Fitness Biznes 01/2022

ROZMAWIAŁA DOROTA WAROWNA MAŁE SPOŁECZNOŚCI są dla nas najważniejsze RMG GYM to siłownia czy klub fitness? Pytam, bo siłownia kojarzy się najczę- ściej z „pakowaniem” i jest trochę old- schoolowa. Ale o to może właśnie cho- dzi. Jaki jest pomysł na markę RMG GYM? Jaka ona jest? Jarosław Bieniecki : ‒ RMG GYM to sieć solidnej jakości butikowych punktów, w któ- rych można zadbać o swoją formę. Nowo- czesna w swojej samoobsługowej formie oraz dostępności 24/7, a jednocześnie blisko klienta. O ich charakterze decydują ludzie, którzy są jego częścią. Nie chcemy okre- ślać się stricte siłownią bądź klubem fitness, ponieważ mają różny charakter. Do projektu przystąpiły miejsca, które są siłowniami, klu- bami fitness. RMG GYM to charakter, który jest efektem ludzi do niego należących. Z tego co mi wiadomo, w Warszawie i in- nych dużych aglomeracjach nie przewi- dujecie inwestycji. Rozumiem więc, że nie zamierzacie konkurować z innymi sieciami, które otwarte są w systemie 24/7. Gdzie będzie można korzystać z RMG GYM? ‒ Na ten moment rozwoju sieci pozostajemy poza największymi aglomeracjami. Pojawimy się w małych i średnich miastach. Docieramy do grupy klientów, która dotychczas nie za- wsze mogła doświadczyć standardu siecio- wego. Czas pandemii nie był łatwy także dla spor- towych wydarzeń, jakimi jest seria imprez Runmageddon. Nie był też i nadal nie jest dla branży fitness, a więc dla klubów i siłowni. Skąd więc taka decyzja właśnie w czasie kryzysu? ‒ Faktycznie ostatnie dwa lata to najtrudniej- szy w tym wieku czas dla branży eventowej i fitness. Zarówno Runmageddon, jak i wiele Podczas gdy branża f itness nie tylko w Polsce przeżywa największy kryzys w swojej historii, wiele obiektów zamyka się i znika z rynku, Jarosław Bieniecki, pomysłodawca i prezes Runmageddon, startuje z nowym projektem. siłowni przeżywało kryzys. Pokazaliśmy jed- nak, że przy dużej determinacji i silnej spo- łeczności można dalej działać. Powoli społeczeństwo zaczyna rozumieć, że troska o zdrowie to dużo więcej, niż masecz- ki i szczepionki na COVID. Że trzeba zadbać o swoją formę fizyczną, a szerzej, o aktyw- ność i relacje, żeby zarówno standard życia, jak i jego długość były na właściwym pozio- mie. A z biznesowego punktu widzenia, kryzys, a zwłaszcza jego końcówka, to najlepszy moment na rozpoczynanie działalności. Od początku pandemii namawiamy w magazynie i na portalu do dywersyfika- cji usług, do wyjścia poza ściany klubów, do poszerzenia oferty o zajęcia w outdo- orze. Branża jest bardzo oporna. Tymcza- sem ktoś, kto tak doskonale odnalazł się w outdoorze, zaproponował rywalizację, którą Polacy pokochali, poszerza swoją ofertę o zorganizowane przestrzenie do treningu, o te „cztery ściany”. Dlaczego, pana zdaniem, kluby już na dźwięk słowa „hybrydowe usługi” reagują alergicznie? Czy ów hybrydowy charakter usług zwią- zanych z aktywnością fizyczną to nie jest szansa dla branży? ‒ Z punktu widzenia ludzi prowadzących swoje kluby, w natłoku spraw do załatwie- nia nie zawsze zostaje czas na dodatkowe aktywności poza klubem. My mamy trochę łatwiej, bo działalność outdoorowa czy even- towa jest w naszym DNA. Uczymy się bran- ży fitness, więc nie wiem, jak to połączenie wypali. Natomiast z wielu rozmów z szefa- mi klubów wiem, że ludzie szykujący się do Runmageddonu to klienci, którzy zostają z klubem na dłużej, niż pozostali. Dlatego jako Runmageddon podtrzymujemy i rozwi- jamy współpracę z kilkudziesięcioma miej- scami w Polsce przygotowującymi ludzi do startów. I wciąż szukamy kolejnych. Dlaczego Polacy, naród raczej mało ak- tywny fizycznie, a wręcz mówiący gło- śno, że nie lubi sportu, tak pokochał Runmageddon? Co daje udział w wa- szych imprezach? ‒ Runmageddon to przede wszystkim prze- łamywanie barier i pokonywanie własnych słabości. Wszyscy lubimy poczuć się sil- ni, sprawczy, odważni itd. My dajemy na to przestrzeń. Do tego dochodzi niepowtarzal- ny klimat, silna, wesoła społeczność i atmos- fera luzu i współpracy (w miejsce napięcia i rywalizacji znanych z imprez biegowych czy triathlonowych). Co mam powiedzieć – nie da się nas nie kochać. Przychodzisz sam po- konać słabości, a wracasz z takim bananem na twarzy, że sam wciągasz swoją siostrę czy dziecko. To trochę jak z polecaniem dobrej książki czy filmu. Runmageddon po- kazał, że organizo- wanie imprez jest możliwe. Jedni robią lockdown, my robi- my eventy. Ta sama zasada przyświeca nam w przypadku branży fitness. Fot. serwis prasowy

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz