miesięcy przeszło przez niego ponad 33 000 osób, z których niemal wszystkie deportowano do Generalnego Gubernatorstwa. Wśród nich znaleźli się duchowni, naukowcy, społecznicy, a także prezydent Poznania Cyryl Ratajski. Dla okupanta byli tylko liczbami. Dla Wielkopolski – ludźmi, którzy tworzyli jej tożsamość. Wysiedlenia były częścią niemieckiego planu „oczyszczania” Kraju Warty z Polaków i zastąpienie ich niemieckimi osadnikami. Z naszego regionu wypędzono około pół miliona ludzi. Każda z tych historii zaczynała się podobnie: dźwięk kolby uderzającej w drzwi, krzyk, pakowanie w pośpiechu, ostatnie spojrzenie na dom, którego już nigdy mieli nie zobaczyć. Długa droga pamięci Pomysł wzniesienia pomnika narodził się jeszcze w latach 90., lecz przez dziesięciolecia nie mógł się zmate-
| GRUDZIEŃ 2025 warte poznania | 23 r e k l a m a rializować. Dopiero w 2014 roku władze Poznania zatwierdziły lokalizację. W 2016 roku wydawało się, że wszystko jest gotowe – zaakceptowano projekt Jarosława Mączki, przedstawiający dziewczynkę symbolizującą dziecięce ofiary wysiedleń. Nieoczekiwanie, na wniosek miejskiej konserwator zabytków, decyzję cofnięto. Środowiska wypędzonych poczuły się odrzucone po raz kolejny. Kolejne konkursy nie przynosiły rozstrzygnięcia. Przedstawiane pace były zbyt abstrakcyjne, zbyt zimne, zbyt dalekie od emocji. Przewodniczący jury, prof. Antoni Janusz Pastwa, przyznał, że prace „nie oddają ducha wydarzeń” i żadna nie zasługuje na nagrodę. Publiczne debaty pokazały głęboką przepaść między wizjami artystów a oczekiwaniami środowisk pragnących zachowania pamięci. Jak zauważył jeden z wypędzonych: „Oni tego nie przeżyli, dlatego tego nie czują”. Konkurs zakończył się bez rozstrzygnięcia. Dopiero projekt Karola Badyny zdobył uznanie. Po latach sporów, dyskusji i odwlekania terminów, Pomnik Wypędzonych Wielkopolan wreszcie stanął w Poznaniu. Przed rokiem, 5 listopada 2024 roku, w 85. rocznicę pierwszego transportu, odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika. Wśród uczestników byli świadkowie historii, rodziny wypędzonych, przedstawiciele IPN, władz miasta i regionu. Podczas przemówień powtarzały się słowa o pamięci, o prawdzie, o przyszłości. – Wysiedlenie to najokrutniejsza forma nękania – pozbawia ludzi nie tylko przeszłości, ale i przyszłości – mówił prezydent Poznania. Tego samego dnia zorganizowano VI Wielkopolskie Forum Pamięci Narodowej i konferencję naukową poświęconą eksterminacji ludności polskiej w Kraju Warty. Poznań oddychał historią, ale inaczej niż zwykle – nie tylko w ciszy, lecz także w poczuciu, że pamięć wreszcie znalazła swój głos. Ku pamięci i przestrodze Dziś pomnik stoi dumnie na tle miasta, które tak często stawia na nowoczesność, ale nie zapomina o przeszłości. To nie tylko dzieło sztuki – to kamienny list do przyszłych pokoleń. Pamięć o wysiedleniach to nie tylko obowiązek wobec przeszłości – to także przestroga dla przyszłości. Pomnik Wypędzonych Wielkopolan jest dziś nie tylko symbolem cierpienia, ale i zwycięstwa pamięci nad zapomnieniem. Jego powstanie przypomina, jak długa i trudna bywa droga do upamiętnienia ofiar historii, szczególnie tych, o których losach przez lata mówiono niewiele. Po dziesięcioleciach zapomnienia, wypędzeni Wielkopolanie otrzymali godne miejsce w przestrzeni miejskiej, pora, by odzyskali je także w historii i społecznej pamięci. z
| GRUDZIEŃ 2025 Poznańskie Chartowo, blok z wielkiej płyty przy os. Rusa 13. To tam, w niewielkim serwisie na parterze budynku każdego dnia rzemiosło przeplata się ze sztuką. Swój warsztat ma tam Henryk Łukaszewski, multiinstrumentalista, który pomaga instrumentom dętym odzyskać ich właściwe brzmienie. rozmawia: Marta Maj | zDJĘCIa: Artur Kosonowski Instrumenty są jak kobiety Ruch u Pana jak na dworcu. To prawda, lata lecą, a klientów nie ubywa. To świadczy o Pańskim fachu. Tak mówią. Nie lubię się chwalić, ale faktycznie, klienci zjeżdżają do mnie z całej Polski, a nawet i zza granicy. To jak zaczęła się Pana historia z naprawą instrumentów? Tak naprawdę napraw by nie było, gdybym sam latami nie grał. Naukę gry zacząłem od akordeonu, gdy miałem osiem lat. Zacząłem uczyć się w szkole muzycznej, więc nauczyłem się też grać na innych instrumentach. A że zawsze miałem zdolności i muzyczne, i techniczne, to dostałem się jednocześnie do szkoły muzycznej w Poznaniu i do technikum mechanicznego we Włocławku. Wybrałem szkołę muzyczną. Już w czasie nauki zdarzało się, że wystarczyło, że wziąłem do ręki czyjś instrument, który wymagał drobnej naprawy, a już wiedziałem, co trzeba z nim zrobić. Czyli najpierw była muzyka, a potem rzemiosło? Dokładnie tak. Już na studiach pracowałem – grałem w operetce. Później od 1975 r. przez 35 lat byłem pierwszym klarnecistą w Filharmonii Poznańskiej, ale oprócz etatu, działałem w domu, naprawiałem instrumenty kolegom po fachu. Przez długi czas działałem równolegle. Kiedy nie byłem w filharmonii, w kuchni, na czwartym
| GRUDZIEŃ 2025 warte poznania | 25 piętrze w bloku, „dziubałem” w instrumentach. Trudno mi było odmawiać, więc przychodziło coraz więcej osób. W końcu postanowiłem otworzyć serwis, bo klientów było tak dużo. Zrezygnował Pan z gry w filharmonii, by w pełni rozwinąć biznes i zająć się naprawą? Nie do końca, ponieważ dawniej obowiązywały inne zasady przechodzenia na emeryturę. Dęciak, podobnie jak np. górnik, szedł na emeryturę po 50. roku życia. Dlatego mogłem pozwolić sobie na to, by całkowicie zająć się serwisem instrumentów. Teraz zasady się zmieniły i te przepisy już nie obowiązują, trzeba grać do 65. roku życia, wiek emerytalny jak w każdym zawodzie. Umiejętności techniczne i słuch muzyczny to jedno, ale czy uczył się Pan tego fachu od innych specjalistów? Na początku byłem samoukiem i robiłem wszystko intuicyjnie, ale byłem skuteczny. Mój kolega miał warsztat w Stanach Zjednoczonych. Przyjeżdżał do mnie, dostałem od niego dużo narzędzi, które w latach 80. były w Polsce nie do zdobycia. On znał najnowsze techniki, więc uczyłem się ich od niego. W latach 90. jeździłem na szkolenia Yamahy, uzyskałem certyfikaty. Zacząłem wyjeżdżać też na szkolenia za granicę. Jednocześnie cały czas działałem w branży, więc mogłem na bieżąco wprowadzać w życie wszystkie nowe umiejętności. Jest Pan klarnecistą, ale naprawia Pan nie tylko klarnety. Owszem, moja specjalizacja to instrumenty dęte drewniane. Dętymi blaszanymi się nie zajmuję, bo wymagają innego oprzyrządowania. Mam swoją specjalizację. Jednak trudno byłoby naprawiać instrumenty, nie umiejąc na nich grać. Potrafię grać na flecie, saksofonie, no i na akordeonie. W latach 90. wróciłem do tego instrumentu, gram w zespole SHALOM. Jednak akordeonów nie naprawiam, bo wymagają narzędzi, których nie mam w swoim warsztacie. Ile trwa naprawa jednego instrumentu? To kwestia godzin, dni czy tygodni? Wszystko zależy od uszkodzenia. Są mechaniczne naprawy i drobne korekty, ale i one potrafią pochłonąć wiele czasu. To dlatego, że ta praca wymaga dokładności, precyzji i cierpliwości. Najtrudniejsze jest ustawienie mechanizmu, żeby wszystko idealnie działało i brzmiało. Trzeba pracować wolno i dokładnie, pośpiech jest tu niewskazany. Przecież żyjemy w dobie techniki, automatyzacji. Nie da się w jakiś sposób przyspieszyć tej pracy dzięki nim? Niestety, to całkowicie ręczna praca. Owszem, nowe narzędzia usprawniają działanie, ale mimo wszystko tej pracy nie da się przyspieszyć. Poza tym trzeba wiedzieć, czego i w jaki sposób używać. Szczypiec, blaszek, podkładek regulacyjnych jest mnóstwo, ale praca pozostaje ręcznym rzemiosłem. Dla przykładu – w klarnecie jest siedemnaście klapek. Wystarczy, że jedna odrobinę się przesunie – już nie gra prawidłowo. Czasami zdarza się, że klient przychodzi i twierdzi, że instrument tylko trochę szwankuje. To właśnie o to „trochę” chodzi. Nie da się sprawdzić instrumentu w połowie. Żeby brzmiał tak, jak powinien, trzeba sprawdzić cały. On owszem, będzie wydawał dźwięki, ale – znów – liczy się dokładność. To trochę jak z zegarkiem. Może działać, ale się spóźniać lub spieszyć. Instrumenty rządzą się podobnymi zasadami – nie ma półśrodków. I pewnie każdy chce mieć instrument działający na już? Często tak jest. Są awarie, kiedy przed ważnym koncertem coś zaczyna się dziać i trzeba działać ekspresowo. Jednak wtedy też nie mogę pominąć tej dokładności. Gdybym chciał spełnić nagłe prośby wszystkich, musiałbym chyba zamieszkać w warsztacie. A przecież też mam swoją rodzinę, z którą chcę spędzać czas. Ilu klientów dziennie przychodzi? Przecież od kiedy zaczęliśmy rozmawiać, przewinęło się już kilku. Tak było od początku i chyba nigdy się nie zmieni. Są kolejki do naprawy i klienci o tym wiedzą. Z góry uprzedzam ich, jakie mam terminy. Teraz jest listopad, niedawno odebrałem telefon od kolegi z Warszawy, który chce naprawić u mnie instrument. Powiedziałem mu uczciwie, że mogę przyjąć go dopiero w nowym roku. Uznał, że poczeka. Nie pogniewałbym się przecież, gdyby poszedł z nim do kogoś innego. Zawsze mówię klientom,
www.mtp.plRkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz