Horse&Business 3/2022

wysokich ambicji sportowych, ale mają wytyczony pe - wien cel w jeździectwie. W doniesieniach medialnych można znaleźć infor - mację, że swoją przygodę z jeździectwem rozpoczą - łeś dość wcześnie. Czy swoją pasję do jeździectwa wyniosłeś z domu? Mieszkam i pracuję w Warmińskim Ośrodku Turystyki Konnej w Pajtuńskim Młynie, znajdującym się w okolicach Olsztyna (woj. warmińsko-mazurskie). Ośrodek należy do mojej rodziny, a do jazdy już od najmłodszych lat zachę - cał mnie ojciec. Między czwartym a piątym rokiem życia poznawałem podstawy jeździectwa, w dwunastym roku życia zacząłem jeździć już trochę intensywniej, m.in . był to czas, kiedy zacząłem wykonywać pojedyncze skoki. Póź - niej jednak wycofałem się i dosiadałem koni tylko towa - rzysko. Przełom nastąpił w 2015 r., kiedy to po raz pierw - szy zobaczyłem zawody TREC-u, organizowane na terenie naszego rodzinnego ośrodka. Pomyślałem wtedy, że to świetna inicjatywa – jest bardzo wszechstronna, wyma - ga wielu umiejętności i wprowadza świeżość w podstawy jeździectwa. A dodatkowo to dobra zabawa. Zapragnąłem więc wystartować w zawodach. I ta pasja pozostała ze mną do dziś. Znajdujesz się w gronie najlepszych zawodników TREC-u w Polsce. Jakie są Twoje największe osiąg- nięcia i gdzie tkwi tajemnica tych sukcesów? W 2019 r. wygrałem Mistrzostwa Polski Seniorów TREC PTTK w Popisowie (woj. warmińsko-mazurskie) na koniu PALLATINO, którego sam wytrenowałem. Jestem bardzo dumny z mojego sukcesu, ponieważ na tych zawodach obec - na była czołówka polskiego jeździectwa TREC-u. Wcześniej też stawałem na podium w Popisowie. Byłem ponadto mi - strzem w ogólnopolskim rankingu TREC PTTK. Z kolei na innym koniu – EUFORIA – zdobyłem I miejsce w rankingu ogólnopolskim zawodników TREC-u w 2017 r. Startowa - łem też w Mistrzostwach Polski w TREC-u, gdzie w 2017 r. zająłem III miejsce. Niestety, trwająca w ostatnim czasie pandemia wpłynęła na odwołanie wielu zawodów. Kluczem do wygranej jest umiejętność dobrego posługi - wania się mapą i kompasem – jest ona niezbędna w pierw - szej fazie zawodów. Wtedy właśnie zawodnik może uzyskać największą liczbę punktów, bo aż 240. W kolejnych dwóch fazach łącznie możemy zdobyć 220 punktów. Umiejętność tę zdobyłem, nie tylko przygotowując się do zawodów, ale też dodatkowo uczestnicząc w rajdach turystycznych bądź organizując je. Mamy z ojcem zasadę, że na rajdy jeździmy tylko z mapą i kompasem, bo dla nas to taki trochę wstyd jeździć z GPS-em. Oczywiście, można orientować się też w terenie po położeniu słońca. Doskonała orientacja w terenie jest bardzo ważna, ale z pewnością należy spełniać jeszcze szereg in - nych kryteriów, aby wystartować w TREC-u. Zawodnik przede wszystkim musi wyrażać chęć wystartowa - nia w zawodach i posiadać podstawowe umiejętności jazdy w terenie. Jeżeli chcemy osiągać sukcesy, musimy podjąć regularne treningi. Niezbędna jest też dobra znajomość przeszkód. W zawodach zwykle wykorzystujemy 12-16 prze - szkód, wybieranych z listy 36 zapisanych w regulaminie. Która z nich jest najtrudniejsza? Niełatwo jest mi wskazać najtrudniejszą. Dla bardzo wielu zawodników (i kiedyś również dla mnie) jest to tzw. bram - ka, czyli linka rozwieszona między słupkami (ewentualnie drzewami), którą należy zdjąć z jednej strony i zawiesić po przejściu na drugą stronę. Jej pokonanie wymaga od jeźdźca znajomości podstawowych elementów ujeżdżenia oraz bardzo dużego spokoju. W tym akurat przypadku na - leży wykonywać jak najmniej ruchów i po prostu koniowi nie przeszkadzać. Obecnie jednak, biorąc pod uwagę moje doświadczenie, uważam, że najtrudniejszą przeszkodą jest dosiadanie. Jeździec wprowadza konia do koła o średnicy Fot. 2 x Pajtuński Młyn 31 3/2022 H & B W Y W I A D

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz