SUKCES PO POZNAŃSKU 12/2025

| GRUDZIEŃ 2025 32 | warte poznania do wspólnej uczty, musi dokonać emocjonalnej deklaracji: patrząc sobie w oczy, składa się spersonalizowane życzenia, które są jednocześnie deklaracją miłości i oficjalnym aktem przebaczenia. To konieczny warunek do rozpoczęcia świąt. Symbolicznym przesłaniem jest gotowość do dzielenia się „chlebem codziennym” – owocami pracy i życia – z każdym członkiem rodziny. Ten gest, wymuszający intymną i szczerą konfrontację, jest potężnym narzędziem naprawiania relacji. Opłatek uczy nas, że świąteczna radość nie może istnieć bez pokoju w sercu i w domu. To luksus autentycznej relacji, który możemy sobie podarować tylko raz w roku. Stół pełen historii Wigilia jest celebracją kontrastu: prostoty miejsca narodzin Chrystusa ze szlachetną nadzieją na przyszłą obfitość. Sianko pod obrusem to nawiązanie do ubóstwa żłóbka i pokory. Ale w tradycji ludowej miało też wymiar magiczny – miało zapewnić urodzaj i dostatek w gospodarstwie. Zwyczaj wyciągania długiego źdźbła, które wróżyło szczęście i powodzenie finansowe, jest tego najlepszym przykładem. Dziś to nasz symboliczny powrót do natury i do korzeni. Dodatkowe nakrycie to fundamentalny wyraz polskiej gościnności i empatii. To gotowość do przyjęcia niespodziewanego, zabłąkanego wędrowca (nawiązanie do braku schronienia dla Świętej Rodziny). Współcześnie to również symbol pamięci – o tych, którzy odeszli, i o tych, którzy są samotni. To przypomnienie o odpowiedzialności za Innego. Liczba dań na stole wigilijnym jest kluczowa. Tradycyjna dwunastka symbolizuje dwunastu apostołów oraz dwanaście miesięcy w roku. Ma za zadanie zapewnić ciągłość obfitości, dobrobytu i powodzenia przez cały kolejny cykl kalendarzowy. Najważniejsze jest, by spróbować choć trochę każdego dania, by magia obfitości zadziałała. Polska literatura kulinarna, sięgająca klasyków takich jak Lemnis i Vitry, rzuca światło na zasady wigilijnego stołu. Istniał zwyczaj, zgodnie z którym liczba osób zasiadających do wieczerzy powinna być parzysta. Więcej emocji budziła kwestia liczby potraw, co do której nie ma pełnej historycznej zgodności. Choć najbardziej znana jest tradycja dwunastu dań dawne źródła podkreślają, że często obowiązywała zasada nieparzystości: • 13 dań – u magnatów (stanowiło to górną granicę obfitości), • 11 dań – u szlachty, • 9 dań – u zamożnego mieszczaństwa. Ciekawą furtkę dla smakoszy znalazł książę J.O. Radziwiłł, który uważał, że można spróbować wszystkich ryb, licząc je jako jedno danie! Ważne było więc nie tyle matematyczne wyliczenie, co zapewnienie obfitości i różnorodności. Wśród potraw kluczowe są te z najmocniejszym ładunkiem symbolicznym. Ryby to najstarszy symbol chrześcijaństwa i odrodzenia. Spożywanie ryb (w tym karpia, który spopularyzował się po II wojnie światowej jako danie „dostępne”) ma zapewnić siłę witalną, płodność i błogosławieństwo. Wcześniej na stoły trafiały przeróżne ryby słodkowodne w zależności od zasobności portfela. Były liny, szczupaki, sandacze,

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz