| GRUDZIEŃ 2025 18 | na okładce cza, że Montclare może działać jako wiarygodny rozmówca wobec samej Komisji Europejskiej, a nasze operacje spełniają kontynentalne standardy przejrzystości, etyki i zarządzania. Innymi słowy – to nie symbol. To uznanie operacyjne. To jest dowód, że robimy rzeczy właściwie – tak właśnie pracujemy z zespołem i to właśnie oferujemy Poznaniowi. A powiesz, dlaczego akurat Poznań, a nie inne miasto? Wybrałem Poznań, ponieważ dostrzegłem coś, czego inni nie zauważali: unikalne połączenie instytucjonalnej solidności i ludzkiego ciepła. Oczywiście, miasto ma wszystko, czego oczekuje każdy inwestor – silną infrastrukturę, najwyższej klasy talenty i długofalową wizję, która idealnie współgra z naszą. Ale ostatecznie zdecydowało coś, czego nie da się wpisać w bilans: duma jego mieszkańców, odporność historii i autentyczność, którą czuje się na ulicach. Nie szukaliśmy gorączkowego rytmu stolicy – szukaliśmy spokojnego miejsca, w którym buduje się z sensem i wspólnotą.Stąd działamy z solidnymi instytucjami i dyskretnymi sieciami. To w istocie idealny ekosystem dla naszego modelu: możliwości, które wymagają analizy, a nie widowiska – w mieście, które ceni dobrze wykonaną pracę ponad pusty hałas. To była decyzja strategiczna, ale też intuicyjna. Wybraliśmy miejsce z duszą. I zapewniam – to widać w każdym projekcie. Właściwie chciałbym spędzać tu więcej czasu, nie z obowiązku, lecz dlatego, że Poznań to dziś znacznie więcej niż biuro – to przestrzeń, w której praca i życie płyną w harmonii. Co Cię najbardziej przyciąga w Polsce? Tego lata spędziłem dwa tygodnie na Mazurach, próbując nauczyć się polskiego. Niewiele nauczyłem się języka, ale znalazłem coś cenniejszego – prawdziwych przyjaciół. Ta ludzka więź była pierwszą kotwicą. Potem przyszły interesy, które zaprowadziły mnie do odkrywania miejsc tak odległych, jak Karpacz, gdzie mam wspaniałego przyjaciela i klienta, aż po dynamiczne ośrodki, jak Zielona Góra, gdzie współpraca rozwija się naturalnie. Spędziłem też kilka dni w Gdańsku. Zawsze ciągnęło mnie do tego miasta – jego historii, światła, powściągliwej elegancji. Bycie tam nie było przypadkiem – to był gest osobisty. Chciałem sprawdzić, czy to wrażenie jest prawdziwe. I było. W międzyczasie odkryłem, że uwielbiam devolay – to klasyczne, faszerowane danie z kurczaka, które wielu uważa za zwyczajne, a mnie po prostu zachwyciło. Z czasem Polska przestała być tylko kierunkiem zawodowym, a stała się czymś osobistym. To, co naprawdę mnie urzekło, to różnorodność kulturowa – od Filharmonii Narodowej w Warszawie, po festiwale w Poznaniu i alternatywne sceny w Łodzi. Kraj ma bogactwo, które trudno znaleźć gdzie indziej. Ale ponad wszystko cenię to, że Polska zachowała swój charakter. W Europie, która często rozmywa się w trendach, tutaj wciąż czuje się autentyczność. A to dla mnie ma wartość bezcenną. Dobrze, a opowiedz, jak przebiega proces? Proces przebiega dokładnie tak, jak go zaplanowaliśmy: wymagająco, bez skrótów i z pełną determinacją. Nie przyjechaliśmy do Poznania, by powielać działania innych – przyjechaliśmy, by udowodnić, że nasz model działa tam, gdzie inni mają wątpliwości. Pojawiły się oczywiście partnerstwa, które się nie rozwinęły, projekty, które świadomie odrzuciliśmy. Ale właśnie ten opór potwierdza to, co najważniejsze – solidność naszego modelu. Nie negocjujemy zasad. Nie szukamy oklasków. Nasza strategia jest jasna: budować fundamenty, nie fasady. A to wymaga czasu. Czasem coś, co przedstawia się jako „strategiczne partnerstwo”, okazuje się po prostu przysługą owiniętą w narrację. A gdy pojawiają się aluzje do innych form „wymiany” przy finalizowaniu umów, granica między tym, co zawodowe, a tym, co osobiste, zaczyna się rozmywać… i degradować. W Montclare nie działamy w ten sposób. Wolimy drogę trudniejszą, ale etyczną. Poważny kapitał przyciąga się nie hałasem, ale strukturą, kryterium i wynikami. A dziś Poznań jest dowodem, że nasza formuła działa. Jak Wasza strategia przekłada się na rynek nieruchomości? W sektorze nieruchomości działamy w oparciu o współpracę. Wraz z partnerami z Poznania monitorujemy właśnie zakup budynku biurowego z restauracjami i salami konferencyjnymi – projektu, który symbolizuje naszą wizję: łączenie społeczności, biznesu i przestrzeni, które generują realną wartość. Nie szukamy nieruchomości. Szukamy ekosystemów. To deklaracja nie tylko instytucjonalna, ale też ludzka inwestycja. Bo ostatecznie nie chodzi o mnie. Chodzi o Poznań i jego ludzi. Jeden z lokalnych partnerów nieruchomościowych napisał do nas po analizie naszej strony: „Cieszę się, że widzę firmę, która nie pokazuje póz z kieliszkiem wina ani zdjęć z imprez. Pokazujecie, że prywatność i niski profil nadal istnieją i są synonimem profesjonalizmu”. Dziś ta osoba jest jednym z naszych najlepszych klientów. Dała nam zgodę, by przytoczyć jej słowa, bo chce, by świat wiedział, że można działać inaczej – z treścią, bez hałasu. I to, bardziej niż jakiekolwiek wskaźniki, potwierdza, że idziemy we właściwym kierunku. Jaka była dla Ciebie najbardziej satysfakcjonująca rzecz w tym ostatnim roku? Największą satysfakcją ostatnich lat było obserwowanie, jak nasza praca wykracza poza finanse. Dziś działamy z taką precyzją i siłą, że możemy realizować cel, który zawsze był dla mnie szczególnie ważny: pomagać małym przedsiębior-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz