SUKCES PO POZNAŃSKU 12/2025

| GRUDZIEŃ 2025 poziom wyżej | 61 przejęło ten styl. W Polsce początkowo noworoczne toasty wznoszono tokajem – deserowym winem węgierskim. Szampan na szeroką skalę pojawił się dopiero po II wojnie światowej. Od tamtego czasu wina musujące stały się nieodłącznym elementem sylwestrowych celebracji. Co ciekawe, podobną genezę ma hiszpańska tradycja 12 winogron o północy – powstała w 1909 roku, gdy winiarze z Alicante mieli nadwyżkę plonów i... no cóż, potrzebowali strategii marketingowej. Dziś miliony Hiszpanów religijnie połyka dwanaście winogron z każdym uderzeniem zegara, będąc świadkami sukcesu stuletniego marketingu. PRL-owski sylwester: skromnie, ale wesoło Czasy Polski Ludowej zapisały się w pamięci jako okres, gdy „może było biedniej, ale wesoło”. Bale sylwestrowe odbywały się w zakładach pracy, domach kultury, hotelach i restauracjach. Na stołach królowała sałatka jarzynowa, zimne nóżki (meduza z lornetą), żołądki w galarecie, śledź w śmietanie, a jako drugie danie – „oszukany schabowy”, czyli panierowana mortadela. Nie mogło zabraknąć radzieckiego szampana i „czystej” wódki. Panie zakładały kolorowe stroje z bufiastymi rękawami, a włosy, obowiązkowo z trwałą ondulacją, świeciły się od brokatu. Uśmiechy panów przykrywały sumiaste wąsy. Papierosy palili wszyscy, bo „wtedy jeszcze nie szkodziły”. Większość obywateli spędzała sylwestra na prywatkach w mieszkaniach z wielkiej płyty. Wodzireje potrafili obsłużyć nawet dwie imprezy sylwestrowe naraz. Inni oglądali telewizję – występy polskich artystów i zagranicznych gwiazd estrady. Lata 90. przyniosły eksplozję komercyjnych imprez sylwestrowych. Dyskoteki, kluby, place zabaw – sylwester stał się świętem masowym. Dziś obserwujemy pewien zwrot – coraz więcej osób rezygnuje z wielkich imprez na rzecz kameralnych spotkań domowych. Pandemia dodatkowo wzmocniła ten trend, zmuszając nas do odkrycia uroku świętowania w zaciszu własnego domu. Ale niezależnie od tego, czy witamy Nowy Rok w tłumie tysięcy ludzi na miejskim placu, czy w gronie najbliższych przy rodzinnym stole – potrzeba symbolicznego przejścia, momentu refleksji i nadziei pozostaje ta sama. Obiecanki, plany i cele Koniec roku to naturalny moment refleksji i podsumowań. Analizujemy, co nam dał lub zabrał stary rok, a Nowy Rok traktujemy jak symboliczny „reset”. Robimy nowe plany i postanowienia. Obiecujemy sobie schudnąć, więcej czasu spędzać z bliskimi, więcej zarobić albo zaoszczędzić, zacząć regularnie ćwiczyć albo się zorganizować. W świecie biznesu koniec roku to czas wyjątkowo intensywnych podsumowań i rozliczeń. Postanowienia przybierają formę strategii, celów lub planów rocznych. Początek roku to moment na zmiany: poprawę efektywności, zwiększenie inwestycji, rozwój kompetencji. Noworoczne imprezy integracyjne w firmach to nie tylko świętowanie, ale także podsumowanie minionych miesięcy i wyznaczenie nowych zadań. Spotkania te wzmacniają poczucie przynależności, budują motywację i pozwalają przedstawić wizję rozwoju. Co tak naprawdę świętujemy? Współczesny sylwester w Polsce przyjmuje różne formy. Huczne bale, kameralne spotkania, wyjazdy w góry lub za granicę. Coraz więcej ludzi po prostu śpi – bo „to tylko” arbitralna data w kalendarzu. Niezależnie jednak od formy, sylwester pozostaje „najpiękniejszą i szampańską nocą w roku”. To czas, gdy przekraczamy symboliczną granicę między starym a nowym, niosąc nadzieje, marzenia i postanowienia. To noc pełna fajerwerków, muzyki i tańców, ale także moment zatrzymania i spojrzenia w przyszłość. To czas, gdy możemy życzyć sobie wszystkiego i wierzyć, że rok, który nadchodzi, będzie lepszy. I właśnie w tej wierze – powtarzanej od wieków, od słowiańskich ognisk po współczesne toasty szampanem – kryje się prawdziwa magia. A jeśli Wasze postanowienie noworoczne nie przetrwa do lutego – nie martwcie się. To też tradycja stara jak świat. Do siego roku! z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz