SUKCES PO POZNAŃSKU 12/2025

| GRUDZIEŃ 2025 na okładce | 17 Alfonso, witamy znowu w grudniowym wydaniu. Co dla Ciebie oznacza ponowne pojawienie się na okładce? Alfonso Martines Ruiz: Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego. Ale w pewnym sensie czułem potrzebę opowiedzenia swojej historii, bo rozumiem, co ona symbolizuje. W tym roku byłem bardziej w cieniu – dużo pracowałem i mało mówiłem. Wybrałem ciszę jako strategię: mniej ekspozycji, więcej struktury. Odsunąłem się od środowisk, które kiedyś uważałem za swoje, i to była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem. Dziś jestem tu, bo konsekwencja budzi szacunek – a szacunku się nie wymusza, tylko utrzymuje. Od czego konkretnie się odsunąłeś? Od środowisk zawodowych, w których zabrakło wzajemnego szacunku lub w których wszystko kręciło się wokół wizerunku. Nie mam na to czasu. Wolę budować z ludźmi, którzy nie potrzebują potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz. I to widać w rezultatach. Kiedy oczyścisz otoczenie, skupienie wraca tam, gdzie powinno – na tym, co tworzysz, a nie na tym, jak wyglądasz. I właśnie to ostatecznie docenia klient. A czym zajmowałeś się w tym czasie? Pracą. Wzmacnianiem tego, co naprawdę podtrzymuje każdy projekt: kryteriów, szacunku, konsekwencji i solidnego kręgu ludzi. Bez potrzeby udowadniania czegokolwiek. Montclare się rozwinęło – na wielu frontach – i ci, którzy byli blisko, to widzieli. Nie musieliśmy o tym opowiadać co tydzień w mediach społecznościowych. Widoczność można zdobyć. Obecność się narzuca. A my nie prosimy o pozwolenie, by być tam, gdzie nasze miejsce. Co powiedzieli Ci przyjaciele z Poznania, żeby Cię przekonać do udziału? Że czasem po prostu trzeba być – bez przemówień, tylko obecnością. I zrozumiałem, że są chwile, w których trzeba zająć swoje miejsce, nawet w ciszy, aż nadejdzie właściwy moment, by przemówić tam, gdzie trzeba. Dlatego tu jestem. A gdy to miejsce należy się Tobie z racji Twojej drogi, wystarczy je po prostu zająć. Czy to powrót? Nie. To ciągłość. Nigdy nie odszedłem. Po prostu przestałem robić hałas. Kiedy dokładnie wiesz, co budujesz, nie musisz się tłumaczyć. Solidność mówi sama za siebie. Mówisz o Montclare, opowiedz zatem, czym właściwie ono jest. Montclare to niezależna firma inwestycyjna i doradcza, działająca strategicznie w obszarze finansów. Nasze usługi są tak elastyczne, jak ambitne – od czegoś tak prostego, jak otwarcie konta bankowego w Polsce dla zagranicznego inwestora, po tworzenie holdingów w Niderlandach, fundacji w Luksemburgu czy zarządzanie zakupem nieruchomości w Dubaju poprzez struktury w Szwajcarii lub Liechtensteinie – wszystko robimy samodzielnie, bez pośredników, i to widać w jakości. Całość opieramy na stałym wsparciu prawnym i podatkowym, obejmującym optymalizację, inwestycje transgraniczne w nieruchomości oraz strategie wzrostu. Koordynujemy również złożone operacje w wielu jurysdykcjach i jesteśmy zaufanym partnerem family offices w zakresie zarządzania majątkiem klientów z kategorii UHNWI. Nasza główna siedziba znajduje się w Amsterdamie – stamtąd kształtujemy naszą globalną wizję. Ale prawdziwa siła operacyjna i wykonawcza leży w nowym centrum w Poznaniu, które uzupełnia i nadaje dynamikę całej strukturze. To musiał być Poznań, bo bycie w sercu Europy Środkowej daje nam bezcenną znajomość terenu, bliskość do rynków wschodzących i szybkość reagowania, wspieraną przez naszego lokalnego partnera w mieście. To wyjątkowe połączenie – wizji z Amsterdamu i realizacji z Poznania – pozwala nam niezwykle efektywnie łączyć kapitał międzynarodowy z najlepszymi możliwościami regionu, oferując kompleksowe wsparcie prawne i finansowe dla przedsiębiorców, inwestorów i instytucji. Działamy na kluczowych rynkach: w Europie Środkowej, Niderlandach, Hiszpanii, Belgii, Szwajcarii i Dubaju. Wszystko przy stałym wsparciu prawnym i podatkowym, które obejmuje optymalizację, inwestycje transnarodowe i strategie wzrostu. Nasze DNA jest proste: nie podążamy za modą – podążamy za wynikami. Pracujemy z dyskretną powagą, skupiając się na tworzeniu wartości i budowaniu zaufania z naszych biur w Amsterdamie i Poznaniu. I żeby jasno określić naszą filozofię: nie sprzedajemy naszej nazwy. Żadnych franczyz ani licencji. Jeśli coś nosi nasz znak, to dlatego, że jesteśmy w to zaangażowani w 100% – z pełnym zobowiązaniem i rzeczywistą obecnością. To nasza tożsamość. Na zakończenie o Montclare: jesteśmy członkami licznych izb handlowych i organizacji branżowych – nie dla samej widoczności, lecz dlatego, że właśnie tam zapadają decyzje o znaczeniu strategicznym. Szczytem tej instytucjonalnej legitymacji jest nasze wpisanie do oficjalnego Rejestru Podmiotów Interesu przy Komisji Europejskiej. To nie tylko formalność – to mechanizm, dzięki któremu instytucje europejskie weryfikują, które podmioty są uprawnione do udziału w procesach legislacyjnych, strukturalnych i wysokiego szczebla. Polityka dostępu do „Berlaymontu” wymaga czegoś więcej niż uśmiechu i kilku zdjęć z wydarzeń pokazujących pozorne sojusze. Wymaga obecności, kompetencji i potwierdzonego dorobku. Obecność tam ozna- | MATERIAŁ PROMOCYJNY

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz