SUKCES PO POZNAŃSKU 12/2025

| GRUDZIEŃ 2025 na okładce | 21 naprzód. Nie z powodu słabości, lecz z powodu klarowności. I przede wszystkim – żeby nie mylił ekspozycji z wpływem. Nie liczy się, kto Cię słucha, tylko co budujesz. Czy był moment słabości, który paradoksalnie uczynił Cię silniejszym? Tak. Pamiętam go dobrze – mój pierwszy koncert gitarowy. Wyszedłem na scenę pewny siebie, a przy drugim utworze... pustka. Ręce drżały, panika była fizyczna. Pokusa, by zejść ze sceny, była ogromna – ale tego nie zrobiłem. Wziąłem oddech, pozwoliłem sobie na błąd i grałem dalej. Dokończyłem utwór – może nie perfekcyjnie, ale szczerze. I publiczność to natychmiast wyczuła. Nie oklaskiwali techniki – oklaskiwali odwagę, że nie przestałem grać. Ten błąd dał mi klucz: dobrze przeżyta wrażliwość nie osłabia – czyni nie do zatrzymania. (śmiech) W przyszłym roku zapraszam wszystkich na mój kolejny koncert w Barcelonie. Wiem, że też piszesz. Dlaczego to dla Ciebie takie ważne? Bo pisanie to mój sposób na uziemienie. Bo w środku biznesowego zgiełku właściwe słowo staje się kotwicą. Opublikowałem dwa tomy poezji i powiem szczerze – napisałbym je nawet wtedy, gdyby nikt ich nie przeczytał. Nie chodzi o wizerunek – chodzi o przetrwanie emocjonalne. Teraz piszę serię książek o rynku nieruchomości; pierwsza ukaże się wiosną i dotyczy inwestowania w Niderlandach, a kolejna – o Polsce, gdy tylko pozwoli na to kalendarz.To mój osobisty pakt: wolę być autorem własnej historii, nawet jeśli jest niewygodna lub niedoskonała, niż statystą w cudzym scenariuszu. A jaką rolę w tej osobistej podróży odgrywa Montclare? Montclare to ucieleśnienie tego wszystkiego. To nie tylko firma inwestycyjna – to namacalny dowód, że można budować z duszą, bez masek. Działamy z najwyższym rygorem, ale nie zapominamy, że pracujemy z ludźmi. Dążymy do rezultatów, ale nie palimy mostów, które nas tu doprowadziły. W końcu nasz zespół nie działa dla lajków ani widoczności – działa z potrzeby spójności. A to, bądźmy szczerzy, jest dziś prawdziwym luksusem. A kto towarzyszy Ci w tej cichej drodze? Rzadko o nich mówię, bo nikt z nich nie pracuje dla rozgłosu. Ale są. I jeśli Montclare zaszło tak daleko, to tylko dlatego, że nie idę sam. Najtrudniejsze było znalezienie ludzi nie tylko z technicznymi umiejętnościami, ale z moralnym kompasem zgodnym z naszym kierunkiem. Bo każdy może nauczyć się strukturyzować transakcje – trudniej jest utrzymać kulturę pracy bez fałszu i gier. Dziś mam przywilej otaczać się profesjonalistami, którzy nie potrzebują się pokazywać, by wiedzieć, że robią coś wartościowego. Od prawników działających między krajami, po projektantów strategicznych. Łączy nas wspólna etyka: budować z precyzją, chronić z inteligencją i dbać o każdy detal tak, jakby był pierwszym. Jestem im winien więcej, niż zmieściłoby się na okładce. Ale jeśli mogę coś tu podkreślić, to właśnie to: widoczny sukces jest zawsze rezultatem niewidzialnej lojalności. Gdzie widzisz Montclare i siebie za pięć lat? Tam, gdzie trzeba być, by nadal działać z taką samą wolnością i skutecznością jak dziś. Nie przywiązujemy naszej wizji do mapy – wiążemy strategię z elastycznością. Ugruntujemy obecność na rynkach, gdzie szansa spotyka się z wartością – w Europie Środkowej, Hiszpanii, Belgii, od Madrytu po Arrecife, w Luksemburgu czy nawet w miejscach, których dziś jeszcze nie rozważamy. Nasza ekspansja nie jest ogłaszana – jest realizowana. Dlatego wolę nie wskazywać konkretnych lokalizacji. Powiem tylko tyle: gdziekolwiek będziemy, będzie to dlatego, że tam istnieje realna okazja, a nie dlatego, że trzeba zaznaczyć punkt na mapie. A prywatnie? Moja rola pozostanie taka sama: zapewnić, by model działał autonomicznie, bez konieczności mojej fizycznej obecności. Zobaczysz mnie tam, gdzie trzeba mnie zobaczyć, wtedy, gdy będzie to właściwe. A poza tym będę tam, gdzie powinienem być – w 2026 roku, przebudowując lokal na Lanzarote, by stworzyć wyjątkowe miejsce do delektowania się winem, pisząc lub żeglując po wyspie, co jest jedną z moich pasji. Klucz nie tkwi w tym, by być wszędzie – lecz tam, gdzie to naprawdę ma znaczenie. I w Montclare to my o tym decydujemy. Co chciałbyś powiedzieć na zakończenie? Od początku swojego istnienia Montclare regularnie i anonimowo wspiera Stowarzyszenie Nasze Serce z Poznania – organizację pomagającą dzieciom z chorobami serca, kierowaną przez doktora Michała Wojtalika. Nie jest to element strategii marki. Nie pojawia się w raportach. Nie jest komunikowane. Ale jest. To ta sama logika, którą stosujemy wobec miasta, które dało nam przestrzeń do działania. Współpracuję z działem inwestycji miasta Invest in Poznań, bo wierzę w ten ekosystem. Robię to z pokorą, wiedząc, że nie jestem ekspertem. Mógłbym tu wymienić wszystkie instytucje, z którymi współpracujemy, ale jeśli trzeba je wymieniać, to prawdopodobnie nie jesteśmy tym, kogo szukacie. Dlatego zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej i profilu na LinkedIn, by dowiedzieć się więcej. A jeśli znajdziecie chwilę – z przyjemnością spotkam się na kawie. I bez zbędnych słów – wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku! z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz