Fitness Biznes 01/2022

Poznaliśmy się kilkanaście lat temu, kiedy Rafał Parzych, właściciel studia treningu Body Design w Józefosławiu, pracował w różnych klubach w Piasecznie. Wtedy własne studio było jego największym marzeniem. Body Design działa od 30 marca 2017 roku, od dnia urodzin Rafała, i jest wyjątkowym miejscem, w którym nie cel, ale droga jego osiągnięcia jest najważniejsza. W KOMPETENCJACH zespołu siła ROZMAWIAŁA DOROTA WAROWNA, ZDJĘCIA ZOFIA KOWALCZYK Zanim spełniłeś marzenie o własnym biznesie przeszedłeś długą drogę od trenera na siłowni i instruktora sportu do trenera motorycznego, co zresztą wykorzystujesz w pracy także ze sportow- cami. Jak oceniasz ten krok w biznesową samo- dzielność z perspektywy czasu? Rafał Parzych: ‒ Teraz się cieszę, że wtedy podją- łem taką decyzję. Natomiast pierwsze dwa lata to był naprawdę ciężki czas. Myślę, że nawet cięższy niż czas pandemii. Musiałem się zmierzyć z czymś zupełnie dla mnie nowym. To był mój pierwszy biznes. I mimo że czułem, że jestem gotowy na ten krok, to wcale nie by- łem przygotowany. Nie wiedziałem, na co się porywam. Byłem przekonany, że najważniejsze jest moje przygo- towanie merytoryczne i wymyślona koncepcja studia. Tymczasem to kwestie pozatreningowe kosztowały mnie najwięcej bólu głowy. Z dnia na dzień musiałem się stać ekspertem w wielu dziedzinach, bo przecież nie stać ani mnie, ani chyba żadnego trenera rozpoczyna- jącego własną drogę na zatrudnienie rzeszy ekspertów. Ta wielowątkowość, z którą trzeba się zmierzyć przede wszystkim na początku istnienia studia, wygenerowała u mnie dużo stresu. Pierwsze lata działania studia to była niezła szkoła życia, której się chyba nie spodziewa- łem. Ale mimo to nie żałuję. Czasem lepiej nie wiedzieć, co cię czeka, bo wtedy bardziej odważnie wchodzi się do głębokiej wody. Ale przyznam, że bez bliskich osób, które mnie wspierały i wspierają, nie byłbym w tym miej- scu, w którym jestem. Przypomniałeś mi właśnie nasze rozmowy o base- nie i pływaniu. Nigdy nie byłeś fanem wody z racji przeżyć z dzieciństwa, z tego co pamiętam. Czyż- by w tej kwestii także coś się zmieniło? ‒ Zdziwisz się, ale tak. Mam za sobą naukę pływania u byłej pływaczki, której z kolei ja pomogłem w odbu- dowie po karierze zawodniczej, w reedukacji wzorców ruchowych. Opowiedz o studiu i kadrze. Przestrzeń jest raczej typowa dla siłowni lub małego klubu, a nie stu- dia. Jestem przekonana, znając ciebie i będąc też w przeszłości twoją klientką, że nie ma tu przypad- kowości, zarówno w wykorzystaniu przestrzeni, którą wybrałeś i wynajmujesz, wyboru sprzętu, jak i osób, z którymi współpracujesz. ‒ No tak. Studio powiększyłem o 100 mkw. tuż przed pandemią. To miała być dodatkowa przestrzeń przygo- towana specjalnie z myślą o sprzęcie Keisera, o którym, jak wiesz, zawsze marzyłem. Przez lockdowny i kryzys musiałem odłożyć realizację planów sprzętowych na później, ale to już kwestia niedalekiej przyszłości, mam nadzieję. Ale wracając do sprzętu, na który postawi- łem wyposażając studio, to wybrałem bramę Queenax. I wcale nie był to wybór tani, ale postawiłem na wyko- nanie tego sprzętu, na jego wygląd i funkcjonalność. Jest nie do pobicia, moim zdaniem. Jest czymś więcej niż tylko bramą. Strefa cardio w Body Design to z kolei Artis marki Technogym, którą też uważam za bezkonku- rencyjną w swoim segmencie. Ma już kilka lat, ale i de- signem i technologicznie wyprzedza inne propozycje. Bieganie na bieżni z tej linii to bajka. Warto sprawdzić, dlaczego. Reszta sprzętów to przybory, które częściej znaleźć można w gabinetach fizjoterapeutycznych niż klubach. Mamy też ławeczki marki Mastersport, które doskonale się u nas sprawdzają i którymi jestem za- chwycony od czasu kiedy je testowałem. A co do moich współpracowników, to są to w więk- szości ludzie, których znam od lat, z którymi pracowa- łem wcześniej. Z Adamem i Przemkiem znamy się od czasów pracy w Tuanie. Od nich bardzo dużo się na- uczyłem. Uważam ich za bardzo dobrych fachowców,

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz